środa, 18 maja 2016

Geniusz i Ksantypa (?)


Był, bez wątpienia, geniuszem i jednym z największych pisarzy. Jego poddani w Jasnej Polanie otaczali go szacunkiem i miłością. Wiele dla nich zrobił, chociaż na zewnątrz jego „ludowość” nie zawsze spotykała się z jednakowym zrozumieniem. Był przecież bohaterem popularnego dowcipu, który krążył po kraju: „Jaśnie panie, pług stoi przed pałacem! Czy jaśnie wielmożny pan raczy dziś orać?”* Lew Tołstoj – wielki pisarz, skomplikowany człowiek, człowiek-sfinks, zagadka dla członków rodziny i kolejnych pokoleń czytelników.


Czytając książkę "Lew Tołstoj. Ucieczka z raju" Basińskiego (recenzja TUTAJ) przekonujemy się jak trudno byłoby związać się z człowiekiem, który ma taki autorytet i sławę. Jeszcze gorzej, gdy dowiadujemy się, że wszystko, co zamieszczał w swych utworach było autentyczne, że wierzył i realizował ideały, o których pisał. Książę Mitia Niechludow z „Poranku ziemianina” – młody dziedzic, który porzucił studia,  by poświęcić się pracy dla chłopów (chociaż jego starania napotykają na mur ich niechęci) – to przecież Lew Tołstoj. On sam w młodości zaskoczył wszystkich decyzją o porzuceniu studiów i osiedleniu się w Jasnej Polanie, którą pragnął zreformować. „Ojciec Sergiusz” to obraz walki dobra ze złem. W tym opowiadaniu pisarz zmaga się ze swoimi własnymi demonami. Każdy następny utwór zawiera cząstkę duszy Tołstoja, każdy odsłania trochę prawdy o nim.

Lew Tołstoj był człowiekiem szalenie skomplikowanym. Był ogarnięty namiętnościami, które przez całe życie zwalczał. Był wizjonerem i idealistą, ale w tych jego ideałach ukrywał się pewien pierwiastek bezwzględności. Postanowił poświęcić swoje życie i majątek, a z czasem rodzinę, by je wcielić w życie. Z drugiej strony - wcale nie myślał, że "poświęca" bliskich. Był pewien, że wszyscy myślą jego kategoriami, chciał by, jego najbliżsi szli ku doskonałości razem z nim.
















Sonieczka Bers i Lew Tołstoj. Ilustracje w książce Basińskiego [źródło]

Jakie były jego ideały? Opisał je częściowo m.in. w utworze „Dzieciństwo”. Znajdziemy je też w noweli "Poranek ziemianina", w której nawet "zaprogramował" obraz swojej przyszłej żony.  

Idealną kandydatkę odnalazł w Soni Bers (Sofia Andriejewna), córce zaprzyjaźnionej i skoligaconej rodziny. Historia ich miłości „weszła do powieści Anna Karenina praktycznie ‘bez redakcji’ (…) W istocie zaloty Lewina i jego ożenek z Kitty w najdrobniejszych szczegółach pokrywają się z tym, co działo się między Tołstojem a Sonieczką”.** Młodziutka Sonia oczarowała go swym talentem i urodą, wydawała się idealną towarzyszką do realizowania jego ściśle zaplanowanego życia. Widział w niej żonę, którą wymarzył sobie bohater „Poranku ziemianina”. Przywiózł ją do swojego majątku i w tym miejscu rozpoczęło się prawdziwe życie, światy Tołstoja i jego żony zaczęły się rozmijać, ideały zderzyły się z twardymi realiami.



Pisarz swoje samodoskonalenie traktował śmiertelnie poważnie. W tym jego geniuszu było jednak coś nieludzkiego, bo jak wytłumaczyć fakt, że młodziutkiej niewinnej dziewczynie kazał przeczytać swoje dzienniki, w których opisał drobiazgowo swoje grzechy, wyskoki i romanse? Udostępnienie dziennika było z jego strony darem i spowiedzią. W ten sposób rozumiał uczciwość małżeńską. Nie przewidywał, że jego przeszłość zszokuje młodziutką dziewczynę, że obraz ich małżeństwa w jej oczach od razu zostanie odarty z romantyzmu... 

On też zażądał od niej panieńskiego pamiętnika, a ponieważ go spaliła - pokazała mu powieść, którą napisała. Wiedział, że posiada talent literacki, tym także go zachwyciła. Z czasem stała się jego sekretarką i pierwszym krytykiem. Ale zaczęła się między nimi dziwna rozgrywka. Oboje pisali dzienniki, szczerze ją do tego nakłaniał. Na przemian zostawiali je sobie do przeczytania lub ukrywali przed sobą. Dokonywali permanentnego rozrachunku swoich uczuć, rozbierali je na czynniki pierwsze, często (zwłaszcza on) bywali dla siebie okrutni.

On tworzył wielką literaturę - to było jego powołanie, tylko z czasem zaczął podążać w kierunku, który stał się dla niego i rodziny niebezpieczny. Nie mogła się z tym pogodzić, a wtedy Lew odebrał jej prawa do swoich książek - nie tylko do ich redagowania, także do korzyści materialnych. Tołstoj nadal przecież się doskonalił, chciał udowodnić, że jest ponad wszystkim, z czasem zrzekł się całkowicie swoich praw autorskich...



A Sonia? Czytam jej "Pamiętniki". Prowadzone są dość drobiazgowo, od początku małżeństwa. Czuć w nich jednak redakcję dorosłej Sofii. Wiedziała, że świat sięgnie po jej notatki. Czuła, że nie jest lubiana; wydaje się, że w pewnym stopniu jej dzienniki miały stać się dla niej tarczą, chciała się nimi bronić. Jej wyznania czyta się z mieszanymi uczuciami. Jest mi nieswojo, gdy pomyślę, że to nie są tylko jej prywatne zwierzenia, ale zawsze pisane były z tą myślą, że ON przeczyta... Chyba z tego względu pamiętnik nie jest zwyczajny. Każde zdanie podszyte jest Lwem Tołstojem, każda czynność odnosi się do niego... Piszą i gnębią się nawzajem. Jest coś upiornego w tej ciągłej analizie ich związku...

Jak zapamiętał ją świat? Przeszła do historii jako niedopasowana żona i sekutnica, która zatruła wielkiemu pisarzowi życie, a na wieść o jego ucieczce zrobiła teatr, rzucając się w sukniach do stawu, skąd z trudem ją wyłowiono. Do dziś spekuluje się czy popełniła ten czyn z miłości czy dla formy?



Lektura książki "Lew Tołstoj. Ucieczka z raju" Basińskiego sprawia, że nie tylko zaczynamy rozszyfrowywać skomplikowaną naturę Lwa Tołstoja, ale także dostrzeżemy wyjątkowość jego żony. Przekonamy się, że po ucieczce męża – gdy cały świat zwrócił na nich oczy, śledził i oceniał każdy krok – oczekiwano od niej „efektownego akcentu”. W końcu była żoną autora słynnej „Anny Kareniny” – melodramatyczne zakończenie jej związku zmusiło ją do adekwatnej reakcji... Biograf i wybitny specjalista od Tołstoja szczegółowo przedstawia historię małżonków – uczy szukać osobistych wątków w twórczości pisarza, a także konfrontuje dzienniki Tołstoja z pamiętnikami jego żony i uświadamia, że rozgrywki między nimi toczyły się na wielu poziomach…

Czego nauczyła mnie ta książka? Już nie wierzę, że Sofia Andriejewna była niegodną żoną wielkiego Lwa Tołstoja. Po tej lekturze głęboko jej współczuję. On był filozofem, kaznodzieją, mistykiem. Ona była tylko gospodynią, opiekunką i sekretarką. Osobą, która troszczyła się o finanse i wychowanie dzieci (urodziła trzynaścioro, ośmioro dożyło wieku dorosłego). Jej mąż zupełnie nie brał pod uwagę praktycznej strony życia. Przyjął za pewnik, że ona będzie dążyć do doskonałości razem z nim. Nie przyszło mu do głowy, że pewne decyzje będą ją stawiać po drugiej stronie barykady, dla dobra dzieci. Nie była Ksantypą. Była jedyną osobą na świecie, która była zdolna unieść brzemię, jakim było życie z Tołstojem!

*"Lew Tołstoj. Ucieczka z raju", Pawieł Basiński, Marginesy, 2015, str. 33
** Tamże, str. 161


22 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis Olu, z którego - nawet gdy się książek nie przeczyta - wiele na temat Tołstojów można się dowiedzieć. Jak rzadko wczytuję się/ z braku czasu/ w tak obszerne posty ten pochłonęłam. Może dlatego, że oboje Tołstojów darzę sentymentem / kiedyś czytałam "Moje życie i Jasna Polana " chyba siostrzenicy Zofii a poza tym "Wojna i pokój" i "Anna Karenina" to moje ulubione książki.
    Ostatnio trzymam się mocno zasady nie kupowania książek, ale ten post jednak sprawił, że obydwie książki w tym roku sobie nabędę...może podsunę dzieciom jako prezenty.
    A poza tym sprawiłaś, że w bibliotece poszukam te książki Tołstoja, które tu wymieniłaś a także w końcu sięgnę po jego "Zmartwychwastanie", które czeka na czytanie.
    A co do Tołstojów to mam wrażenie, że spotkały się dwie silne jednak osobowości w tym małżeństwie, ale przez to ich małżeństwo nie było nudne.

    Pozdrawiam Cię Olu serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) Polecam zwłaszcza książkę Basińskiego. Wydaje mi się, że autor prześwietlił małżeństwo Tołstojów pod każdym względem. To nie tylko kopalnia wiedzy, ale także przewodnik po utworach Lwa Tołstoja (i jego żony). Z pewnością znajdziesz więcej tytułów, które będziesz chciała natychmiast przeczytać. Skupiłam się w tej recenzji tylko na kilku:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Dziękuję i za doradę....już sobie za nią patrzyłam.
      Poczekam jednak trochę może na allegro pokażą się te czytane już....

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na obie książki mam ogromną ochotę, zwłaszcza na pozycję Basińskiego. Jak wiesz, lubię podglądać pisarzy "od kuchni", zwłaszcza, że wielu z nich miało fascynujące życie... (ale chyba niewielu aż tak ciekawe, jak Tołstoj!). Bardzo intryguje mnie małżeńska gra, jaką Tołstojowie prowadzili na kartach dzienników... Może to była autoterapia? Dziś mówi się, że spisywanie własnych bolączek ma działanie terapeutyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, o Tołstojach można powiedzieć wszystko, ale nie to, że było u nich nudno...
      Wydaje mi się, że przewodnią myślą Basińskiego było naświetlenie relacji małżonków pod, dosłownie, wszystkimi kątami. Dla mnie bardzo interesujący był wątek twórczości obojga. Nie tylko chodzi mi o ich pamiętniki. Sofia wiedziała, że Lew odnosi się publicznie w książkach do różnych ich prywatnych spraw. Pewnego razu, w akcie desperacji, również napisała książkę, która miała być jej odpowiedzią, miała ukazać wydarzenia z jej punktu widzenia. I Basiński odkrywa właśnie tego typu smaczki, do których zapewne sami byśmy nie dotarli.
      A czy prowadzenie dzienników było dla nich terapią? Boże, chroń przed taką terapią! A nic więcej nie zdradzę, żeby nie odebrać przyjemności płynącej z lektury:)

      Usuń
  5. A ja ciągle mam w planach "Annę Kareninę" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis czy raczej esej :) Tołstoj to wielka postać literatury, ale dla mnie jest to autor nadal bardzo słabo poznany. Jak dotąd czytałem wyłącznie jego "Sonatę Kreutzerowską". Jako ciekawostkę mogę jednak dodać, że gospodarz Jasnej Polany pojawia się osobiście w powieści "Mersi, czyli przypadki Szypowa" autorstwa Bułata Okudżawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to interesujący wątek, bardzo Ci dziękuję:)

      Usuń
  7. "Anna Karenina" to dzieło ponadczasowe. Mam jeszcze tyle do nadrobienia w temacie twórczości tego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiński w opowieść o Tołstojach - nie tylko wplata historię powstania wielu arcydzieł, ale także pokazuje jak z czasem zmienia się opinia pisarza na temat jego własnych powieści, także "Anny Kareniny".

      Usuń
  8. Jak zwykle wspaniały tekst!!! Przeczytałam z ogromna przyjemnością! A tak w ogóle to żony geniuszy mają przekichane życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję:) Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię tu widzę!:)

      Usuń
  9. A u mnie ,,Anna Karenina" wciąż czeka na przeczytanie. Wstyd, wstyd, wstyd... Wspaniały tekst Olu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Anuś. W takim razie - daj jej szansę, bo to jedna z tych książek, którą każdy powinien przeżyć na swój sposób! :)

      Usuń
  10. Biografię Tołstoja mam w planach od dawna. Z jego powieści czytałam niedawno Annę Kareninę i Zmartwychwstanie (którego bohater także ma wiele wspólnego z autorem). Z tego co przeczytałam wcześniej i tu u Ciebie Tołstoj wydaje się być fanatykiem, a fanatyzmu w każdej postaci się obawiam (nie lubię). No i też myślę, że geniusze nie powinni zakładać rodziny, bo wzajemnie siebie unieszczęśliwiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy był fanatykiem? Raczej nazwałabym go skrajnie skomplikowanym człowiekiem... Czy nie powinien zakładać rodziny? Życie Tołstoja i jego żony pokomplikowało się, ale pamiętać należy, że wytrzymali z sobą prawie pół wieku! I oczywiście pytanie: czy powstałyby kiedykolwiek arcydzieła, które znamy, gdyby się nigdy nie ożenił?

      Usuń
  11. Czyli wysunęłam błędne wnioski co do fanatyzmu L.T. Co do związków rodzinno-małżeńskich geniuszy mam taką właśnie teorię, co oczywiście nie oznacza, że słuszną i masz rację, że nie byłoby wielu dzieł, gdyby nie te związki, może powstały by inne, może były by lepsze, a zapewne gorsze. Nie ma co gdybać. Ktoś kiedyś napisał, że szczęście jest takie banalne i nudne jako temat literacki, więc może im bardziej skomplikowane relacje, ludzie tym lepsze powstają dzieła. Z tego wynika, że nigdy nie zostanę geniuszem, mam za dużo szczęścia w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję się, że sama też się zastanawiałam nad tym fanatyzmem. A jednak... Czy Annę Kareninę mógł napisać fanatyk? Chociaż jego późniejsze utwory... I właśnie przez to rozdarcie - wolę sobie myśleć jednak, że skomplikowany. Żeby go nie skrzywdzić osądem. Nie przeszliśmy w końcu tego co pisarz...

      Usuń
  12. Jestem na świeżo po lekturze Pamiętników Zofii i muszę przyznać, że wzbudzała we mnie ona skrajne emocje. I choć często irytowała tą miłością na pokaz, tym wybielaniem swojej osoby (któż zresztą tego nie robi pisząc Dzienniki czy pamiętniki) to też jeszcze częściej jej współczułam, bo życie z geniuszem jest okrutnie trudne, zwłaszcza, jeśli kobieta nie chce pozostać jedynie gospodynią i matką. I oczywiście chętnie sięgnę teraz po Basińskiego. Tzn. taki mam plan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie po lekturze Basińskiego - nabrałam dla Zofii największej sympatii:)

      Usuń