piątek, 29 kwietnia 2016

Tove z Rodziny Muminków




Nie mogło być inaczej; pochodząc z takiej rodziny - Tove musiała pójść artystyczną drogą. Zanim została słynną pisarką dla dzieci – była najpierw rozpoznawalną rysowniczką satyryczną, ilustratorką i malarką. Baśń o Muminkach zaczęła pisać po wybuchu wojny. Potrzebowała ucieczki od rzeczywistości, a w Dolinie Muminków można się było bezpiecznie zanurzyć. Wybrała świat sympatycznych, wszędobylskich i szalenie towarzyskich trolli. W rzeczywistości zaczęła pisać i snuć fantazje na temat własnego dzieciństwa. Plan napisania autobiograficznych opowiadań, które zaowocowały wydaniem książki „Córka rzeźbiarza”, powstał znacznie później.

Wielbiciele talentu Tove, a zwłaszcza czytelnicy jej korespondencji (książka „Listy Tove Jansson”) wiedzą, że pisarka planowała utworzenie miejsca przyjaznego artystom. Chciała (wraz z ówczesnym partnerem) stworzyć Kolonię Artystyczną. Później marzyła o zakupie wyspy na własność, a najlepiej całego archipelagu, na której będzie mogła się zaszyć i zapewniać schronienie przyjaciołom.  Ambitnych projektów nie udało jej się wcielić w życie, ale czy na pewno? Mimo iż pisarka oficjalnie nie stworzyła ośrodka artystycznego - przez całe życie gwarantowała bezpieczną przystań rodzinie i przyjaciołom. Czytelnik w każdej chwili może zobaczyć, na czym to polegało, wystarczy, że przyjrzy się członkom rodziny Muminków. Sam może znaleźć swoją odskocznię w tym bezpiecznym świecie…


Tove wychowała się w rodzinie niezwykle otwartej i serdecznej. Jej rodzice byli artystami, w ich życiu było miejsce na lekką nutę ekstrawagancji i szczyptę szaleństwa, ich dom był stale otwarty dla przyjaciół. Lubili spontaniczność. Ojciec wychodził na spacer i sprowadzał napotkanych znajomych; mama zaglądała do spiżarni i częstowała gości tym, co w niej znalazła. W każdej chwili gotowi byli spakować wyłącznie najpotrzebniejsze rzeczy i przenieść się do swojego domku na skalistym wybrzeżu. Ojciec wówczas spędzał czas na łowieniu ryb i zbieraniu grzybów, czasem zamykał się w szopie zmienionej w pracownię rzeźbiarską. Uczył swoje dzieci miłości do natury, zwierząt i szacunku do morza. Wpoił im miłość do sztormów. Jakże pięknie pisarka potrafi o nich pisać! A mała Tove? Nikt nie ograniczał jej swobody. Dziewczynka żyła w świecie na poły zanurzonym w swojej wyobraźni, a rodzice nie przywoływali jej do porządku, raczej jej w nim towarzyszyli. Dziewczynka filtrowała świat przez pryzmat swych emocji i przez sztukę swych rodziców, uczyła się patrzeć na świat oczami dorosłych i jak barometr wyczuwała każdy najdrobniejszy ton fałszu… To są wątki, które stanowią treść  „Córki rzeźbiarza”.  Ale czy czegoś nam to nie przypomina? Czy na tym samym płótnie nie została utkana kanwa innej książki? Rodzina Tove – to przecież rodzina Muminków. Przyjrzyjmy się, to zobaczymy sylwetkę jej ojca w Tatusiu Muminka, a matkę w Mamusi sympatycznego trolla. A Tove? Jest Muminkiem i Panną Migotką. Włóczykijem i małym Ryjkiem. Jest Topciem od Topci. Tove jest po trosze we wszystkich postaciach…

„Córka rzeźbiarza” to opowiadania o szczęśliwym dzieciństwie.  Pisarka jednak nie skupia się wyłącznie na ukazaniu najbliższego otoczenia i rodziny. Utwory są tak wyjątkowe, bo autorce udało się wniknąć w dziecięcą psychikę i ukazać fabułę z tej perspektywy. Patrzymy na świat oczami dziewczynki, której czas w dużej mierze upływa na zabawie, podpatrywaniu dorosłych i przeprowadzaniu własnych doświadczeń. Mała Tove rzuca wyzwania światu dorosłych, Naturze, a nawet samemu Bogu, bo przecież dziecko musi odczuć pewne prawdy na własnej skórze… Pisarka uchwyciła ten magiczny i szczególny moment dzieciństwa, kiedy dziecko szuka odbicia świata w oczach swych rodziców. Słucha dorosłych i naśladuje, bezgranicznie ufa, ale tylko do czasu, dopóki swoim postępowaniem dorośli sami sobie się nie sprzeniewierzą.



Dzieciństwo Tove to obraz jej rodziców i sąsiadów, zabawy w pracowni rzeźbiarskiej pośród niedokończonych rzeźb i gipsowych odlewów, przygody na skalistej wyspie, wyprawy łódką; to także wieczorne lęki, które czyhają o zmroku, burzliwe kłótnie z kucharką podejmowane w obronie autorytetu rodziców i spektakularne sztormy. To świat nieposkromionej wyobraźni, ale także czas kształtowania granic i ustanawiania zasad. Czas stawiania pierwszych kroków w skomplikowanym labiryncie zachowań zwyczajowo dopuszczalnych i niestosownych. To ukazany oczami dziecka proces dopasowywania i dostrajania się do świata.

Czy można wskazać najlepsze opowiadania? Wszystkie, w pewnym sensie, są niepowtarzalne. Każde z nich: „Wysoka woda”, „Anna”, „Jeremiasz”, „Uczta”, czy inne – to krok dziecka prowadzący do rozszyfrowania otaczającego je świata. Niektóre utwory szczególnie zachwycają artyzmem i potwierdzają, że pisarka jest mistrzynią subtelnej narracji psychologicznej.  Warto zwrócić uwagę chociażby na „Tiulową spódnicę” czy „Śnieg”- opowiadania, które nie tylko ukazują potęgę dziecięcej wyobraźni, ale są też przykładem perfekcyjnego budowania nastroju.



Kto czytał „List Tove Jansson” odnajdzie sporo znajomych tropów, a przede wszystkim zostanie sowicie wynagrodzony poznając nową, dużo jaśniejszą barwę, którą pisarka używa na oddanie swoich relacji z ojcem (samo śledzenie tej relacji w różnych książkach i korespondencji pisarki jest fascynujące). W opowiadaniach to właśnie ojciec jest lepiej wyeksponowany, świadczy o tym nawet tytuł. Matka, oczywiście, także pojawia się w utworach, poświęcone jest jej jedno z najlepszych opowiadań: „Śnieg”.

„Córka rzeźbiarza” to przepiękny zbiór opowiadań. Ich lektura otwiera przejście w czasie, które z pewnością zabierze czytelnika myślami także do jego własnego dzieciństwa. Tove Jansson to mistrzyni. Rzeczywistość w jej książce nie jest polukrowana. Natkniemy się w niej i na strach, a nawet grozę (jeśli jej nawet nie ma w rzeczywistości, to dziecko ją sobie wymyśla na użytek własny lub po to, by zaimponować rówieśnikom). W tym świecie jednak, pełnym mroków i cieni - mamy stuprocentową pewność, że w pobliżu rodziców - jesteśmy absolutnie bezpieczni.







22 komentarze:

  1. Oj Olu, przepięknie opowiedziałaś o Tove, wplatając w to sprytnie "Córkę rzeźbiarza" :) Cieszę się, że wspomniałaś o "Tiulowej spódnicy", to jedno z moich ulubionych opowiadań, plasujące się zaraz po "Uczcie". Cudownie pokazała w nim percepcję dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Pamiętam, że książka wywarła na Tobie wrażenie, a "Tiulowa spódnica" i "Uczta" (obok "Śniegu") - to także moje ulubione opowiadania. I nie potrafiłabym wskazać najsłabszych...

