wtorek, 5 kwietnia 2016

Skąd wzięły się Muminki?



Nie mogłam się oprzeć, bo ten fragmencik idealnie wpisuje mi się w dwa ostatnie posty...
Obiecuję na tym poprzestać;) Muszę jednak wdać się w polemikę z moją ukochaną autorką. Nie wiem czy podobne trolle rzeczywiście żyją w Szwecji za piecami, ponieważ dokładnie takie widuję w mojej własnej  kuchni... Tak wygląda moja córka, gdy poproszę ją o wytarcie naczyń;)






Z listu Tove Jansson do Evy Konikovej, 23 lutego 1950, Helsinki

"Muminek został wymyślony przez mojego wuja, prof. Einara Hammarstena, który ze środków Rockefellera bada izotopy w Instytucie Karolińskim w Sztokholmie (...) W młodości, kiedy mieszkałam u niego w Szwecji, wciąż chodziłam głodna, podjadałam nocami prosto ze spiżarni. Oszukiwał mnie, że muminki - mieszkające za piecem w kuchni - mogą dmuchnąć mi na szyję. Wygląd Muminka przyszedł mi do głowy, kiedy zobaczyłam pieniek w lesie, ośnieżony tak, że śnieg zwisał z jednej strony jak wielki, okrągły nos. Pierwszą historię o Muminkach zaczęłam pisać w 1938 roku (...), kiedy było mi smutno i bałam się bomb, chciałam uciec od tych ponurych myśli do czegoś zupełnie innego. (Swego rodzaju ucieczka od rzeczywistości do czasów, kiedy Ham opowiadała mi bajki). Wtulałam się w nierzeczywisty świat, gdzie wszystko jest naturalne i przyjazne - i możliwe."

- "Listy Tove Jansson", wyd. Marginesy, str. 225

20 komentarzy:

  1. Jakiś czas temu natknęłam się na świetny post o tym jak autorka tego posta widziała rolę muminków w życiu pisarki i o tym jak jej życie przekładało się na te historie i ich bohaterów. Do dzisiaj żałuję, że nie zapisałam sobie strony do tego posta, by móc do niego powrócić. Niestety nie pamiętam nawet gdzie był on publikowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie dotarłam do książki "Tove Jansson. Mam Muminków". Czytam jednak "Listy Tove Jansson", które komentowane są i redagowane przez tę Boel Westin, tę samą autorkę (profesor literatury). W listach jest już sporo odniesień. Dowiadujemy się skąd wziął się filozofujący Piżmowiec i kto był zakodowany pod postaciami Topci i Topcia. Rzeczywiście, szkoda, że zagubiłaś link do tego postu:)

      Usuń
    2. Książka u mnie czeka...może czas na nią już nadchodzi...

      Usuń
  2. Odskocznia od strachu i smutku- dla autorki to pisanie, dal mnie jakże często czytanie. Żałuję, że nigdy nie poznałam Historii Muminków.Zagniewany muminek wygląda niezwykle -mimo wszystko- sympatycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że Muminek zwykle tak nie wygląda. To raczej ewenement. Przeważnie ma minę sympatyczną:) Wybrałam, bo pasuje do tego postrachu ze spiżarni z wujowych opowieści;)

      Usuń
  3. Nic nie przerażało mnie tak jak Hatifnaty...

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce mi nie przeszkadzały, ale w bajce animowanej robiły i na mnie wrażenie:)

      Usuń
  4. Ha, to podjadanie skojarzyło mi się ze "strusiokurem" - wielkim żarłocznym ptakiem, którego wymyśliliśmy razem z dziewczyną, by jakoś wytłumaczyć nasze znikające zapasy ciastek :)

    A prezentowany fragment to kolejny argument za tym, by sięgnąć po listy Tove Jansson.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy "strusiokur" ostatnimi czasy Wam gdzieś nie zaginął? Albo się nie rozmnożył? Bo widzę niepokojące ślady w moich szafkach:) Podaj adres, to Ci go odeślę;)

      Usuń
  5. Zgadzam się, że pisanie jest doskonałym sposobem na ucieczkę od takiej sobie rzeczywistości. Swoją drogą pomyślałam, że moja ulubiona siostrzenica miewa muminkową minkę, gdy zagania się ją do odrabiania lekcji. Muszę koniecznie przeczytać te listy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie tu mamy motyw pisarski bardzo podobny u Tove Jansson i Astrid Lindgren... Gdyby poszperać, to na pewno okaże się, że ucieczka od rzeczywistości musi być częstym powodem nie tylko pisania bajek, ale pisania książek w ogóle... Muminkowa minka - ładnie:)

      Usuń
  6. Fragment krótki, ale bardzo zachęca do sięgnięcia po listy. A Muminki uwielbiałam, będąc dzieckiem. Czytałam po kilka razy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Warto przeczytać. Pisarka nie tylko wspomina o swoich pomysłach dotyczących Muminków, o swojej "muminkowej traumie", ale warto się przekonać, że przecież Tove Jansson - to nie tylko Muminki! To niezwykle barwna osoba i wszechstronna artystka, wreszcie autorka innych książek.

      Usuń
  7. Dawno nie czytałam Muminków, ale odkładam na piękne wydania z Naszej Księgarni :). Co do cytatu to chyba najlepsze zobrazowanie, że książki duuużo dają i pozwalają zapomnieć o całym świecie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najlepsza dla książek prognoza:) Pisane są po to, by nie myśleć o smutnej rzeczywistości i po to też po nie sięgamy...

      Usuń
  8. Ciekawy wpis :) Lubiłam Muminki, ale w wersji filmowej. Nigdy nie czytałam książki. Może czas to zmienić? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje córki bały się wersji animowanej, a kiedy spróbowałam patrzeć tak jak one, nawet przyznałam im rację:) Jedna z córek bardziej bała się tylko Rumburaka:)

      Usuń
  9. Przypomniałaś mi lekturę biografii Jansson i opowieść o genezie Muminków. Kto by pomyślał, że te milutkie, bajkowe postacie mogły powstać z legendy i dokuczliwych potworkach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po biografię również muszę sięgnąć, chociaż lektura listów, jak mi się wydaje, całkiem nieźle odzwierciedla życie pisarki, a genezę Muminków, wraz z pojawianiem się kolejnych "zakodowanych" postaci też zawiera;)

      Usuń