czwartek, 26 stycznia 2017

PRZEMIJANIE, PĘD KU ZAGŁADZIE I ROLA PISARZA - "Bliskie kraje" Julii Fiedorczuk


Tytuł: "Bliskie kraje" jest symboliczny, jak cała książka. Autorka umieszcza akcję swoich opowiadań praktycznie na całym świecie, ale przecież w każdym jego zakątku ludzi dotykają te same problemy. Przemijanie, niezrealizowane marzenia, samotność i śmierć - to głóne motywy utworów i tematy, obok których (prędzej czy później), nikt nie zdoła przejść obojętnie. Umieranie przybiera różną postać... Jednocześnie jest to książka w pewnym sensie programowa. Autorka zdradza w jaki sposób rozumie rolę pisarza czy twórcy filmowego. Opowiadanie, książka i film - to różne formy ukazywania i tłumaczenia tego samego świata - a nawet próba jego ratowania, bo przecież świat nieuchronnie zmierza ku zagładzie...







Co łączy staruszkę żyjącą w starożytnych Chinach ze współczesną aktorką filmową? Jak wygląda niebo alkoholiczki, która celebruje chwilę (prawdopodobnie ostatnią), w której ktoś dostrzegł w niej człowieka? Czym jest ciało dla bulimiczki? Z jakiego powodu musimy korzystać z pomocy osobistych trenerów i czego możemy nauczyć się od magazyniera-idealisty, którego właśnie dotyka śmierć kolegi z pracy?







4 komentarze:

  1. O wow! Jakie to musi być dobre! Przegapiłabym ten tytuł gdyby nie Ty Olu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedzam, że spotkałam różne opinie. Utwory nie należą do najłatwiejszych, a ich siła oddziaływania polega na tym, że nie od razu można je połączyć i wyłapać intencje autorki, ale za to - długo jeszcze później, już po zakończeniu lektury - tłuką się po głowie. Znasz z pewnością to uczucie, gdy zaczynasz już nową przygodę, ale musisz przerwać, bo wciąż jeszcze masz w głowie wrażenia z poprzedniej książki...

      Usuń
  2. O proszę, okładka nie wywarła na mnie większego wrażenia, ale kiedy wczytałem się w Twój tekst, książka zaczęła jawić się jako pozycja zdecydowanie godna uwagi. Bardzo lubię dzieła, które cechują się bogatą symboliką, i których wymowa, przynajmniej po pierwszym przeczytaniu, nie jest zbyt oczywista. Intryguje mnie także ta kwestia programowa - ciekawi mnie, co autorka ma do powiedzenia na temat roli literatury czy kinematografii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odczytanie symboli - wydawało mi się jedyną drogą do zinterpretowania utworów i znalezienia intencji autorki. A okładka, chociaż jestem nieczuła zwykle na nie, wydaje mi się bardzo przyjemna. I kobieca. Chociaż książka, w żadnym wypadku - do tego, co potocznie nazywamy nurtem kobiecym - nie należy...

      Usuń