niedziela, 22 stycznia 2017

Melancholia, siostra wspomnień, czyli Hofman i Myśliwski - skojarzenia


Może to sprawił Dzień Dziadka, może Los spłatał figla, że w tym dniu właśnie w ręce wpada ta książka. Lubię wczytywać się we wspomnienia i wskazówki pisarzy, którzy dzielą się doświadczeniem i piszą o swoim warsztacie. A tu nagle książka, która jest wszystkim, ale nie poradnikiem, w której znajduje się myśl, która obnaża jedną z głównych przyczyn i potrzeb nie tylko wspominania, ale przecież także pisania książek. To przecież nie jest wyłącznie usprawiedliwienie narratora, który wyjaśnia swoje częste powroty myślami do czasów,  gdy był dzieckiem i młodym człowiekiem. To przejmujące wyznanie pisarza, a zarazem ukazanie mechanizmu, któremu zawdzięczamy powstanie najpiękniejszych książek...Jakże to brzmi pokrzepiająco, bo znaczy, że nigdy nam ich nie zabraknie. Nie goryczmy więc sobie...

Moim dziadkom tę myśl dedykuję, którzy także nigdy nie pozwolili, by ich własna pamięć
spoczęła w kufrze...



„Nie goryczę sobie, wiem, że coraz młodsi są ludzie,  mnie ta starość tylko została. Przywiązany zresztą do niej jestem, jak kto inny do psa, do mórg, do wyobraźni. Można powiedzieć, zżyłem się z nią, polubiliśmy się, choć może więcej przez rozum niż przez serce, tak że ona jedna wydaje mi się rzeczywista z całego mojego życia, nie zmyślona, nie przypominana, lecz obecna, dniem i nocą, wierniejsza od niepamięci, potulna, że mogę w nią wmówić wszystko złe, nadokuczać jej i naurągać, przypochlebna, że mi zaraz serce mięknie, pochmurność gdzieś ucieka, a ochota przychodzi, żeby ją pogłaskać, wzruszyć się, użalić. Obłaskawiłem ją sobie, że się nawet bez sprzeciwu ze mna starzeje. Z nikim jej nie dzielę, jest jedynie moja własna, a przede wszystkim pewna jak amen w pacierzu, i jej tylko ufam, bo wszystko inne zawdzięczam pamięci.

A pamięć jak to pamięć. Wydarzenia nie spoczywają w niej jak święte 
szaty w kufrze, lecz dzieją się wciąż, choćby przez samo pamiętanie 
ich, zmieniają się, rosną, nie możesz nigdy być ich pewny 
ani budować na nich.  Raz ci są bliższe niż teraźniejszość,
 raz uciekają przed tobą, choć się z dobrą wolą do nich zbliżasz. 

Czyż więc pamięć ludzka może wyznaczać prawdziwość rzeczy? Czyż  pamięć nie dostarcza człowiekowi więcej zadośćuczynienia niż świadectwa? Może takie jest jej przeznaczenie, a może rzeczy muszę się w niej dostać, oswoić, udobruchać, aby stały się prawdziwe. Może prawdziwość rzeczom wyznacza dopiero nasza za nimi tęsknota, nasz żal, nasze w nich odnalezienie się, bo na co dzień jesteśmy w rzeczach jedynie zagubieni, błąkamy się wśród nich, nie odróżniając ich od siebie, siebie od nich. Może też poprzez pamięć chcemy rzeczom zapewnić teraźniejszość naszą, tę jedyną możliwą wieczność, bo tylko teraźniejszość jest prawdziwa w życiu człowieka, tylko w niej jednej doznajemy naszej obecności, niekiedy bolesnej." * 





Wlastimil Hofman, Melancholia, ok. 1930 r. źródło


Wlastimil Hoffman (w latach 1895-99) w krakowskiej SSP pod kierunkiem Floriana Cynka, Jacka Malczewskiego, Józefa Unierzyskiego i Jana Stanisławskiego. Lata 1899-1901 spędził w paryskiej Academie des Beaux-Arts u Jean-Léon Gerôme`a. Podczas II wojny światowej był w ZSSR, Tel-Avivie i Jerozolimie. Po powrocie do kraju zamieszkał w Krakowie, a następnie przeniósł się do Szklarskiej Poręby. Należał m.in. do TAP "Sztuka", Grupy Zero, Grupy Pięciu oraz "Secesji" wiedeńskiej. Na jego pracę ogromny wpływ miała symboliczna twórczość Jacka Malczewskiego. Hofman malował głównie obrazy religijne, sceny rodzajowe, portrety i pejzaże. Jego modelami byli często biedni, prości ludzie, którzy zyskali w jego pracach ponadczasową godność (źródło).


* "Nagi sad", Wiesław Myśliwski, Czytelnik 1982, str. 42/43

10 komentarzy:

  1. Zachwyciłaś mnie :) Myśliwski i Hofman również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi bardzo miło, dziękuję:*. A jakoś trudno było mi opublikować...:)

      Usuń
  2. Ludzka pamięć to niesamowita sprawa. Bardzo lubię książki, które traktują o jej plastyczności, niestałości i subiektywności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśliwski sporo pisze o pamięci, o dojrzałości i podeszłm wieku. To się z sobą pięknie u niego splata. A podczas lektury przyszło mi do głowy, że właśnie te elementy, ten proces powoduje, że powstają książki. Te najlepsze:)

      Usuń
  3. O panu Hoffmanie nie słyszałam, ale miałam okazję czytać Myśliwskiego i wiem, że potrafi on pisać naprawdę pięknie. Taka lektura, pełna refleksji, skłaniająca do zatrzymania się i pomyślenia z pewnością będzie wartościowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak pięknie stworzyłaś nową jakość łącząc cytat z obrazem. Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak pięknie stworzyłaś nową jakość łącząc cytat z obrazem. Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń