czwartek, 13 kwietnia 2017

PO DWÓCH STRONACH ŻELAZNEJ KURTYNY – biografia najsłynniejszej uciekinierki z ZSRR. /„Córka Stalina. Niezwykłe i burzliwe życie Swietłany Alliłujewej”, Rosemary Sullivan - recenzja/






Wydawnictwo: Znak Horyzont
Autor: Rosemary Sullivan
Tłumaczenie: Miłosz Wojtyna
liczba stron: 640
ISBN: 9788324041831
Seria: PROZA PL
Data premiery: 1 marca 2017

„Córka Stalina” to książka sążnista i wieloaspektowa; z tego powodu tytuł, który doskonale odzwierciedla zamierzenia autorki, nie zdołał do końca sprawiedliwie oddać rezultatu jej pracy. Rosemary Sullivan podeszła do tematu niezwykle skrupulatnie, dzięki czemu za jednym zamachem trafia w nasze ręce nie tylko biografia kobiety, która musiała zmierzyć się z cieniem własnego ojca i niepożądaną sławą, ale także (co było nieuniknione) portret samego Józefa Stalina. Poznajemy jego życie prywatne, politykę i zbrodnie, przez co zagłębiamy się w spory kawałek historii ZSRR. I to jeszcze nie wszystko. Ponieważ Swietłana swoją ucieczką uwikłała się w światową politykę – książka odkrywa również pozakulisowe rozgrywki, które toczyły się swego czasu między ZSRR a Stanami Zjednoczonymi - największymi mocarstwami, a zarazem przeciwnikami. „Córka Stalina” – to panorama burzliwej epoki, która przy okazji (mimochodem) ukazuje sytuację państw europejskich wschodniego bloku za żelazną kurtyną, a jednocześnie wyjaśnia – dlaczego taki podział przez resztę świata został zaakceptowany.

Biografka rzetelnie przygotowała się do swojej pracy. Oparła wnioski na analizie lektur, korespondencji, wspomnień, wywiadów i artykułów prasowych. Dotarła do znajomych i krewnych Swietłany, rozsianych po całym świecie. Postarała się ułatwić czytelnikowi poruszanie po gąszczu nazwisk i informacji umieszczając w książce drzewo genealogiczne rodziny Dżugaszwilich i Alliłujewów, listę występujących postaci i wykorzystanych skrótów, a także dokumentując i potwierdzając wnioski i wywody przypisami odsyłającymi do licznych źródeł. Podkreślić należy, że owa skrupulatność nie powoduje przeciążenia natłokiem męczących dat i nazwisk. Praca jest pełna rozmachu, ale ani przez chwilę nie nuży. Być może dlatego, że nie skupiamy się wyłącznie na suchych faktach i datach, a wnikliwa dziennikarska rzetelność – była tylko jednym z zamysłów książki. Autorka napisała biografię po to, by autentycznie swą bohaterkę zrozumieć.


Swietłana z ojcem, Józefem Stalinem, rok 1935, ilustracja z książki [źródło]


Śledzimy zatem poszczególne etapy życia Swietłany Alliłujewej - jej dzieciństwo na Kremlu (w miarę pogodne, aż do śmierci matki), dojrzewanie związane z tajemniczymi i strasznymi wydarzeniami w najbliższym otoczeniu (masowa utrata krewnych i stopniowe odkrywanie prawdy na temat śmierci matki i natury ojca), wreszcie kibicujemy Swietłanie dorosłej, która przeżywa kolejne rozczarowania  i dramaty, ponieważ ani w Moskwie ani w Ameryce nie mogła do końca odzyskać kontroli nad swoim życiem i cieszyć się swobodą, o jakiej marzyła. Dowiemy się co przepełniło czarę goryczy, jakie wydarzenie tak mocno kobietę zraniło, że zdecydowała się na ucieczkę i porzucenie dzieci (dodam, że dorosłych!) i przekonamy się, jaką cenę przyszło jej za ten krok do końca życia płacić. Zrozumiemy, że nasza bohaterka miała do przepracowania nie tylko traumę związaną z ojcem, ale także z matką, bo przecież nie mogła pogodzić się z jej samobójstwem (matka targnęła się na życie, gdy dziewczynka miała sześć lat), a Swietłana miotała się między gorzkimi wyrzutami a idealizowaniem jej obrazu. Wreszcie – uprzytomnimy sobie – w jaki sposób brzemię tych doświadczeń odcisnęło piętno na jej relacjach i związkach z ludźmi.

Rosemary Sullivan jako biografka - miała szczęście zmierzyć się z postacią niezwykle fascynującą – nie tylko ze względu na wydarzenia, w których Swietłana uczestniczyła. Także z powodu złożoności jej charakteru, ponieważ córka Stalina była skomplikowana, niejednoznaczna i często targały nią sprzeczności. Spójrzmy na impuls, który popchnął ją do ucieczki: z jednej strony - porwała się na ten krok, ponieważ niczego bardziej nie pragnęła niż anonimowości i spokoju. Jednak jedyną rzeczą, którą zabrała z sobą – była jej książka. Kobieta nie chciała i nie mogła dłużej milczeć. Pragnęła – na przekór kłamliwej propagandzie – przedstawić prawdziwą wersję wydarzeń. Obydwa pragnienia wykluczały się zupełnie, a Swietłana (pełna rozterek i niezabliźnionych ran) często miotała się w podobny sposób. Pamiętajmy jednak, że jej charakter i temperament kształtował się w specyficznych warunkach. Terror, któremu była poddana i zupełny brak stabilizacji pozbawiły ją poczucia własnej wartości; za to była boleśnie świadoma, że każdy jej krok spowoduje lawinę politycznych konsekwencji. Z jednej strony była uparta i odważna (niejednokrotnie zadzierała z Kremlem), a z drugiej - totalnie zagubiona. Czasem podziwiamy jej determinację, kiedy indziej zdumiewa nas i wprawia w irytację jej nieporadność. Musimy jednak sobie uświadomić, że do wieku średniego nie pozwolono kierować jej własnym życiem. W Ameryce wpadła w drugą skrajność - musiała nauczyć się samodzielności i to od samych podstaw (nie znała przecież nawet zasad funkcjonowania konta bankowego). Jej historia – to pasmo rewolucyjnych zmian.


Swietłana w Nowym Jorku, 1967 / AFP, ilustracja książki [źródło]

Jak została przyjęta przez Amerykę? Od początku otaczało ją szalone zainteresowanie, chociaż nie zawsze było ono przyjazne. Dla jednych pozostawała córką dyktatora, więc budziła strach i niechęć lub przeciwnie – okazywano jej współczucie. Jedni nienawidzili jej za porzucenie dzieci, inni mieli pretensje, że nie chce angażować się w walkę z komunizmem (nie chcieli zrozumieć, że mogłoby to dodatkowo narażać bliskich).  Osoby, z którymi zetknęła się osobiście odkrywałay, że Swietłana jest szalenie inteligentna, wykształcona i urocza. Jej przyjaźnie i znajomości nie zawsze jednak wytrzymywały próbę czasu, gdyż każdy, kto się z nią w jakikolwiek sposób związał – wcześniej czy później musiał doświadczyć wahań jej nastrojów i napadów złości. Nie każdy potrafił zrozumieć, że kobieta po tylekroć musiała sklejać swoje życie i układać z potłuczonych skorup, że kompletnie nie  radziła sobie z emocjami. Nie ułatwiała jej życia oszczercza kampania sowiecka, której celem było podważenie jej wiarygodności i manipulacje ludzi, którzy chcieli się na niej wzbogacić. Każdy (od CIA po łowców fortuny) chciał wykorzystać ją do swoich celów, lecz rzadko kto miał ochotę prywatnie zmierzyć się z jej dwuznaczną sławą i upiornym cieniem jej ojca. Czy w takich warunkach – mogła kiedykolwiek poczuć się w miarę bezpiecznie? Czy może dziwić, że nawet po ucieczce do raju – swoje życie postrzegała jako pasmo nieustającej klęski?


