wtorek, 10 listopada 2015

DIABEŁ I SABAŁA


„Śleboda” – to trzecia wspólnie napisana książka przez Małgorzatę Fugiel-Kuźmińską (antropolożkę kultury) i Michała Kuźmińskiego (dziennikarza i redaktora „Tygodnika Powszechnego”). Kryminał został stworzony przez duet, czego konsekwencją stało się wprowadzenie do utworu dwóch protagonistów - w mniejszym bądź większym stopniu to alter ego twórców. Oglądamy wydarzenia oczami głównej bohaterki, która wyjeżdża na urlop i przez przypadek  angażuje się w śledztwo dotyczące morderstwa, a jednocześnie powieść ukazuje proces przemiany, jakiej podlega dziennikarz o dość śliskim podejściu do etyki zawodowej.

Poznajmy Ankę. Co możemy powiedzieć o kobiecie, która pakuje na urlop kryminały Nesbo, wielokrotnie przeczytaną książkę o Podhalu Kroha oraz koronkową bieliznę? To, co znalazło się w jej plecaku - świadczy o wrażeniach, których jej brakuje. Anna Serafin, doktor antropologii z krakowskiej uczelni jest rozczarowana swoim życiem, karierą i źle płatną pracą. Postanawia odwiedzić rodzinę mieszkającą w Murzasichlu - w miejscowości, w której niegdyś spędzała wszystkie wakacje. Podczas tego urlopu nie zabraknie jej „atrakcji”. Los spełni jej oczekiwania z dużą nawiązką…

Anka dość szybko przekonuje się, że życie górali nie odzwierciedla bajki. Zauważa zmiany, które nie do końca się jej podobają. Dostrzega napięte relacje panujące w rodzinie i musi zadać sobie sporo trudu, by odzyskać zaufanie ukochanej Babońki - nestorki rodu Kaleniców, charyzmatycznej strażniczki tradycji, która pozostaje symbolem jej dzieciństwa, a także ucieleśnieniem mijającej epoki, nieskażonego cywilizacją, twardego góralskiego życia.

Nasza bohaterka nie doznaje takiego przyjęcia, jakiego oczekiwała i zdaje sobie sprawę, że musi na nowo przemóc rezerwę murzasichlańskich mieszkańców. Tyle tylko, że wszystko potoczy się nie tak, jak sobie zaplanowała. Już podczas pierwszego wypadu w góry natknie się na makabryczne znalezisko. Odkrywa ludzkie zwłoki. Sprawą morderstwa zajmuje się podkomisarz Andrzej Chowaniec, który okazuje się jej bliskim znajomym z dzieciństwa. Ze względu na wykształcenie, które może okazać się przydatne podczas dochodzenia i przez nieostrożność, która poskutkowała ściągnięciem sobie na głowę przebiegłego dziennikarza - Anka zostaje wkręcona w dziwny układ – w podwójne śledztwo (policyjne i dziennikarskie) oraz w swego rodzaju rywalizację dwóch mężczyzn.

Ofiarą okazuje się stary góral - Jan Śleboda. Dochodzenia nie ułatwi burzliwa przeszłość mężczyzny i fakt, że był znienawidzony przez sąsiadów. Kiedy na drzwiach jego domu pojawia się swastyka – śledczy będą zmuszeni szukać rozwiązania zagadki w niechlubnym epizodzie z przeszłości, a pojawienie się nowych ofiar sprawę dodatkowo skomplikuje. Jakie grzechy miał na sumieniu Jan Śleboda? Co to jest Goralenvolk, na czym polegała niemiecka akcja germanizacyjna przeprowadzona podczas II wojny światowej i jak do tych wydarzeń podchodzą miejscowi górale?

Anka pomaga w dochodzeniu, przez co popada w coraz większą niełaskę miejscowej ludności, a także uczestniczy w przygotowaniach do największego miejscowego kulturalnego wydarzenia. Jej rodzina zajmuje się organizacją wernisażu, na który przybędzie cała śmietanka towarzyska. Dzięki tym wydarzeniom podczas lektury poznajemy zadawnione konflikty, a zarazem zyskujemy rozeznanie we współczesnych stosunkach i układzikach.

„Śleboda” po góralsku oznacza swobodę. Lektura zmusza do zastanowienia się nad tym, jak ze swojej swobody skorzystał stary góral i co w efekcie mu przyniosła; zobaczymy także w jaki sposób czerpią z niej inni nasi bohaterowie – stare i młode pokolenie górali, główne i drugoplanowe postacie. "Swoboda" nie jest jednak jedynym motywem przewodnim książki. Czytelnik musi przemyśleć czym jest dla niego zwykła ludzka przyzwoitość.

