wtorek, 25 sierpnia 2015

"Życie Charlotte Brontë", Elizabeth Gaskell









BIOGRAFIA PISARKI - FAKTY I MITY


Powieść „Dziwne losy Jane Eyre” (w oryginale „Jane Eyre: An Autobiography”) została opublikowana w roku 1847 pod pseudonimem: Currer Bell. Jej autorką była jedna z utalentowanych córek pastora z Haworth, która nie życzyła sobie zamieszania wokół swojej niezwykle skromnej osoby. Publikacja okazała się jednak olbrzymim sukcesem wydawniczym i stała się przyczyną niemal narodowej debaty dotyczącej domniemanej płci autora. Jeden z bystrych literatów przeprowadził śledztwo. Na podstawie nazw miejscowości występujących w powieści oraz gwarowych wyrażeń wytropił region, z którego pochodził autor, a następnie domyślił się kto skrył się pod pseudonimem. Świat dowiedział się, że książkę, która porwała tłumy i zachwyciła krytyków, napisała kobieta. Charlotte nigdy jednak nie pozwoliła, by rozgłos w najmniejszym stopniu wpłynął na styl jej życia. Pod tym względem okazała się równie niezłomna, jak jej bohaterka – Jane Eyre.

Wkrótce po śmierci Charlotte – pogrążony w żałobie ojciec (pastor Patrick Brontë) podjął kroki, mające doprowadzić do opublikowania biografii córki. Zwrócił się z propozycją jej napisania do Elizabeth Gaskell, uznanej pisarki, która znała Charlottę osobiście. Gaskell chętnie przyjęła zlecenie. Była nie tylko bliską przyjaciółką, od dawna należała także do grona najszczerszych fanów talentu Charlotte. Zamierzała jednak napisać biografię według własnej koncepcji i przeczuwała, że nie wszystko może spodobać się rodzinie. Dlatego nie udostępniła pastorowi rękopisu do autoryzacji. Biografia ukazała się dwa lata po śmierci Charlotte, a jej publikacji towarzyszył skandal. Autorka została zasypana listami z pretensjami od osób które uraziła, a kilka spraw znalazło swoje zakończenie w sądzie.

Sięgając po biografię, warto poświęcić uwagę znakomitemu wstępowi Eryka Ostrowskiego, który odsłania kulisy jej powstania i zwraca uwagę na fragmenty, w których autorka dopuściła się manipulacji. Z uwzględnieniem tych poprawek możemy spokojnie oddać się kontemplacji lektury, mając pewność, że obraz pisarki, który się wyłania – jest nie tylko sugestywny, ale przede wszystkim prawdziwy. Krytycy przez lata dogłębnie analizując dzieło doszli do wniosku, że mimo jego na poły literackiego charakteru i niewielkich wad – jest jedną z najbardziej rzetelnych biografii Charlotte. Książka na stałe weszła już do kanonu klasyki światowej literatury jako pozycja, która nie tylko rzuca światło na sylwetkę pisarki  i jej  rodzeństwo, ale stanowi obowiązkowe dopełnienie jej twórczości. Kolejne pokolenia czytelników szukają w niej klucza do zrozumienia zagadkowej, wręcz enigmatycznej autorki „Jane Eyre”. 

