czwartek, 20 kwietnia 2017

LEGENDY DOMU AKAKUCHIBÓW. OD REALIZMU MAGICZNEGO – PO WSPÓŁCZESNOŚĆ, czyli Japonia w pigułce. „Czerwone dziewczyny”, Kazuki Sakuraba – recenzja przedpremierowa




tytuł: Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów
autor: Kazuki Sakuraba
ISBN: 9788308063408
liczba stron: 416
 tłumacz: Łukasz Małecki

data premiery: 27 kwietnia 2017



„Czerwone dziewczyny” to wielopokoleniowa saga Akakuchibów – japońskiego rodu, którego przedsiębiorczy mężczyźni zdobyli fortunę i wpłynęli na rozwój regionu;  ale to nie oni są głównymi bohaterami książki. Czytelnik skupia się na śledzeniu losów ich kobiet – kilku pokoleń strażniczek domowego ogniska (żon, matek i córek), które znacznie wzbiły się ponad tradycyjne role (stały się fundamentem rodziny lub zdobyły sławę) i w stopniu nie mniejszym, niż mężowie wpłynęły na rozsławienie miasta i powstanie lokalnej legendy.

Aka – oznacza w języku japońskim kolor czerwony. Ród Akakuchibów przybył do Japonii w zamierzchłych czasach i osiedlił się na jednej z wysp, u stóp Gór Chugoku, gdzie znalazł znakomite warunki do realizacji swych celów. Przywiózł z sobą znajomość technologii produkcji żelaza, a ponieważ w tym miejscu zlokalizowano odpowiednie pokłady surowca, już wkrótce zaczęły dymić pierwsze piece tatara1, które z czasem zmodernizowano – aż powstała nowoczesna i strategiczna (w swoim czasie) huta Akakuchiba Steelworks.

Akakuchibowie wybrali pod swoją siedzibę teren położony dosyć wysoko, co zapewniło im nie tylko ekonomiczną, ale także metaforyczną dominację nad całą okolicą, zwłaszcza nad miastem Benimidori, które dzięki nim powstało. Dziś już nie można ustalić czy ich rodowe nazwisko pochodzi od koloru roztopionego żelaza czy raczej od klonów, które gęsto porastają posiadłość i jesienią płoną kolorem intensywnej czerwieni. Tak czy inaczej – mieszkańcy miasta nazywają siedzibę swoich dobroczyńców (wkładając w słowa odpowiednią dozę szacunku) – czerwonym domem, tym z góry.  

Drzeworyt. Autor: Hiroshige Andō, znany również jako Hiroshige Utagawa. jeden z najbardziej znanych japońskich malarzy, grafików i twórców ukiyo-e. Autor słynnej "Wieczornej ulewy nad Wielkim Mostem Atake" z cyklu "Sto znanych miejsc w Edo". Powyższa praca ("Dzwony na Ikegami" -  oddaje scenerię książki "Czerwone dziewczyny" 
/to nie są ilustracje z książki, to prace, które kojarzą się z jej klimatem/



Jedną z największych zalet powieści (poza prawdziwie fascynującą historią rodzinną i arcyciekawym tłem historyczno-kulturowo-społecznym Japonii) jest niezwykła plastyczność języka. Kraina, którą poznajemy – to San’in („cień góry”), która jest znana z wilgoci, wiatru i wiecznie szarego nieba (od chmur i dymu buchającego z hutniczego pieca). Benimidori leży u stóp jednego z ośnieżonych szczytów, a powstało według ściśle określonej hierarchii. Najwyżej – blisko szczytu i nieba – położony jest dom Akakuchibów, pochylony od starości i od wściekłych ataków wichrów. W dole, u jego stóp wyrosły domy dla pracowników – najpierw dla zarządu, jeszcze niżej - dla zwykłych robotników. Budynki, osiedla i ulice rozłożyły się na terasach naturalnie ukształtowanych na zboczach góry.

Dom pod ośnieżonym szczytem, dominujący nad okolicą, ubrany w barwy klonów - jesienią staje się ogniście czerwony. Wieczorami uliczki Benimidori płoną światłem kolorowych lampionów, które ułatwiają mężczyznom powrót do domu. O statusie mieszkańców świadczą ich stroje, a wśród tłumu nierzadko widuje się tradycyjne, bogato zdobione kimona. Czyż nie jest to barwny i działający na wyobraźnię obraz? Autorka posługuje się tak sugestywnym językiem, że wielokrotnie doznajemy wrażenia, że nie czytamy książki, lecz oglądamy serię pejzaży i rodzajowych scenek z japońskich barwnych drzeworytów.

