piątek, 21 października 2016

Zmierzch obfitości języków




Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2016, 
seria: Prace Naukowe UŚ w Katowicach, 


Romantyzm w Polsce był epoką szczególną. Wpłynął na światopogląd wielu pokoleń i wciąż funkcjonuje w świadomości narodowej. W oddziaływaniu romantycznej mitologii tkwią korzenie naszych cech narodowych. Marek Piechota, literaturoznawca i filolog, który zajmuje się badaniem twórczości tego okresu, uważa, że obraz, który wynosimy ze szkoły, jest zniekształcony. W swoich publikacjach pochyla się nad zagadnieniami tej epoki, rzuca nowe światło na dobrze znane fakty, a nawet doszukuje się analogii ze współczesnymi i zupełnie aktualnymi problemami.
Pomysł na książkę dojrzewał powoli. Autor od dawna interesował się zagadnieniem wymierania języków naturalnych. Zupełnie odrębnie prowadził badania dotyczące ponadprzeciętnych zdolności językowych naszych czołowych poetów romantycznych. Kiedy dopatrzył się analogii w zagrożeniach, które niosła Wielka Emigracja i dzisiejsza emigracja zarobkowa, a także skrajnie różnych postaw wobec języka (w okresie utraty państwowości język był elementem scalającym naród; w dobie powszechnego globalizmu podlega procesowi ubożenia), znalazł wspólną płaszczyznę dla swych badań. Poliglotyzm wielkich romantyków polskich jest syntezą tych pozornie odległych problemów.
Projekt książki składa się z kilku części. Szkice, które stanowią rdzeń opracowania, to biografie Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego. Nie są to opracowania podręcznikowe. Prezentują mniej znane fakty z życia poetów. Zdradzają, jakie warunki, aspiracje, ale też bezwzględne potrzeby skłaniały ich do intensywnego przyswajania języków. Uzmysławiają także, w jakim stopniu ta znajomość przełożyła się w ich przypadku na umiejętność operowania słowem, kunszt i artyzm. Powyższe rozważania zmuszają czytelnika do zadania sobie pytania, które tylko pozornie jest paradoksalne: czy poeci, którzy żyli w czasach utraty niepodległości i doskonale zdawali sobie sprawę, że ich „świętym obowiązkiem” jest tworzenie w języku polskim, osiągnęliby sukces, gdyby nie posiadali ponadprzeciętnych zdolności językowych i nie byli poliglotami?
Piechota – w żadnym wypadku nie ujmując zasług poetom, którzy stanowią dobro narodowe – stara się odbrązowić ich wizerunki. Przeprowadza między nimi ranking, porównując liczby poznanych języków, stopień zaawansowania, a także umiejętność wykorzystania ich znajomości w procesie tworzenia. Iloma językami zatem władali nasi czołowi poeci? Mickiewicz dwunastoma. Wykładał po francusku i łacinie, klął po rosyjsku. Lirycznie wypowiadał się tylko po polsku. Słowacki nieznacznie mu ustępował. Opanował w różnym stopniu dziewięć języków, w podróży poznał jeszcze podstawy arabskiego. Krasiński znał osiem języków. Francuskim władał bieglej niż polskim. Ostentacyjnie unikał rosyjskiego. Przez całe życie poeci doskonalili swoje umiejętności, czytywali największe dzieła w oryginale, a później wykorzystywali elementy obcych kultur i egzotyki, by tworzyć najwspanialsze, pełne indywidualizmu i oryginalnej wizji dzieła polskiego romantyzmu.
Z wielkim zainteresowaniem pochłania się tę dopieszczoną edytorsko, napisaną ze swadą i erudycją, ale także niepozbawioną humoru książkę. Monografia nigdy nie miała pozostać jedynie zbiorem ciekawostek historycznych, stała się pretekstem do różnorodnych rozważań. Autor interesuje się między innymi kwestiami związanymi z etymologią – nauką badającą pochodzenie wyrazów. Ten wątek pozwala cofnąć się jeszcze bardziej w czasie, spojrzeć w mroki przeszłości, a także zastanowić się nad naturą człowieka. Pozwala także zobaczyć w zupełnie nowym świetle pułapki pogrążonego w szumie medialnym „raju informacyjnego”, w którym żyjemy. Wszystkie refleksje łączą się w fascynującą opowieść o języku, który jest fundamentem każdej kultury, a zarazem doskonałym źródłem wiedzy o niej. Narzędziem czułym na wszelkie (polityczne, ekonomiczne i obyczajowe) zmiany.

