piątek, 5 maja 2017

WSZYSTKO O ZDRADZIE – „Zapomniany walc”, Anne Enright /recenzja/



Wydawnictwo: Wiatr od Morza
Autor: Anne Enright
Tłumaczenie: Grzegorz Buczkowski
data wydania: 6 kwietnia 2017
ISBN: 9788394352325
ilość stron: 256




„Zapomniany walc” to historia kobiety, która dla namiętności poświęciła wszystko i poniosła wszelkie możliwe konsekwencje. To temat z tradycjami, w mistrzowski sposób wykorzystany przez Gustawa Flauberta i Lwa Tołstoja. Jak zwykle, gdy książkę pisze utalentowany pisarz – okazuje się, że problem jednak nie został do końca wyczerpany, a Anne Enright kładzie akcent na tym wątku, który jej wielcy poprzednicy zaledwie musnęli (dziecko w ich powieściach pojawia się marginalnie). Istotnym novum jest także ukazanie całej sytuacji z punktu widzenia kobiety. Innymi słowy – powieść irlandzkiej pisarki jest uwspółcześnioną wariacją popularnego motywu literackiego („Pani Bovary”, „Anna Karenina”), a jednocześnie stanowi realistyczny portret współczesnego (nie tylko irlandzkiego) społeczeństwa.

Główną bohaterką, a jednocześnie narratorką jest Gina – atrakcyjna mężatka nieco rozczarowana swoim mężem i trochę pogardliwie spoglądająca na wybory siostry. Gina wplątuje się w biurowy romans.  Konferencje i służbowe wyjazdy sprzyjają wybuchowi namiętności i dodają rumieńca życiu, które zdążyło już nieco spowszechnieć. Kobieta nie bardzo przejmuje się konsekwencjami, a raczej igra z nimi, traktując je jako element podniecającej gry. Czy wkalkulowała możliwość pojawienie się uczucia? Być może przygoda zakończyłaby się na kilku upojnych chwilach spędzonych w dyskretnych pokojach hotelowych, gdyby Sean jej nie przekonał, że jest jedyną kobietą, która może go „ocalić”. Przed czym? Wydaje się, że Gina zbyt mało poświęciła uwagi tej myśli… Łatwo natomiast uległa sugestii kochanka; w końcu - w każdej kobiecie zakodowany jest instynkt macierzyński i nawet jeśli się przed nim broni, to w końcu uaktywni się, nawet w nietypowych okolicznościach. Nasza bohaterka zaczyna utożsamiać namiętność i obsesję z poczuciem spełnianej misji i w tym momencie jest już gotowa dla mężczyzny swojego życia pokonać wszelkie przeszkody. Czy dobrze przemyślała konsekwencje? Już wkrótce dokładnie (zwłaszcza finansowo) odczuje ile kosztuje nowy związek i niemal natychmiast przekona się czy jej ukochany naprawdę jest wart swojej ceny.

Podczas lektury z wolna dociera do nas, jak dalece książka nie jest typowym romansem,  a romansowy wątek (kluczowy, ale nie najważniejszy) jest pretekstem do poruszenia kilku głębszych problemów. Jednym z nich – jest ukazanie wpływu wzorca ukształtowanego przez małżeństwo rodziców na życie ich dzieci. Patrząc na życie Giny i jej siostry Fiony – uświadamiamy sobie – w jak różny sposób układają sobie życie dzieci, które patrzą na błędy własnych rodziców.

Zwykle w romansach – czytelnik (widz) skupia się na losach głównej pary, ewentualnie na losach zdradzonych małżonków; w książce „Zapomniany walc” – jedną z ważniejszych postaci (z czasem przekonamy się, że ważniejszą od samych kochanków) jest Evie – nastoletnia córka Seana. To dziewczynka dziwna, nieco „źle zestrojona ze światem”. Gina obserwuje ją od dziecka, zna przecież rodzinę Seana od lat. Tyle tylko, że w towarzystwie nigdy nie poruszało się spraw związanych z jej dolegliwościami. To temat tabu. Dopiero gdy kochankowie decydują się na wspólne życie – Evie nagle stanie się jego nieodłącznym elementem. Anne Enright potrafi zdrowo łupnąć czytelnika w głowę, by zwrócić uwagę w jaki sposób dziecko staje się kartą przetargową w relacjach dorosłych, a nawet gorzej - bo służy jako zasłona dymna dla usprawiedliwienia (i rozgrzeszenia) ich postępowania.