Tak piękną formą przyjęła promocja. Książka jest warta swojej oprawy

Zwróćmy jeszcze uwagę na interesujący wątek stale obecny gdzieś w tle - na inklinacje literackie naszej bohaterki. Żeby się nie rozpisywać – wspomnę tylko, że Swietłanie nie od razu wolno było zająć się swoją pasją i oczywiście – nie od razu miała dostęp do światowej literatury. Kiedy wreszcie się jej udało – gdy ukończyła studia w tym kierunku, uzyskała względną swobodę, a cenzura osłabła i zaczęła pracę przy książkach – los sprawił, że rolą literatury stało się rozliczenie ze stalinizmem. Swietłana nie zamierzała zostać pisarką, ale uległa namowom. Pierwszą książkę1, której przez długi czas nie miała nadziei opublikować – napisała w formie listów do anonimowego przyjaciela. Książka oczywiście odnosi się do sytuacji w kraju i do jej relacji z ojcem. W tym czasie próbowała go jeszcze usprawiedliwiać, łudząc się, że ulegał manipulacjom rządu. Pisząc drugą pozycję2 – nabrała dystansu i perspektywy. Alliłujewa nie pisała, by zaspokoić próżność. Wierzyła, że ma do wypełnienia misję, a amerykańscy krytycy dopatrzyli się w jej twórczości nie tylko wartości dokumentalnej, ale także walorów literackich.


„Córka Stalina” - to rzetelny dokument, który sprawi sporo satysfakcji wielbicielom historii współczesnej. I mimo moich początkowych obaw – dyktator wcale nie stał się postacią najważniejszą. Owszem, otrzymujemy jego portret, ale był potrzebny w zupełnie innym kontekście. Rosemary Sullivan nie skierowała świateł reflektorów na niego (Stalin został już przez literaturę po wielokroć rozliczony), raczej chciała uzmysłowić – jak wygląda życie człowieka, który stopniowo dorastając odkrywa, że jest dzieckiem zbrodniarza. Czy takie dziecko kiedykolwiek wydostaje swoje życie spod gruzów? Swietłana – dziecko zbrodniarza – jest postacią tragiczną nie tylko ze względu na burzliwe przejścia. Jest wewnętrznie rozdarta, ponieważ nie jest w stanie uporać się z uczuciami do ojca, którego nigdy nie potrafiła do końca odrzucić, a jednocześnie reagowała ostrym sprzeciwem na najmniejszą próbę jego wybielania.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:



1. Dwadzieścia listów do przyjaciela, Swietłana Alliłujewa, Łódź 1996
2. Only One Year, Swietłana Alliłujewa, Nowy Jork, 1969

10 komentarzy:

  1. I dobrze, że skupiono się w tej książce na otoczce życia dziecka zbrodniarza, a nie samej postaci Stalina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale postać Stalina też jest przedstawiona rzetelnie. Miałam na myśli to, że jego córka okazała się postacią tak skomplikowaną i tragiczną, że jest fascynującą i pierwszoplanową bohaterką tej biografii, a nie stała się jedynie pretekstem, by pisać o Stalinie.

      Usuń
  2. mam ją na swojej liście zakupowej na przyszły miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałem już o tej książce i przyznaję, że bardzo spodobała mi się forma reklamy, na jaką zdecydowało się wydawnictwo.

    A sama książka niezwykle ciekawa - trudno jest wyjść z cienia grzechów o takim kalibrze, nawet jeśli te grzechy obciążają ojca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marketing tej książki - był, przyznaję - bardzo ciekawy. Najważniejsze jednak, że jest to książka, która warta była promocji.

      Usuń
  4. Nie do końca moja tematyka, ale muszę przyznać, że znów napisałaś bardzo zachęcającą recenzję. I może kiedyś dam tej książce szansę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jeżeli zainteresuje Cię kiedyś podszewka epoki żelaznej kurtyny - to sięgaj śmiało...

      Usuń
  5. Mam w planach tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto poznać spojrzenie córki na takiego ojca. A poza tym książka ma z pewnością dużą wartość historyczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma bez wątpienia wartość historyczną, a z drugiej strony - jak to określić? - jest jedną z książek, która wyjaśniła mi kilka zagadek dzieciństwa... Zawsze mnie dziwiło, że o zbrodniach Hitlera mówiło się szeroko, natomiast o Stalinie - dorośli wspominali półgębkiem... Dzięki tej książce zrozumiałam klimat, jaki wokół siebie ten człowiek wytworzył. A w jaki sposób można poznać człowieka - jeśli nie z relacji jego najbliższych? Poza tym - poznajemy nie tylko przywódcę, jednym z bogaterów książki - jest społeczeństwo nękane przez tyrana. To książka, która posiada wiele aspektów.

      Usuń