      Usuń
  2. Czuje się mocno zachęcona do poznania tej lektury. Z pewnością się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie czytam do poduszki "Wiadomość". Piękna proza, zarówno w formie, jak w treści. Bardzo cenię Marginesy za tę serię i za ich wrażliwe tłumaczki :)
    Miło przeczytać dobrą recenzję dobrej książki :)
    Pozdrawiam ciepło, Olu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję:) Jestem zauroczona opowiadaniami Tove. "Córkę rzeźbiarza" przeczytałam, zamknęłam. I musiałam przeczytać jeszcze raz... Marginesy dopieszczają czytelników pod każdym względem:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Czytałam biografie Tove, ale opowieść autorki może się schować przy Twojej. Olu bierz się za pisanie książek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Martuś! Przemyślę to;)
      Serdeczności!

      Usuń
  5. Ha, jeśli chodzi o Tove Jansson, to ja cały czas pozostaję na etapie traktowania jej jako "mamę Muminków". Ale z każdą kolejną recenzją poświęconą "niemuminkowej" twórczości tej autorki, przekonuję się, że warto poznać Tove z nieco innej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak Tove zmartwiłaby się Twoimi słowami;)

      Usuń
  6. Piękny zestaw. Dla mnie do niedawna Tove wywoływała wyłącznie skojarzenia z Muminkami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w zasadzie od każdej książki można zacząć swoją przygodę z Tove:)

      Usuń
    2. Ja zaczęłam od "Córki rzeźbiarza". :)

      Usuń
  7. Chyba nikt nie potrafi pisać tak zachęcająco i uroczo o twórczości Tove jak Ty. Ależ żałuję, że dziś są zamknięte księgarnie i biblioteki! Rzuciłabym wszystkie zajęcia i poszła po tę "Córkę rzeźbiarza" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dziękuję, to najlepsze słowa, które może usłyszeć recenzent:)
      Jestem pewna, że zbiorek Cię zachwyci. Książka nie tylko sprawia wrażenie całości, przedstawia dzieciństwo Tove, ale w pewnym sensie nawet historię jej rodziny. Pisarka sprytnie rozpoczęła od opowiadania, w którym nawiązała do historii rodziny niemal w sposób biblijny:) To takie smaczki, które doceni czytelnik, który lubi opowiadania:)

      Usuń
  8. Wspaniała recenzja. Jest to książka, którą polecało mi już kilka osób będę musiała znaleźć dla niej czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Królową pisania "dla dziecka" pozostaje Astrid Lindgren; co do "oddania klimatu dzieciństwa" (wbrew pozorom to nie jest łatwa sprawa) - do tej pory dla mnie niedoścignionym wzorem była Harper Lee. Tove Jansson jej dorównuje:)

      Usuń
  9. Wiesz, zauważyłam, że myśl o wszystkich tych książkach, które chcielibyśmy przeczytać, często potrafi obezwładnić i przerazić. W przypadku Jansson, mam odmienne wrażenie: cieszę się, że tyle dobra jeszcze przede mną! A rozbudzasz mój apetyt swoją "Tovemanią" bardzo skutecznie :-) Już to chyba kiedyś pisałam, że największą ochotę mam na "Listy" Tove. "Córka rzeźbiarza" też mnie kusi. Coraz bardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tovemania" mówisz;) Coś w tym jest, trochę ostatnio byłam monotematyczna. Ale to dlatego, że zawsze dobrze mi było w świecie Tove. Kiedy ukazały się listy - nie mogłam się oprzeć. A gdy przeczytałam listy zachciało mi się wrócić do opowiadań i tak mnie trochę zatrzymało:)

      Usuń
    2. Ależ mi się ten literacki zachwyt bardzo podoba! Na dodatek wcale nie jesteś monotematyczna - piszesz często o Tove, ale za każdym razem pokazujesz tę autorkę inaczej :-) Jestem pewna, że gdy już dorwę "Listy", też wsiąknę na dłużej :-)

      Usuń
    3. O to, że przepadniesz w tym świecie - jestem spokojna:) I cieszę się, że zauważyłaś tę "wielowarstwowość" autorki. Z drugiej strony, gdy się już przeczyta większość jej opowiadań, zaglądnie do Muminków i na jej skalistą wysepkę - pojawia się pewność: jakiż ten świat jest spójny!

      Usuń
  10. Chyba powinnam rozejrzeć się za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń