czwartek, 6 października 2016

PRZYGODY Z BAJKOWYM PRZEWODNIKIEM, CZYLI RELACJA Z PODRÓŻY



Nadszedł czas, by kupić wnukowi buty do wędrowania po górach. Właśnie ukończył pięć lat, a już dawno z mężem postanowiliśmy, że gdy to nastąpi, zabierzemy go na wyprawę. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ jest to zupełnie magiczny wiek w kontaktach wnuka z jego dziadkami.


[Świątynia Wang w Karpaczu. Główna przyczyna kierunku naszej wyprawy]


Pamiętam tę chwilę, gdy miałam pięć lat i listonosz przyniósł mi pierwszą w życiu pocztówkę od babci, która przebywała na wczasach w Karpaczu. Widoczek przedstawiał Świątynię Wang, a pocztówkę mam do dziś. Mój mąż miał pięć lat, gdy dziadkowie zabrali go na Śnieżkę. Pamięta napotkanych ludzi, a nawet tematy rozmów, a ponieważ te obrazy często do nas powracają - postanawiamy podarować naszemu wnukowi podobne wspomnienia. Chcemy zabrać go na szlak. Szczególnie frapuje nas Szklarska Poręba, która leży blisko Karpacza i Śnieżki, więc gdy plany nabierają kształtu - stwierdzamy, że zatrzymamy się właśnie w tej miejscowości.

Długo przygotowujemy się do wycieczki. Wrzesień zapowiada się wyjątkowo pięknie, a kiedy wszystko dopięte jest na ostatni guzik – przychodzi pogorszenie pogody. Akurat na wyjazd! Nie zmienimy już terminu. Możemy jedynie dostosować plany do pogody... Ale co zrobimy, gdy zupełnie nie będzie można wyruszyć w góry? Jak sprawić, by ten wyjazd nawet w deszczu okazał się atrakcyjny dla dziecka? Z kłopotu wybawiła nas książka.




Skoro wyjeżdżamy z dzieckiem, to chcemy poznać miejscowość z jego punktu widzenia, a do tego potrzebny jest przewodnik, który może zaciekawić małego odkrywcę. I okazuje się, że na pomoc przychodzi nam Wydawnictwo Ad Rem, które przygotowało całą serię przewodników dla dzieci; znajduję wśród nich dokładnie to, czego potrzebuję: bajkowy przewodnik „Szklarska Poręba. Magiczne miasto Ducha Gór”. Wyczekuję go z niecierpliwością, zastanawiam się czy będzie atrakcyjny dla dziecka, a zarazem kompetentny. Muszę przecież na jego podstawie ustalić kilka wariantów wycieczki, dostosowanych do każdej pogody. I książka okazuje się prawdziwym strzałem w dziesiątkę!



Wyjeżdżamy wcześnie i dopiero w samochodzie, przewidując, że droga będzie się dłużyć – wyciągam książkę. Wnuk jest zaciekawiony. Przy okazji jest pasowany na prawdziwego turystę. Ma buty, plecak i najprawdziwszy przewodnik. Od razu zabiera się do wertowania, bo publikacja jest kolorowa i wyróżnia się ładną szatą graficzną. Przewodnik jest pomysłowo skonstruowany. Po lewej stronie znajdują się zwięzłe informacje, adresy i fotografie miejsc, które warto zobaczyć. To część przydatna dla dorosłych. Po prawej – te same informacje ujęte zostają w formę ilustrowanej opowieści, a jej bohaterami są skrzaty i ich magiczny opiekun i przewodnik: Duch Gór – Karkonosz.


["Plony" naszego wyjazdu. Po prawej - jeden z tajemniczych hologramów odrysowany na kartce.]


Czytamy w drodze kilka opowiadań, nasz wnuk poznaje legendy związane ze Szklarską Porębą. Pojawiają się zupełnie dotąd obce dla niego nazwy: bracia Hauptmann, Wlastimilówka, Chybotek, piryty, Szklarka, Walonowie… Jeszcze wszystkiego nie ogarnia, ale oczy okrągleją mu z ciekawości i brniemy dzielnie przez fotografie, obrazki i kolejne legendy. Zaciekawia go świat Karkonosza i jego skrzatów, a najbardziej - Chybotek... 

