poniedziałek, 7 września 2015

Finał konkursu literackiego Nike tuż tuż


Ogłoszono już pierwszych finalistów najbardziej prestiżowej polskiej nagrody literackiej. Są nimi: monumentalne dzieło Olgi Tokarczuk "Księgi Jakubowe" i kameralna etiuda: "Sońka" Ignacego Karpowicza. Kto jeszcze trafi do szczęśliwej siódemki? Nie znam wszystkich nominowanych książek, nie będę udawać, że wiem, która zasługuje na miano najlepszej, ale jak każdy - mam swoje typy i trzymam kciuki, by do finału zakwalifikowała się również lektura, która wywarła na mnie spore wrażenie. To "Drach" Szczepana Twardocha.




"Drzewo, człowiek, sarna, kamień. To samo"*

1241, 1906, 1918, 1945, 2015

„Drach” to śląska epopeja, rodzinna saga Magnorów i Gemanderów – ale przecież także historia setek analogicznych rodzin uwikłanych w historyczne wydarzenia... To kawałek śląskiej ziemi, który obserwujemy w kalejdoskopie zdarzeń i który zmienia się wraz z ludźmi, którzy go zamieszkują, Musi przecież ulec metamorfozie człowiek, który trafia na front i poznaje piekło wojny. Zmienia się społeczeństwo w momencie, w którym mężczyzna występuje przeciwko tradycji, przestaje zjeżdżać do kopalni i wybiera inny tryb życia... Modyfikuje się topografia, mieszają się i umierają języki. Pojawiają się bądź znikają granice - chociaż żadnych granic przecież nie ma; są tylko słupy wbite w ziemię, szlabany i strażnicy...Granice są tylko w ludzkich głowach...Świadkiem tych zmian jest "drach". Kim jest "drach"? To wszechobecny i wszechwiedzący narrator. "Drach" jest solą tej ziemi i jego duchem. "Drach" nie jest "ludzki", więc nie odczuwa, nie myśli i nie pamięta w taki sposób jak człowiek. Odbiera wszystko po swojemu, specyficznie. W banku jego wspomnień wszystko jest zapisane i trwa jednocześnie. Dlatego jego narracja nie jest liniowa, nie poznajemy wydarzeń w sposób logiczny. Nie czytamy, a raczej - pozwolono nam uchylić rąbka tajemnicy i spojrzeć na świat oczami "dracha"... Nagle znajdujemy się w innym wymiarze - wszystkiego dano nam doświadczyć równocześnie...

Josef ma osiem lat i słucha nauk ludowego mędrca, Pindura. Josef wraz z rodzicami uczestniczy w świniobiciu. Josef walczy na froncie. Przeżył wojnę i właśnie powraca do domu (wraca "pod ziemię", ale jeszcze nie "do ziemi"). Będzie przecież jak ojciec pracował w kopalni. 

Nikodem ma dwanaście lat i zbiera z ojcem miód. Nikodem boi się pszczół. Nikodem wędruje z ojcem i siostrą po górach. Nikodem studiuje. On nie będzie pracował w kopalni. Będzie nagradzanym architektem, który zrobi błyskotliwą karierę... Losy Josefa przeplatają się z losami jego praprawnuka. Śledzimy Josefa, który przeżył wojnę, ale jej nie pozostawił za sobą. Przywiózł tę wojnę z sobą do rodzinnego domu. Jednocześnie podpatrujemy Nikodema, kilka pokoleń później, który nigdy nie pozna wojny, a mimo to nie zazna w swym życiu spełnienia...Nikodem jest przecież Josefem, jest jego powtórzeniem, tyle że w zupełnie innym cyklu...

Poznajemy także mnóstwo innych mieszkańców tej ziemi. Oto Gela. Gela jest synową Josefa, żoną jego syna Ernsta i babcią Nikodema. Ujrzymy ją migawkowo i zwięźle: dziewczyna, kobieta, staruszka. Długie życie w kompendium. Czas jest przecież względny - to, co dla nas jest wiecznością - dla "dracha" jest tylko błyskiem mknącej komety...

Powieść jest wymagająca. Nie tylko ze względu na oryginalny, nielinearny układ. Autor często wtrąca zdania w języku niemieckim i po śląsku, a także w archaicznej odmianie gwary śląskiej (tzw. "wasserpolski). Wszelkie "obcojęzyczne" wstawki wplecione są tak umiejętnie, że nawet ich nie rozumiejąc - treść jest dla czytelnika całkowicie jasna. Książka ukazuje mentalność mieszkańców tej ziemi, którzy często sami jednoznacznie nie potrafili określić czy czują się Polakami czy Niemcami; kwestie wygłaszane w różnych językach doskonale ten stan podkreślają.

Z jakimi lekturami skojarzył mi się "Drach"? Z "Prawiekiem..." Tokarczuk. Nie ze względu na podobieństwo bądź powielanie wzorców. Nic z tych rzeczy. Chodzi raczej o wrażenie, że trzeba wejść w podszewkę powieści, na jej kolejne poziomy. Ze względu na tematykę książka kojarzy się z "Cholonkiem..." Janoscha, chociaż zabrakło mi śląskiego czarnego (od pyłu węglowego) humoru... 

Czy książka ma szansę na podium? Sądząc po raczej miażdżącej recenzji zamieszczonej w "Gazecie Wyborczej" (utrzymanej w stylu: "powieść znakomita, ALE...") - raczej nie. Czy jest idealna? Przyznaję szczerze, że nie pokonał mnie jej fatalizm, zachwycił realizm, nie sprawiły najmniejszego problemu skoki w czasie (i między bohaterami) ani wyzwania językowe. To wszystko są smaczki powieści. Przytłoczył mnie jedynie nieco biblijny "drach" intensywnością swojej obecności. Zbyt dużo jest "dracha" w "Drachu"... Mimo tego, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że "Drach" plasuje się gdzieś w okolicach ideału. Niezależnie więc od wyników konkursu - warto poznać tę kunsztowną i dosłownie: ponadczasową powieść. 


* "Drach", Sz. Twardoch, Wydawnictwo Literackie, 2014, str.15


18 komentarzy:

  1. W tym roku zupełnie zaniedbałam książki nominowane do Nike i nie ośmieliłabym się typować, ale może jeszcze choć trochę uda mi się nadrobić. Co zaś się tyczy Twardocha, nie przeczytałam dotąd żadnej z jego najsłynniejszych powieści. "Morfinę" mam na czytniku, więc pewnie się w końcu doczeka, ale "Dracha" trochę się obawiam, bo wszędzie widzę to "ale" ;) A z drugiej strony uwielbiam gwarę śląską i to do tej książki najbardziej mnie przyciaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nieco właśnie "Morfiny" obawiam...

      Usuń
  2. Z Twardochem to mam tak, że cenię jego twórczość (choć nie jestem nią mega zachwycony, ale o tym zaraz), natomiast nie przepadam za samym autorem. Jego kontrowersyjne wypowiedzi, szczególnie ta słynna z Polską, mocno mnie do niego zraziły. Między innymi dlatego do tej pory nie przeczytałem Dracha. I pomyśleć, że kiedyś Twardoch pisał takie swietne felietony dla Frondy.

    Do tej pory najbadziej przekonał mnie Morfiną i Wiecznym Grunwaldem. Szczególne tym drugim tekstem, szalenie intrygującym, chociaż było w nim tyle samo chaosu co rzeczywistej treści. Porozrywana narracja, fabuły praktycznie brak, ale nie zabrakło niekiedy bardzo trafnych przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest w zasadzie moje pierwsze spotkanie z autorem. Nie sięgnęłam - bo to Twardoch ani dlatego, że książka była nominowana. Sięgnęłam, bo dotyczy losów Górnego Śląska...

      Usuń
  3. "Drach" jest jeszcze przede mną, choć obawiam się tej książki szalenie. Styl Twardocha momentami mnie męczy, zwłaszcza w "Morfinie" odczuwałam przesyt jego manieryzmem. Kibicuję jednak Oldze Tokarczuk (chociaż "Ksiąg jakubowych" jeszcze nie czytałam), bo ta autorka wprost zwala mnie z nóg za każdym razem, gdy sięgam po jej prozę. Poza tym mam do niej ogromny sentyment:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz śmiało sięgać. Co prawda jeszcze nie mam porównania z "Morfiną" (jak wspomniałam wyżej - jeszcze nie czytałam), ale manieryzmu nie ma w "Drachu". Jest wyzwanie, ale tego gatunku - jakie lubię. A znajomość niemieckiego lub śląskiego ułatwia lekturę, ale nie jest wymogiem obligatoryjnym...