                                   Recenzja opublikowana w: FA nr 09/2016


20 komentarzy:

  1. Dość rzadko zaglądam do takich zbiorów ale nie mówię nie. Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że oprócz bloga można czytać Twoje teksty w tak zacnych czasopismach, Olu :)
    I cieszę się z tej książki, bo dobrze wspominam zajęcia z autorem, a nawet egzamin z oświecenia i romantyzmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że trafiłam na kompetentnego Czytelnika :)
      A swoją drogą, pisząc tę recenzję - czułam odpowiedzialność:)

      Usuń
  3. Oj, bardzo lubię takie odbrązawianie pomnikowych artystów, którzy w powszechnej świadomości uchodzą za nietykalne monumenty przez co odbiera się im wszelkie prawa do bycia zwykłym człowiekiem, obciążonym bagażem biologii, przywrami i słabostkami.

    Gratuluję publikacji recenzji w czasopiśmie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) I przyznaję, że po tym odbrązowieniu - sylwetki tych poetów jeszcze bardziej lubię:)

      Usuń
  4. A ja tak banalnie napiszę; zazdroszczę ludziom znającym choćby jeden obcy język, a co dopiero tyle języków, a tobie gratuluję recenzji (moim zdaniem znakomitej) i też zazdroszczę tej umiejętności trafnej i ciekawej oceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za dobre słowo, wiele to dla mnie znaczy:) A co do drugiej części komentarza - to mogę powiedzieć tylko, że miło mi to usłyszeć akurat od autorki jednego z pierwszych blogów, który mnie umiejętnością trafnej i ciekawej oceny zachwycił:)

      Usuń
    2. Zawstydzasz mnie, ale dziękuję.

      Usuń
  5. Przyznam, że żyłam w nieświadomości - zarówno istnienia książki Marka Piechoty, jak i poliglotyzmu naszych narodowych wieszczy. Uwielbiam książki takie, jak ta - bo raz, że przedstawiają nieznane ze szkolnych podręczników fakty, a dwa - to ulubione przeze mnie ciekawostki etymologiczne. To musi być świetna rzecz :-)
    Na marginesie, przypomniały mi się "Pisane życia" Javiera Maríasa - biograficzne opowiastki o tuzach literatury (m.in. Nabokov, Conrad, Joyce, Tołstoj, Rimbaud, Conan Doyle). Bardzo polecam, jeśli lubisz oglądać pisarzy "od kuchni"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest kopalnią ciekawostek o naszych wieszczach, nie tylko o językach, których się nauczyli, ale także o innych równie fascynujących sprawach. Zwłaszcza dla czytelników, którzy nie wgłębiali się w życiorysy poetów na studiach. Nie wiedziałam np. że Mickiewicz i Krasiński nie mieli (przynajmniej początkowo) ambicji przejść do historii dzięki swojej twórczości literackiej. Marzyli o sławie, ale na niwie nauki. A wszystkie smakowite dygresje! Autor opracowania przedstawia np. analogiczną historię J.W. Goethe’go, który pracował nad dziełem „Nauka o barwach” (był fizykiem i optykiem!). Zajmował się także naukami przyrodniczymi, jest twórcą terminu „morfologia” i wielu pojęć z meteorologii (np. stratus, cumulus, cirrus). Autor podaje też jeszcze inne przykłady powstawania arcydzieł „mimochodem” (np. „Rękopis znaleziony w Saragossie” naukowca i podróżnika Jana Potockiego. Wracając do naszych poetów. Nie wiedziałam np., że Mickiewicz próbował swoich sił w prozie, którą Marek Piechota określił, jako „protoscience fiction”. Chciał stworzyć epopeję „Historia przyszłości”. To miała być księga w stylu Don Kichota i książek Juliusza Verne’a. Pisał ją przez wiele lat, a miała przedstawiać historię (uważaj) cywilizacji technicznej Zachodu po roku 2000 (!). W podobnym tonie Piechota przytacza ciekawostki o Słowackim i Krasińskim. Część dotycząca etymologii – to piękna opowieść o potrzebie poznawania historii słów, o nauce, która sięga starożytności, o błędach etymologów i konsekwencjach (np. w tłumaczeniu słowa: Babilon). Wszystko szalenie ciekawe, a recenzja (z powodu trzymania się limitu znaków) nie pozwoliła tego wszystkiego rozwinąć. W sumie dobrze. Kto zechce, sięgnie po książkę:)
      Za podrzucony tytuł – bardzo dziękuję. Jestem, oczywiście, zainteresowana. Uwielbiam poznawać pisarzy „od kuchni”!