Do przewodnika dołączona jest mapa Szklarskiej Poręby. Teraz łatwiej będzie zlokalizować poszczególne atrakcje. A jeśli ktoś woli - może skorzystać z kilku propozycji kierunku zwiedzania miejscowości (przewodnik proponuje różne szlaki tematyczne). Naszą uwagę przyciąga zaproszenie do wzięcia udziału w grze terenowej, w której cała rodzina może wcielić się w poszukiwaczy skarbów; to wycieczka „Magicznym Szlakiem Ducha Gór”.





Przewodnik informuje, że zabawę należy rozpocząć w centrum miasta, w punkcie Informacji Turystycznej, w której poznamy szczegóły trasy i zaopatrzymy się w niezbędny pakiet startowy. Gra rozpoczyna się dokładnie w tym miejscu, bowiem przed budynkiem IT znajduje się pierwszy granitowy głaz i jedna z wielu tabliczek, które musimy odszukać. Wszystkie głazy ustawiono w punktach, które tworzą szlak. Ważnym miejscem może się okazać: malowniczy punkt widokowy, niezwykła formacja skalna, muzeum czy wodospad. Studiując mapę odkrywamy, że wybrane miejsca są wyraźnie oznaczone, a obiekty nie leżą szczególnie daleko od siebie.  Zabawa polega na tym, by dotrzeć do wskazanych punktów, odnaleźć granitowe głazy oznaczone płaskorzeźbami (łatwo je zauważyć) i znaleźć na nich (lub przy nich) małe tabliczki z wygrawerowanymi tajemniczymi symbolami. To nasze skarby. Do nich należy przyłożyć kartkę z notesu i zakreślić jej powierzchnię ołówkiem, a wówczas wyłoni się hologram, który jest dowodem na to, że dziecko „zaliczyło” kolejny punkt na szlaku. Zebranie odpowiedniej ilości hologramów daje gwarancję zdobycia cennego trofeum: CERTYFIKATU „ODKRYWCY SZKLARSKIEJ PORĘBY”.




Dolny Śląsk wita nas zachmurzonym niebem. Przestajemy się łudzić, że uda nam się wyjść na Śnieżkę czy na nieco niższą Szrenicę. Musimy uruchomić plan „B”. Rozmawiamy o kolejnych obiektach, które możemy odwiedzić zanim dotrzemy do Szklarskiej Poręby. „Ale ja bym chciał szukać skarbów” – odzywa się wnuk i stuka palcem w fotografię przedstawiającą Chybotka. Zatem, postanowione. Mimo deszczu i braku możliwości wyjścia w góry – spędzimy jednak dzień na szlaku. Na „Magicznym Szlaku Ducha Gór”. Karkonosz już zdążył rzucić na mojego wnuka swój czar.

Dzień jest mglisty, co jakiś czas atakują nas fale mżawki, która ma wyraźną ochotę przerodzić się w deszcz. Ale czy może nam zagrozić jakaś mżawka, skoro jesteśmy uzbrojeni w przeciwdeszczowe peleryny? Cały dzień bawimy się wybornie. Szukamy oznaczonych głazów i odwiedzamy fantastyczne miejsca: Lipę Sądową, Skałkę Karczmarza, Wodospad Szklarki, Leśną Hutę. Kilkakrotnie samochodem przemierzamy najsłynniejszy zakręt w Polsce - Zakręt Śmierci. Duże wrażenie robi na nas Chata Walońska, która wyłania się przed nami wprost z mgły, a może z jakiejś prastarej legendy? Co prawda jest zamknięta, ale przed nią odkrywamy wystawę fantastycznych rzeźb lokalnego artysty. I najważniejsze: wspinamy się na Chybotka, dosyć sporą skałę położoną na kilku kamiennych blokach, którą łatwo można rozkołysać (skrzaty twierdzą, że Chybotek zamykał niegdyś wejście do podziemnego skarbca Ducha Gór, a one wiedzą, co mówią). Mżawka? Jaka mżawka? Czy ktoś miał czas ją zauważyć?


[Przewodnik zwraca uwagę na różne postacie, w które wciela się Karkonosz. Przez całą wycieczkę ich szukamy. Przekonujemy się, że Duch Gór towarzyszy nam wszędzie]


Dopiero wieczorem wnuk ma możliwość, by rozłożyć się z przewodnikiem i przyjrzeć się jego kolorowym dodatkom (kredki, notesik, linijka, karty do gry i pocztówki). Jego zainteresowanie nie słabnie, bo przewodnik to przecież nie tylko fotografie i bajki. To także mnóstwo ciekawostek (np. przegląd miejscowej fauny i flory), wydawca pomyślał nawet o gimnastyce dla umysłu. Mały podróżnik znajdzie w nim zagadki, gry i labirynty, krzyżówkę oraz rysunki do pokolorowania.