      Usuń
  4. Ja też ściskam kciuki za "Dracha", bo powieść jest fenomenalna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uplasował się u Ciebie "za" czy "przed" Stasiukiem? ;)

      Usuń
  5. "Dracha" zostawiam sobie "na potem", możliwe, że na zimę, która sprzyja bardziej wymagającym lekturom. Najpierw "Wieloryby i ćmy" :-)
    Trzymam kciuki i za Tokarczuk, i za Karpowicza. To prawdziwy rok urodzaju, trudno wybrać jednego faworyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też jednego faworyta w poezji. Już czterokrotnie tomiki poetyckie zdobywały nagrodę, więc szanse są całkiem realne:)

      Usuń
    2. W zasadzie pięciokrotnie...

      Usuń
  6. Już go mam za sobą, bo po prostu Panie mi go wcisnęły w bibliotece, w której nie wiem czy wiele osób po niego sięgnie, bo jest to opowieść specyficzna, związana nierozerwalnie ze Śląskiem i jego historią i jednak dla zwykłego czytelnika będzie dość trudna w odbiorze.
    Mnie książka muszę przyznać zachwyciła. Jest to pierwsze spotkanie z Twardochem, którego fatalne wystąpienie w ubiegłym roku mnie razi ogromnie, ale składam go na kark impulsywności młodego pisarza.
    Nie wiem czy inne bym odebrała podobnie, ale tą tak, bo mam wielki sentyment do Śląska, na którym się urodziłam i gdzie chodziłam do liceum. I co jeszcze : kocham mowę śląską i długo po powrocie w rodzinne strony moich rodziców - goroli, którzy kiedyś budowali zalew na Wiśle, godałam. Dla mnie ta książka ma walory książki historycznej co sprawia, że choćby z tego powodu warta jest czytania.
    Zgadzam się z tym co napisałaś. Sama na razie umieściłam na blogu tylko fragment książki a opinia może i powstanie, ale trochę się jej boję, bo to tak wielowątkowa i wielopłaszczyznowa książka.
    A sam drach...dla mnie jest on śląską ziemią......która przyjmowała w siebie kolejne pokolenia ludzi a i zwierząt....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do nagrody Nike.....niestety gremium wybierające te najlepszą to nie moja bajka....

      Usuń
    2. Z zaskoczeniem, ale przyznam też - z najprawdziwszą przyjemnością przeczytałam Twój komentarz :) Właściwie sięgnęłyśmy po książkę z tych samych względów :) Jedynie zmieniła się "siła sprawcza", Ciebie nakłoniły bibliotekarki, a mnie przekonał sąsiad:)

      Usuń
    3. I masz rację. Drach jest ziemią i duchem tej ziemi jednocześnie...

      Usuń
  7. Wstyd się przyznać, ale nie znam jeszcze żadnej z książek nominowanych w tym roku do NIKE. Głowa zawalona problemami, więc chwytam raczej za lekturę łatwiejszą :(. Tym bardziej, że z czasem też nie najlepiej stoję :(. Ale nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, każde wydarzenie tego rodzaju dobitnie uświadamia mi, że koncentracja na pozycjach wyprzedażowych i bibliotecznych, uniemożliwia śledzenie najnowszych trendów literackich na naszym rodzimym rynku. A tegoroczne pozycje, które mogą być nominowane, sprawiają wrażenie niezwykle ciekawych - wspomniane przez Ciebie "Księgi Jakubkowe", "Sońka" oraz oczywiście "Drach" to proza, która kusi, kusi bardzo mocno :)

    Twardocha poznałem już dość dawno temu, za sprawą "Epifanii Wikarego Trzaski", ale od czasu tej powieści nie czytałem nic więcej tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj jeszcze do "Sońki" i "Ksiąg Jakubowych" dołączyła "Matka Makryna". To dopiero trzy i już nie wiem - którą bym wybrała:) Całą siódemkę poznamy do 12 września.
      Po Twardocha sięgnęłam pierwszy raz. Lubię wyzwania tego typu, jakie zafundował w tej książce...

      Usuń