Suzuki Harunobu, Dziewczyna na kładce w czasie wiatru, drzeworyt. Ilustracja książki "SZTUKA JAPOŃSKA W ZBIORACH POLSKICH", Zofia Alberowa, Wyd. Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1987, ilustracja 26
Powyższa praca idealnie oddaje przybycie Manyo do posiadłości w dniu jej ślubu:
"Kiedy po raz kolejny krzyknęła, wiatr urwał dach lektyki, a kosz złamał się i spadł na ziemię, dlatego resztę drogi Manyo musiała pokonać pieszo, w stroju ślubnym i w złoconych sandałach zori"2

Właściwa akcja „Czerwonych dziewczyn” rozpoczyna się w roku 1953, w powojennej rzeczywistości Japonii (chociaż początki tej opowieści sięgają zamierzchłej przeszłości) i prowadzi czytelnika aż do współczesności. I nie jest ważne, że rzecz dzieje się na prowincji, bo tu (z opóźnieniem, ale jednak) odbija się wszystko, co dzieje się w całym kraju. Czytelnik zaś – nie gubi się w krętych ścieżkach japońskiej historii, bowiem autorka sukcesywnie rozmieszcza drogowskazy, które pomagają czytelnikowi odnaleźć się w czasowym kontekście [„Wróćmy jednak do 1964 roku, kiedy Namida przyszedł na świat. Życie w czerwonym raju u góry toczyło się utartym torem, tymczasem w Benimidori na dole wszyscy ekscytowali się igrzyskami w Tokio, pierwszymi w tym kraju, dzięki czemu kolorowe telewizory stały się jeszcze powszechniejsze. (…) Tymczasem młodzi mieszkańcy (…) szaleli na punkcie Beatlesów, którzy przybyli do Japonii zza oceanu (…)”]3.

Głównymi postaciami literackimi są trzy kobiety, które są kluczowe dla  rodu Akakuchibów, a jednocześnie symbolizują ducha czasów. Stały się zatem symbolami poszczególnych epok i patronkami trzech części powieści. Poznając koleje ich losów – przyglądamy się japońskiej obyczajowości, a zwłaszcza przemianom, jakie zaszły w świadomości Japończyków pod wpływem zachodnich wzorców. Poznajmy zatem nasze bohaterki. Manyo – (podrzutek i sierota, z czasem żona dziedzica; wieszczka rodu Akakuchibów, która potrafi dostrzegać przebłyski przyszłych zdarzeń). Jej piękna i krnąbrna córka – Kemari (przywódczyni gangu zmotoryzowanych nastolatek, a później słynna artystka, która ugrzęzła w świecie mangi) oraz wnuczka Toto – która na tle swoich poprzedniczek jest zwyczajna i pospolita, zupełnie nie jest gotowa do przejęcia dziedzictwa, ale to przecież jej zadaniem jest spisanie kroniki rodziny i rozszyfrowanie intrygującej tajemnicy swej babki.

Drzeworyt "Hara na Tokaido", Hiroshige Utagawa. Tak można sobie wyobrazić scenę pojawienia się legendarnych "ludzi z gór", którzy przybywają do Benimidori po ciała samobójców

Jeżeli czytelnik tego właśnie szuka – interesującej sagi, zapadających w pamięć bohaterów, plastycznych obrazów, kolorytu Japonii (kroniki jej przemian), oraz szczypty egzotyki – będzie urzeczony powieścią. Książka ma pewne niedoskonałości – jej styl czasem jest nieco surowy (już nie przeciętny, ale jeszcze nie wybitny), za to wyobraźnia autorki – jest doprawdy: przeogromna!