Trzeba przyznać, że Szklarska Poręba jest miejscem wymarzonym na zorganizowanie rodzinnego wypadu. Miasto jest doskonale przygotowane pod względem promocji regionu, a zwłaszcza - popularyzowania aktywnego wypoczynku połączonego ze zwiedzaniem. Jest świetnie oznakowane, przyjazne dla turystów i atrakcyjne dla dzieci. Nawet w deszczu. „Bajkowy przewodnik” - jest jednym z elementów wspaniale przygotowanego przedsięwzięcia. 


Wracamy przepełnieni wrażeniami i jeszcze w drodze stwierdzamy, że podjęliśmy słuszną decyzję, a pozostanie w domu, nawet podczas deszczowego weekendu byłoby największym błędem. W zasadzie zastanawiam się nawet czy Karkonosz nie urządził nas tak specjalnie… W końcu będziemy musieli wrócić, żeby zabrać wnuka na Szrenicę i Śnieżkę…

29 komentarzy:

  1. Dowód na to, że w doborowym, ciekawym świata towarzystwie żadna pogoda niestraszna, a każda wyprawa może zamienić się w przygodę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dowód na to, że jeśli na coś nie mamy wpływu, to trzeba się po prostu z tym pogodzić, a nawet porządnie sprawę "obśmiać". Przygód mieliśmy, oczywiście, znacznie więcej, ale starałam się zlitować i trzymać konkretów;)

      Usuń
    2. Fakt. Choć ja się zawsze denerwuję, jak mi pogoda psuje plany. :P Ale na szczęście w końcu dochodzę do wniosku, że nerwy nie mają sensu i po prostu trzeba się bardziej wysilić, by dobrze wykorzystać czas. :)

      Post przygodowy też mógłby być ciekawy. :D

      Usuń
  2. Dzięki wam wnuczek będzie miał piękne wspomnienia na całe życie. Wybraliście idealne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna fascynuje mnie Dolny Śląsk. To region, który chyba można stale odkrywać. A oprócz tego mieszkańcy są świadomi swych regionalnych walorów i potrafią je zareklamować...

      Usuń
  3. Właśnie dlatego, że rodzice i dziadkowie wyciągali nas na różne wyprawy w każdą pogodę, dzisiaj mamy podobnie. Nie ma znaczenia, co jest za oknem, planujemy i jedziemy/idziemy. Oczywiście, kiedy jest urwanie chmury gramy albo czytamy, nikt z nas nie jest wariatem :) jednak dobrze jest wyrabiać nawyki, zachwycać światem dzieci/wnuki od najmłodszych lat. Świetne informacje, widzę, że dużo się w Polsce zmieniło w kwestii promocji miejsc, przewodnik dla dziecka, to jest wspaniałe! Jesteś niezwykła Olu, uściski ciepłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy zmieniło się na dobre w całej Polsce, bo nie miałam jeszcze okazji sprawdzić, ale Dolny Śląsk wywiązał się wspaniale. Oprócz Szklarskiej Poręby zwiedziliśmy kilka fantastycznych miejsc znajdujących się w pobliżu, do których też trafiliśmy bez problemu. Z tego, co się zorientowałam, to Ad Rem przygotował także bajkowy przewodnik dla gminy Rewal, już mnie korci go wypróbować. Kto wie, może pojawią się następne?
      Dziękuję Ci, Małgoś, ale nie ma nic niezwykłego w zabraniu wnuka na wycieczkę. To najnaturalniejsza rzecz pod słońcem... To świat jest niezwykły:) Ściskam i pozdrawiam serdecznie. Już niedługo wybierasz się do W-wy, szczęśliwej podróży!