Czytając dzieło Elizabet Gaskell czytelnik łatwo dostrzeże, że pisarka zaangażowała się w projekt emocjonalnie. Z czasem okazało się, że jej zamiarem nie było napisanie zwykłej biografii, raczej wykreowanie legendy.  Autorka podjęła się zadania z prawdziwie epickim rozmachem. Dzięki temu publikacja nie skupia się wyłącznie na suchych faktach, Charlotte Brontë została przedstawiona niezwykle barwnie – zupełnie jak jedna z bohaterek jej własnych powieści. Książka w dużej mierze opiera się na korespondencji Charlotte i stanowi do niej komentarz. Chcąc jednak wiernie przedstawić fascynującą osobowość i umysł bohaterki,  jej wrażliwość, absolutne poświęcenie dla najbliższych, a także przyczynę chorobliwego niemal lęku przed obcymi ludźmi – Gaskell sporo miejsca poświęciła warunkom społeczno-kulturalnym, które ją ukształtowały; uchwyciła między innymi przepaść między modelem życia mieszkańców Londynu i większych miast a specyfiką życia w wiosce Harwoth - na prowincji (w dodatku pod dachem pastora wyznającego niezwykle surowe zasady). Poznajemy zatem pełne wyrzeczeń i strat życie Charlotte, jej marzenia i plany (i proces powolnego godzenia się z myślą, że nigdy ich nie zrealizuje). Prześledzimy narodziny i rozwój jej literackiego talentu i genezę utworów. Wreszcie – będzie nam dane zobaczyć pisarkę w jej naturalnym otoczeniu: podczas wykonywania codziennych obowiązków na plebanii i w trakcie niekończących się spacerów po ponurych i przytłaczających monotonią (ale ukochanych przez siostry Brontë) wrzosowiskach. Współczesny czytelnik otrzymuje zatem kompleksowe dzieło. Może je potraktować jako biografię i przewodnik po twróczości Charlotte; w szerszym aspekcie książka stanowi wnikliwą panoramę społeczną, a nawet kronikę epoki.



Książkę  przeczytałam dzięki uprzejmości portalu:




23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Akcja i reakcja w najczystszej postaci:)

      Usuń
  2. Biografie jakoś nie za bardzo mi pasują i choć przymierzam się do ich czytania - nadal fiasko. Z chęcią poznałabym powyższą biografię, ale nie wiem czy mi się to kiedyś uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, iż książki biograficzne nie są zbyt popularne ani przeznaczone dla wszystkich. Raczej dla osób, które świadomie po nie sięgają. W tym przypadku książka Gaskell głównie skierowana jest do wielbicieli talentu Charlotte Bronte (do osób, które znają jej książki). Taki czytelnik nie tylko szuka faktów z życia pisarki i interpretacji jej twórczości - ale przede wszystkim doskonale zna styl, z którym przyjdzie mu się zmierzyć.

      Usuń
  3. Mam tę książkę na półce, lekturę przerwałam, ale nie dlatego, że mnie znudziła, tylko z powodu nadmiaru różnych spraw. To rzeczywiście klasyka w dziedzinie w biografistyki i wypada ją po prostu znać. Z tego względu muszę do niej wrócić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Muszę przyznać, że miałam z książką problem innego rodzaju. Rzeczywiście trzeba dla niej zrobić przestrzeń, odsunąć na bok inne sprawy... Początkowo nie odpowiadało mi to, że Gaskell nie postępuje jak inni biografowie - nie usuwa się w cień. Nie pozwoliła zapomnieć, że sama też była już sławna... Bierze niejako Charlotte pod swoją protekcję. Nie bardzo mi się to podobało. Ale z czasem wdrożyłam się w styl, protekcjonalizm gdzieś się ulotnił i nawet ta forma wydała mi się najbardziej naturalną, biorąc pod uwagę zażyłość, jaka między autorkami powstała...

      Usuń
  4. Jak zwykle po przeczytaniu Twojej opinii już bym chciała książkę mieć na półce.

    Dziwne losy Jane Eyre należą do moich ulubionych książek a poza tym ta biografia ma wiele jak piszesz walorów, do których należy rys epoki, w której żyły siostry Bronte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę warto przeczytać, zwłaszcza jeśli cenisz "Jane Eyre", a wszystkich walorów biografii nie można wyliczyć. Nawet jest to niewskazane. Trzeba zostawić kilka niespodzianek dla potencjalnych czytelników;)