      Usuń
    2. Olu, przekonała mnie już recenzja (limit znaków w żaden sposób jej nie zaszkodził!), a Twój komentarz dodatkowo pobudził mój apetyt :-)
      Goethe - meteorolog? Mickiewicz jako prorok odległej przyszłości? Powiedzieć, że to ciekawe, to - cytując naszego ulubionego pisarza - nic nie powiedzieć! Swoją drogą, interesujące, czy Mickiewicz w swojej "Historii przyszłości" przewidział np. przestwór wirtualnego oceanu ;-) No i co stało się z tym nieukończonym dziełem? Czy zachowały się choćby fragmenty?

      Usuń
    3. Pytasz, co przetrwało z "Historii przyszłości"? Najlepiej podeślę Ci link, który odpowie na kilka pytań:

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_przysz%C5%82o%C5%9Bci

      Usuń
    4. Szkoda wielka, że "darł, palił i wyrzucał". Bo, trzeba przyznać, jego prognozy były w wielu aspektach niezwykle trafne (przyrządy akustyczne, umożliwiające transmisję na odległość, balony latające - jak żurawie i gęsi...).
      Dziękuję za link!

      Usuń
    5. Szkoda... Ja bym chętnie przeczytała w jaki sposób poeta rozprawił się z zaborcą, bo z pewnością to zrobił (skoro manuskrypt miał moc zaszkodzenia sprawie polskiej). Zauważ, że pod namową przyjaciół to palił, więc musiało być ostro...

      Usuń
  6. Brzmi bardzo ciekawie! Uwielbiam poznawać te prawdziwe życiorysy znanych postaci, a nie te wygładzone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Książka ma jeszcze jedną zaletę. Przynajmniej na mnie tak podziałała - czuję, że dopiero rozbudziła mój aptetyt... Już z rozpędu - nie tyle nabyłam, co "uratowałam" z makulatury tom listów Mickiewicza (wcześniej nie przyszłoby mi to głowy). Mam nadzieję, że jeszcze niejednej ciekawej rzeczy się dowiem:)

      Usuń
  7. Chociaż romantyzm był dla mnie prawdziwą męczarnią (właściwie to niewystarczające określenie), to książka zainteresowała mnie niesamowicie. Głównie ze względu na to, że autor, wbrew panującej wśród filologów manii, stara się trochę odbrązowić naszych wieszczów. A to zdaje mi się o wiele bardziej potrzebne od ciągłego nierzadko wymuszonego zachwytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest dla mnie kopalnią ciekawostek, nie tylko z epoki romantyzmu, ale ogólnie. To także w pewnym sensie - historia literatury i kultury w pigułce.
      Zainteresowanie Ciebie polską książką traktuję jako bardzo osobisty sukces;)

      Usuń