Ponieważ w powieści nie brakuje nawiązań do mitów i wierzeń ludowych, jej klimat jest baśniowy (zwłaszcza w pierwszych częściach), a elementy irracjonalne i pełne magii stanowią ważną część rzeczywistości – można ją bez wahania sklasyfikować jako książkę należącą do nurtu realizmu magicznego (może jeszcze nie w czołówce, bo jednak nieco jej brakuje do kultowych „Stu lat samotności” Marqueza), ale jednocześnie trzeba zauważyć, że ambicją autorki nie stało się jedynie napisanie książki w tym duchu. Prawdopodobnie każdy czytelnik, który najpierw połyka dwie pierwsze części (pełne rozmachu i kolorowego zawrotu głowy), a później dociera do trzeciej części – jest nieco skonsternowany. Zastanawia się czy autorce wyczerpały się pomysły na równie bajeczne losy dla swojej trzeciej bohaterki… I w tym momencie powinniśmy zrozumieć, że zamysł takiego układu jest jak najbardziej celowy. Wnuczka Manyo – ma być przecież uosobieniem współczesnego pokolenia, które boryka się z uczuciem beznadziei i pustki, które nawet swoje życie uczuciowe przeżywa bez większych uniesień. „Czerwone dziewczyny” – to powieść, która stanowi alegorię Japonii. I dopiero biorąc to pod uwagę – docenimy przesłanie – żal za odchodzącą tradycją i całkiem wyraźną postmodernistyczną krytykę.
Polecam!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:




1. Piec tatara - tradycyjny japoński piec do wytapiania żelaza i stali. W piecach tatara z węgla sosnowego, czarnego piasku żelazowego oraz mineralnych rud żelaza wytapiano tamahagane - rodzaj bardzo czystej japońskiej stali wykorzystywanej głównie do tworzenia samurajskich mieczy /wikipiedia/
2. "Czerwone dziewczyny. Legenda...", Kazuki Sakuraba, Wyd. Literackie, 2017, str. 76
3. Tamże, str. 131


10 komentarzy:

  1. Książka już czeka na półce na spotkanie, wiele sobie po nim obiecuję. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo ciekawie! Kiedyś bardzo interesowałam się Japonią, głównie przez anime :-)
    @Waniliowe Czytadła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy szukałam informacji na temat Kazuki Sakuraba - nie znalazłam nic na temat tego, by "Czerwone dziewczyny" już były adaptowane jako film fabularny czy anime. Wcześniej czy później pewnie to nastąpi, bo jej twórczość jest chętnie ekranizowana. Zresztą sama jest autorką popularnej serii "Gosick". Bardzo łatwo - czytając książkę - wyobrazić sobie ją można w formie filmu bądź mangi. To dlatego, że język pisarki jest plastyczny. Druga część książki dotycząca Kemari - obrazuje szaloną popularność mangi.

      Usuń
  3. Zapowiada się interesująco, mam już długą listę książkę, które chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam "Sto lat samotności", lubię sagi rodzinne i chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o historii Japonii. To zdecydowanie książka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aj, regularnie śledzę wiadomości na temat publikacji książek pióra Japończyków i Japonek, ale ten tytuł kompletnie mi umknął. Zatem powieść jest dla mnie wspaniałą niespodzianką - dzięki za jej przybliżenie. Jestem pewien, że po utwór sięgnę prędzej bądź później.

    A co do "Dzwonów na Ikegami" to posiadam pocztówkę z kopią tego drzeworytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno zazdrościłam Ci tych wszystkich podróży literackich po Japonii. A ponieważ chciałabym nieco lepiej poznać książki z tego kręgu - zaczęłam się już rozglądać za autorami. Teraz dla porównania z autorką "Czerwonych dziewczyn" sięgnę po (już zdobyłam) "Śpiące pięktności. Tysiąc żurawi" i parę pozycji Murakamiego. Coś tradycyjnego i współczesnego. Jestem też ciekawa jak odebrałbyś książkę japońskiej autorki (jesteś obeznany) - ponieważ ona pisze w sposób charakterystyczny - bardzo plastycznie (w zasadzie w głowie cały czas się kotłują obrazy), a w dodatku tak... żeby zrozumiał ją Europejczyk... Mam wreszcie wrażenie, że książka została napisana tak, jakby od razu miała zostać zaadoptowana dla potrzeb filmu lub mangi.
      A pocztówki z drzeworytem zazdroszczę Ci szczególnie. Przedstawia idealnie scenerię książki. Brakuje tylko nad czerwonym domem ośnieżonego szczytu... Kiedyś miałam taki pomysł, by zawiesić sobie w domu różne obrazy i pejzaże - z własnych podróży literackich. Na razie mam taką galerię tylko w głowie, ale drzeworyt Utagawy z pewnością by się tam znalazł... Ogenki-de!;)

      Usuń
  6. Mam "Czerwone dziewczyny" na swojej liście planów czytelniczych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi cudnie! Japonia to szalenie intrygujący kraj, a wzmianka o realizmie magicznym z miejsca przykuła moją uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ta książka - to większy zastrzyk informacji na temat kraju i kutlury niż najlepszy przewodnik:)

      Usuń