      Usuń
  5. Co tu dużo mówić, należę do pokolenia, które zaczytywało się w siostrach Bronte i szczerze je pokochało. Podobnie jak Anna, już bym chciała tę książkę mieć na półce i na pewno znajdzie się tam dla niej miejsce. Lato to czas, kiedy częściej sięgam do mojej "spiżarki" :D, a do sióstr Bronte zamierzam powrócić, bo zakochałam się w klimacie ich książek i należę do ich oddanych wielbicielek!
    Pozdrawiam Cię Olu bardzo ciepło:) Już po urlopie... :(
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie - książka jest dla Ciebie:) Z pewnością znajdziesz tam znajomy klimat...
      Witaj po urlopie. Mam nadzieję, że wypoczęłaś:)

      Usuń
    2. Bardzo! Ale teraz siedzę przykuta do komputera i przepisuję książkę, którą mam oczywiście w rękopisie... :D

      Usuń
    3. Widziałam wdzięczny fragmencik:) Życzę dużo spokoju i weny twórczej. Po odpoczynku zapewne zapału do pracy nie może brakować :)

      Usuń
  6. Kiedyś rękami i nogami broniłem się przed biografiami - nie przypuszczałem, by czyjeś życie mogło być na tyle ciekawe, by pisać o tym książki. Ale przeczytałem życiorys Topora, Aleksandra Wielkiego i paru innych osobników i okazało się, że żywota niektórych osobników są jeszcze bardziej interesujące niż niejedna powieść ;)

    Ale po opisywaną książkę sięgnę nieprędko, bo póki co, prozy Brontë jeszcze nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widzę, że pominęłam w recenzji ważną rzecz. Otóż największą ambicją Charlotty Bronte było napisanie książki, którą będzie można ocenić nie biorąc pod uwagę płci autora. Wiedziała, że kobieta będzie albo niedoceniona, albo oceniana z przymrużeniem oka. A ona chciała być potraktowana bez taryfy ulgowej, ale też chciała być wzięta pod uwagę poważnie. Dlatego przybrała pseudonim, którego nie można było jednoznacznie zinterpretować, a kiedy wyszło na jaw, że Currer Bell jest kobietą - była załamana. Myślę, że jednak miała sporo satysfakcji dowiadując się, że jej "Jane Eyre" podobała się recenzentom - zwłaszcza wtedy, gdy sądzono, że napisał ją mężczyzna... Sądzę, że po "Jane Eyre" możesz sięgnąć bez strachu, że wplączesz się w coś, co potocznie rozumiemy jako "kobiecą literaturę".

      Usuń
  7. Nie jestem fanką twórczości Bronte, dlatego niespecjalnie ciągnie mnie do wnikania w jej życiorys, na razie to co wiem mi wystarczy, aczkolwiek dla fanów pisarki taka publikacja to nie lada gratka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że książka leży już na mojej półce od dawna i jakoś nie mogę się za nią zabrać. Przypomniałaś mi o niej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie podstawowym kompendium wiedzy o siostrach B. pozostaje wspaniała biografia Przedpełskiej-trzeciakowskiej "Na plebanii w Haworth". Biografię pióra pani Gaskell mam po angielsku, ale jakoś nie mogę się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chylę czoła - biografia po angielsku to ambitna rzecz. Mam zamiar sięgnąć po książkę Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, a także po książkę wspomnianego Eryka Ostrowskiego ("Charlotte Bronte i jej siostry śpiące").

      Usuń
  10. Ja właśnie czytam ,,Żony i córki" Elizabeth Gaskell i jestem pod wrażeniem stylu autorki. Ciekawi mnie czy również w tej biografii autorka skupiła się na dogłębnej analizie charakterologicznej swojej przyjaciółki i wyłapywaniu różnych kontrastów jak w powieści. Swoją drogą Bronte cały czas przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na półce "Żony i córki", ale jeszcze ich nie poznałam. Sięgnęłam po biografię głównie dla Charlotty. Muszę przyznać, że początki mojej "przyjaźni" z Gaskell były nieco trudne. Wspomniałam już wcześniej, że dla mnie było za dużo Gaskell w biografii Bronte... Na szczęście to wrażenie szybko zniknęło i oczywiście z przyjemnością będę kontynuować znajomość:)

      Usuń
  11. Nie przepadam za biografiami, czytam je niezwykle rzadko ;)

    OdpowiedzUsuń