      Usuń
  4. Fajna wycieczka. Byłem i w Karpaczu, i w Szklarskiej. W sumie dwa razy i bardzo mi się podobało. Bardziej niż komercyjne do potęgi Zakopane. Na Śnieżkę niestety nie wszedłem, bo nie byłem przygotowany. Ale Świątynie Wang bardzo dobrze pamiętam, tylko że nie widziałem z takiej perspektywy, jak tutaj pokazujesz. Widziałem od wejścia. Ale ładna jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto obejść jednak świątynię. W tyle niewielki cmentarz, z grobem Tadeusza Różewicza. A także punkt widokowy z lunetą. Niestety opcja widoków we mgle była wyłączona, ale świątynia prezentuje się zawsze imponująco:)

      Usuń
  5. Ha, lubię te Twoje anegdotyczne perełki, które przywodzą na myśl opowiadania, albo nowelki. Za młodu także gościłem na Śnieżce, udało mi się odwiedzić Świątynię Wang, tyle, że wyprawa odbyła się z rodzicami oraz rodziną ze strony mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło Cię gościć i widzieć Twoje komentarze:)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. To prawda. Piękna i tajemnicza. I ma ciekawą historię:)

      Usuń
  7. Rewelacyjna wyprawa, na pewno zostanie po niej trwały ślad w pamięci chłopca. Zainteresował mnie ten przewodnik dla dzieci, bo to świetny pomysł do wykorzystania przez inne miasta. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką szczerą nadzieję:)
      Wspominałam już, że Ad Rem przygotował także przewodnik dla gminy Rewal, można z nim zwiedzić Pogorzelicę, Niechorze, Stary i Nowy Śliwin, Rewal, Trzęsacz, Pustkowo i Pobierowo). Byłoby wspaniale, gdyby więcej miejsc w Polsce tak przygotowano:)

      Usuń
  8. Nawet nie wiesz jak mi poprawiłaś humor! Nasze córki są już za duże na wyjazdy rodzinne, a nawet jeśli się zdecydują, to dużo czasu spędzamy osobno. Dałaś mi nadzieję, że będę mogła wrócić do wspólnego przeżywania wycieczki, o ile tylko będę miała wnuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to chyba jest najpiękniejsze w wyjazdach z wnukami. Dziadkowie znowu czują się potrzebni;)

      Usuń
  9. No proszę, ja też pierwszy raz byłam w Karpaczu i w świątyni Wang w wieku pięciu lat! ;) Byłam w tych rejonach wiele razy, bo mam z rodzinnego miasta stosunkowo blisko i kiedy chcemy z rodziną wybrać się na porządną, lecz w miarę niedrogą wycieczkę, wybieramy zawsze Karpacz lub Szklarską Porębę. Plus wszystkie szkolne wycieczki zawsze jechały właśnie tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie mówiłam, że wiek pięciu lat jest magiczny? Z pewnością bywałaś gdzieś, poznawałaś świat wcześniej, ale w tym wieku już zapamiętujemy nasze wyprawy:)
      Zazdroszczę, że masz tak blisko w te rejony. My mamy w pobliżu Beskidy, więc wszelkie rajdy, wycieczki szkolne i wypady odbywały się w tym kierunku. Dobrze też znam Tatry, ale nie lubię tłumów na trasie...

      Usuń
  10. Bardzo blisko mojej miejscowości, także byłam kilkakrotnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz podobne podejście do pokazywania świata dzieciom jak ja :) Namiętnie zabierałam córki na wycieczki po okolicy. Zapewne dlatego, że pamiętam wyprawy z tatą, duże, objazdowe, wielodniowe wyprawy, podczas których zobaczyłam wszystkie najważniejsze dla historii Polski miejsca. Mam nadzieję, że gdy pojawią się wnuki, będę jeszcze miała zdrowie i siły, żeby pojeździć z nimi tak, jak Ty.
    Kiedy dowiedziałam się, że akurat zepsuła się Wam pogoda było mi bardzo szkoda. Tym bardziej cieszę się, że znaleźliście urok w deszczowych Karkonoszach :))
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauroczyły nas nie tylko atrakcje i malownicze okolice (nawet w nostalgicznych barwach), ale także pogoda ducha mieszkańców i ich przyjazne nastawienie. Jednym słowem: świetny klimat:)

      Usuń
  12. Super wyprawa, trzeba maluchom pokazywać piękno Polski:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna wyprawa, niezapomniane wspomnienia. :)
    Przewodnik faktycznie bajkowy, cenna publikacja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku doskonały dla dziecka i dla dorosłego, nie potrzeba przewodnika tradycyjnego :)

      Usuń
  14. Karkonosze mnie zachwyciły. Parę lat temu je przewędrowałam wzdłuż i wszerz:) Ale w Szklarskiej Porębie nie byliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze tego nie mogę powiedzieć o sobie, nie przewędrowałam Karkonoszy wszerz i wzdłuż. Chyba, że literacko:) To, co czytałam jednak tak mi się podobało, że chciałabym wrócić, by odnaleźć różne tropy:)

      Usuń