czwartek, 10 grudnia 2015

Czar przedświątecznego Wiednia


Czas gorączkowych przygotowań przedświątecznych już się rozpoczął... W ramach relaksu zapraszam na spacer wśród zabytków i romantycznych uliczek, w gwarze świątecznych jarmarków...



























33 komentarze:

  1. Cuda, same cuda! Niczego innego się zresztą nie spodziewałam po jednym z moich najukochańszych miast :-)
    Zastanawia mnie tylko, dlaczego wiedeński Mikołaj jest niczym "man in black"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad tym samym i doszłam do wniosku, że skoro znajduje się na "wyposażeniu" tramwaju, to zbytnio by się "zlewał" ;)

      Usuń
    2. A może to specjalna wiedeńska odmiana;)

      Usuń
  2. Moje ukochane miasto. Magiczne o każdej porze roku, choć nie byłam w Wiedniu przed Bożym Narodzeniem. Wyobrażam sobie jednak, jaki musi tam panować klimat, co świetnie oddają fotografie. :-) Marzy mi się Naschmarkt w świątecznych dekoracjach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest magiczne. Obiecałam sobie powrót w czerwcu, gdy będą kwitły ogrody Sissi...

      Usuń
    2. Zazdroszczę. :-) Dla mnie to czas wytężonej pracy. Słyszałam, że ze względu na klimat do Wiednia najlepiej jest jechać w kwietniu i w maju. Mam nadzieję, że nadejdzie czas, gdy i ja będę mogła wyjechać gdzieś wiosną. Pozdrawiam! :-)

      Usuń
    3. W takim razie tego życzę z całego serca - wiosennej przygody z wiedeńskimi zabytkami, muzyką i duchami Habsburgów:) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Zazdrooooooość! Marzy mi się Wiedeń coraz bardziej i właśnie jestem na etapie przekonywania męża, że przyszłoroczne jarmarki świąteczne chcemy zobaczyć właśnie tam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłumy ludzi, zwłaszcza na jarmarkach - ale magia jest:) Nie wiem co bardziej mi się podobało - zabytki w dzień czy rozświetlone miasto nocą:)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Jest jakaś magia w tych świątecznych bożonarodzeniowych jarmarkach. Metropolie zachodniej Europy mają jeszcze wciąż nad nami tę przewagę, że mogą sobie pozwolić na dekoracje na bogato, ta ilość iluminacji jest oszałamiająca. Ale i u nas coraz więcej się w tej dziedzinie zmienia, dzięki czemu możemy przez jakiś czas przenieść się w baśniową krainę dzieciństwa. Mnie także zadziwiła mikołajowa kapotka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je bardzo lubię. To prawda, że tak bogato jeszcze nie możemy rozświetlić naszych miast, dlatego warto pojeździć i pozwiedzać... Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z jarmarkami. Na razie mam jedynie porównanie Drezna i Wiednia. Pod względem tłumów turystów odwiedzających jarmarki - Kraków jednak zupełnie nie pozostaje w tyle...

      Usuń
  5. Ależ tam jest klimat. Coś niesamowitego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Prawdziwie świąteczny klimat nadciągnął, gdy tylko zaczęło się zmierzchać:)

      Usuń
  6. Och, z chęcią wypocząłbym w tym mieście po całorocznych trudach. Tyle, że trzeba jeszcze trochę popracować, by wybrać się na zasłużony odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypoczynek w takim miejscu byłby cudowny... Musiałby być koniecznie kilkudniowy. Wyjazd na sam jarmark jednak mało ma wspólnego z zasłużonym odpoczynkiem;) Trzeba przez jakiś czas dochodzić do siebie;)

      Usuń
  7. Zapewniłaś mi, Olu, cudny relaks!!! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Przepiękny Wiedeń w bożonarodzeniowej odsłonie musi być niezwykły! Znam go tylko z upalnego lata. Wspaniałe zdjęcia. A te świeczniki.... ach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie właśnie teraz marzę o zwiedzeniu tego miasta latem, gdy wszystko (zwłaszcza ogrody Sissi) kwitnie. A świeczniki też dobrze sprawdzają się jako klosze lampek. Wyglądały prześlicznie:)

      Usuń
    2. Na ogrody warto wziąć zapasowe nogi, bo to wielki obszar. A jeśli chce się jednego dnia obejrzeć Hofburg i Schonbrun, to warto wiedzieć, że w ogrodach kursuje elektryczna ciuchcia. Jeden bilet upoważnia do przejazdu każdą ciuchcią, a jeżdżą co chwilę. Czyli można wysiąść w jakimś miejscu, żeby sobie tam pobyć ile się chce i wsiąść do następnej :)
      Śliczne te świeczniki - klosze. Duża część świątecznej magii to właśnie światełka. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. I to jest bardzo dobra porada. Ciuchcia jeździła także na jarmarku - to znaczy jeździła po stopach zwiedzającym. Nie wiem jednak jaka była trasa, bo wałęsaliśmy się od jarmarku do jarmarku pieszo. Wszędzie oczywiście nie dotarliśmy. Kto by wytrzymał tyle grzańców;)

      Usuń
    4. :D
      Może to ta sama ciuchcia? Teraz w ogrodach nie ma kogo wozić, a po grzańcach ciuchci robi się wesoło ;)

      Usuń
  9. Niesamowite ujęcia! Szkoda, że nie mam możliwości zobaczyć tego wszystkiego na żywo, chociaż znając mnie zbankrutowałabym przy tych wszystkich cudeńkach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Dlatego przywożę te cudeńka tylko na fotografiach:)

      Usuń
  10. Piękne :) W Wiedniu bywałem tylko przejazdem, a z jaką chęcią pospacerowałbym sobie tymi uliczkami, pozaglądał do katedr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam pierwszy raz w Wiedniu. Spacerowaliśmy tymi uliczkami aż do nocy, oglądaliśmy zabytki z zewnątrz, ponieważ celem głównym były jarmarki. Przyznam się, że mam wielki niedosyt. I pierwszy raz mi się zdarzyło, że pomieszały mi się nazwy wszystkich zabytków. Pamiętam piąte przez dziesiąte i to mimo opowieści przewodnika:) Muszę kiedyś wrócić i pozaglądać do wnętrz. Szczególnie do Opery…

      Usuń
  11. W Wiedniu byłam trzy lat temu tylko na jeden dzień i od tamtej pory planuję, żeby kiedyś tam wrócić. Teraz wiem, że muszę się tam wybrać w okresie przedświątecznym, żeby zobaczyć te wszystkie dekoracje i zabrać do domu trochę tej magii świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla tej atmosfery - warto przejechać szmat drogi:)

      Usuń
  12. Byłam kilka lat temu w Wiedniu, też w grudniu. I widziałam jarmark świąteczny :) Jednak moje zdjęcia nie wyszły tak ładnie jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Wiki:) Jestem jednak pewna, że byłaś zachwycona jak ja i uroczysty nastrój nie opuszczał Cię aż do świąt:)

      Usuń