Jeśli uważacie, że tylko autorzy skandynawscy mają wyłączność na złotą formułę pisania kryminałów - to powinniście poznać „Ślebodę” Kuźmińskich. To książka, która nie tylko umiejętnie oddaje klimat i specyfikę regionu, ukazuje mentalność i temperament hardych górali, odsłania fragment ciągle nierozliczonej (i do końca nierozgrzeszonej) przeszłości; wreszcie umiejętnie dotyka napięć, które rodzą się w miejscu zetknięcia świata ceprów i górali. Powieść z pewnością nie jest przeciętna. Autorom udało się stworzyć  wizerunek górali bez lukru, ale też bez popadania w kicz. Atutem są kreacje większości prezentowanych, nawet drugoplanowych postaci (np. rewelacyjna Babońka). Świetnie uwydatnione są różne cechy środowiska górali, zwłaszcza ich hermetyczność. Autorzy obnażają ich wady, ale dla równowagi – dostaje się także ceprom. Warto podkreślić doskonały zmysł obserwacyjny Kuźmińskich, ale najważniejsze jest to, że nie można im zarzucić braku sympatii i empatii dla człowieka.

Powieść nie jest pozbawiona malutkich mankamentów. Znalazł się też drobny błąd logiczny (na pewien trop powinni wpaść policjanci, a nie osoba przyjezdna). Podoba mi się postać Jędrusia, chociaż początkowo podkomisarz jest dość nieporadny, jak niedźwiedź zbudzony z letargu, dopiero z czasem zaczyna pokazywać pazur. Nie każdemu może się spodobać nieco zbyt „hollywoodzki” finał. Z drugiej strony – książka z pewnością posiada „filmowy” wymiar, łatwo można sobie wyobrazić całą fabułę na ekranie. Podsumowując – polecam. Ostatnio tak dobre wrażenie wywarł na mnie kryminał „Ziarno prawdy” Zygmunta Miłoszewskiego, najlepszy z serii o Szackim. Obie książki napisane są według podobnej receptury.

***

http://www.obliczakultury.pl/literatura/beletrystyka/krymina-i-sensacja/5205-sleboda-malgorzata-i-michal-kuzminscy-recenzja

24 komentarze:

  1. No proszę, tyle czasu siedziałam w kryminale o tej parze nawet nie słyszałam. Nie mam pojęcia jak to się stało, skoro powieść jest tak świetna, jak mówisz :) Z pewnością się skuszę - trochę brak mi dobrego polskiego kryminału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta para napisała wspólnie książki "Sekret Kroke" oraz "Klątwę Konstantyna". Nie znam tych książek. Natomiast "Śleboda" wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Polemizowałabym z zakończeniem, ale mogę mieć przecież odmienne zdanie od innych czytelników. To, co nie do końca mi się podobało - dla innych będzie zaletą. To, co stanowi największy atut książki - to dobrze zbudowane tło.

      Usuń
    2. Ja też pierwsze słyszę o tej dwójce, ale też zastanawiam się, czy takie pisanie w dwie osoby nie wpływa na zaniżenie jakości historii

      Usuń
    3. Czy wpływa na zaniżenie jakości? Jeśli pytasz o stronę techniczną, to nie ma momentów, które zdradzałyby, że piszą różne osoby. Oczywiście wpływ dwóch osób musi w jakiś sposób odbić się na książce. Trochę się nad nią zastanawiałam i wydaje mi się, że w tym przypadku koncepcja książki była taka, że jednej osobie zależało, żeby książka była głębsza, pokazywała jakiś istotny problem, a drugiej bardziej na tym, żeby to jednak była książka rozrywkowa. Cały czas się zastanawiam która część nieco przeważyła...

      Usuń
  2. Czuję się zaintrygowana. Co prawda lekko irytują mnie bohaterki rozczarowane życiem z tendencją do znajdywania zwłok, ale jakoś przymknę na to oko, bo skoro "Ziarno prawdy" i "Śleboda" napisany są w podobnym stylu, to historia musi być dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z naszą bohaterką nie jest tak źle. Gdyby była osóbką zadowoloną z siebie i życia - nie pasowała by do otoczenia. Nie robi też z siebie męczennicy. Po prostu musi "doładować baterie". Wyjeżdża do krainy dzieciństwa, która kojarzy się z sielskim obrazkiem, ale nie znajduje tego, czego oczekiwała. Życie,jak zwykle, zaskakuje swoim scenariuszem...

      Usuń
  3. Nie ukrywam, iż skandynawskie kryminały są moim numerem jeden. Jednak już kilkakrotnie przekonałam się, iż i polskie kryminały również trzymałam fason i chętnie po nie sięgam. O tym tytule nie słyszałam, a chętnie się z nim zapoznam. Już sama okładka wzbudziła moje zainteresowanie, a fabuła i Twoja opinia tylko moją chęć rozbudziły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę polecić jako jeden z lepszych polskich kryminałów:)

      Usuń
  4. Zdarzało mi się już czytać powieści napisane przez autorskie duety i zawsze zastanawiam się jak wygląda pisanie dzieła w taki sposób :) "Śleboda", szczególnie z uwagi na kontekst historyczny, sprawia wrażenie b. ciekawej lektury. Wielu ludzi zdaje się zapominać, jak mocno przeszłość oddziałuje na nasze teraźniejsze zachowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że to było chyba moje pierwsze spotkanie z duetem. Czytałam trochę pod tym kątem, z ciekawości czy wychwycę różnicę, ale nic takiego nie znalazłam.

      Usuń
  5. Ciekawi mnie jak wygląda tego typu książka pisana przez dwie osoby. Ty jak zwykle piszesz o publikacji, and którą od dawna się zastanawiam, że mam ochotę pędzić do biblioteki. A dodam. że zbyt wiele czasu na czytanie "pozycji dla przyjemności" nie mam. Niech czym prędzej nadejdą święta - będę mogła wypożyczyć tę powieść z czystym sumieniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pisałam wyżej, że nie zauważyłam niczego, co przeszkadzałoby mi w odbiorze lub świadczyło o tym, że piszą dwie osoby. Zastanawiam się ciągle nad tą książką. Z jednej strony problematyka w niej zawarta - to coś znacznie wykraczającego poza potrzeby kryminału. Z drugiej strony jednak autorom głównie chodziło o rozrywkę. Może w tym właśnie tkwi sedno tego podwójnego autorstwa? Ciągle chodzi mi po głowie myśl - jaki kształt mogłaby przyjąć książka, gdyby zakończenie było inne.

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tym duecie. Zainteresowałaś mnie i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo książka historia zwarta w książce warta jest uwagi.

      Usuń
  7. Brzmi interesująco i to bardzo. Naprawdę dawno już nie sięgałam po kryminały, ale przyznam, że ten wyjątkowo mnie nęci:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety ale mnie ta książka nie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i książka bardzo mi się podobała ;) Szczególnie urzekło mnie miejsce akcji, bo ja lubię odwiedzać ten rejon Polski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie - miejsce akcji i portret górali to największe atuty książki.

      Usuń
  10. Zwróciłam uwagę na ten kryminał, ale jeszcze nie wpadł mi w ręce:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, porównanie do kryminałów Miłoszewskiego, brrr. Nie polubiliśmy się z Szackim, więc jeśli książka pisana jest w podobnym tonie, to będę musiała ją sobie odpuścić. Obawiam się też, że nie wczuję się w góralski klimat (jak jeszcze jakaś gwara będzie, to już całkiem poległam). Ale kręcę nosem. ;) Przemyślę tę lekturę. Póki co mam co czytać. :) Dziękuję za przestrogę. :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja miała być zachętą, a nie przestrogą;) Gwara jest atutem tej książki. Oczywiście nie każdemu może to odpowiadać.Moim zdaniem dodaje autentyczności. Dialogi z rdzennymi mieszkańcami Murzasichla bez gwary, od razu zdyskwalifikowałyby w moich oczach książkę. A opowieść jednej z bohaterek o diable i Sabale bez gwary - byłaby nie do przyjęcia :)

      Usuń
  12. Jak najbardziej dla mnie. Po pierwsze: kryminał. Po drugie: porównanie do Miłoszewskiego. Po trzecie: ciekawa jestem tych góralskich klimatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że raczej niektórych straszę porównaniem do Miłoszewskiego. Oczywiście nie chodziło mi o żadną wtórność, tylko o recepturę. O to, że autorzy zadbali w podobny sposób o dobry temat, o kawałek historii, o refleksję i rozrywkę. I folklor, oczywiście. Nie mogło być inaczej:)

      Usuń