Anne Enright podeszła do tematu zdrady nieco inaczej niż Flaubert i Tołstoj – nie stawia się w roli sędziego, raczej pozostawia czytelnika sam na sam z porażającą otwartością i wiarygodnością narratorki. Dlaczego bezgranicznie jej wierzymy? Ponieważ czujemy, że to jest jej wyznanie i spowiedź, a to oznacza, że dla Giny ma wartość terapeutyczną. A w tym wypadku - niezbędna jest absolutna szczerość wobec siebie. Książka (wyznanie kobiety) ma jej samej pomóc zrozumieć – dlaczego na własne życzenie skomplikowała sobie życie. Poznajemy zatem jej zgryzoty – nie tylko wyrzuty sumienia wobec męża i Evie, ale także skruchę wobec niedawno zmarłej matki, którą (przeżywając najgorętszą fazę romansu) najzwyczajniej zaniedbała. Natomiast obserwowanie i uczestniczenie w relacjach kochanka z jego córką – zmusza ją także do „przepracowania” problemu z własnym ojcem. I właśnie do jednego ze wspomnień o ojcu, do zdarzenia uroczystego, niecodziennego, a jednak podszytego prozą życia i rozczarowaniem – odnosi się tytuł książki. Zapomniany walc oznacza moment w związku, w którym pryska czar i romantyzm. To ten moment właśnie, przed którym broni się Gina. I wiele musi popełnić błędów, a także przełknąć niejedno rozczarowanie, by zrozumieć, że jest to naturalny etap, którego nie można uniknąć. A zgoda na ten etap – stanowi ważny wyznacznik dojrzałości człowieka. Czy Gina kiedyś do niego dorośnie? Autorka zupełnie inaczej, mniej patetycznie podeszła do rozwiązania swej historii. Nie doprowadziła do ostateczności. Nie wepchnęła Giny pod pociąg i nie podsunęła jej trucizny, ale ponieważ jest mistrzynią w ukazywaniu emocji – jej zakończenie równie mocno zmusza do myślenia.

„Zapomniany walc” jest książką podejmującą ponadczasową tematykę. Autorka z jednej strony polemizuje z wielkimi poprzednikami, ale przecież także ukazuje bardzo ważne, współczesne problemy. I ujęła je z wielkim wyczuciem smaku i znajomością ludzkiej psychiki. Dużo w jej relacji jest ciepła, humoru, ironii (autoironii) i sarkazmu i jeszcze więcej przestrzeni dla przemyśleń czytelnika. A jest nad czym myśleć, bo mimo wrażeń i bodźców, których dostarcza, mimo tych wszystkich romantycznych piosenek, którymi jest wypełniona (rozdziały noszą tytuły popularnych piosenek o miłości) – książka w rzeczywistości jest antyromansem i tak naprawdę niewiele w niej romantyzmu…




Nie wypada nie wspomnieć o znakomitym przekładzie Grzegorza Buczkowskiego (chociaż wydawnictwo „Wiatr od Morza” przyzwyczaiło czytelników do tego, że wydaje książki, które cechuje elegancja prozy i  doskonałość tłumaczenia). Grafika okładki (genialna) nawiązuje do innej powieści, również wyróżnionej Nagrodą Bookera („Wakacje” Stanley Middleton). Zupełnie słusznie. Obie książki należą do podobnej kategorii, przeznaczone są dla czytelnika wyrafinowanego i być może właśnie jesteśmy świadkami powstawania całkiem interesujacej serii.


Polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:


7 komentarzy:

  1. Wiele aspektów tej lektury sprawia wrażenie ogromnie kuszących - sięganie po tematykę, która pozornie wydaje się wyczerpana, posługiwanie się wyświechtaną konwencję (w tym przypadku biurowego romansu), wreszcie poruszane zagadnienia. Cieszy mnie ogromnie, że na wydawniczym rynku co rusz pojawiają się tego typu intrygujące tytuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest siłą pisarki. Sięgnęła po ponadczasowy temat (nie chodzi tu tylko o biurowy romans, tylko ogólnie o zdradę), który - jak się wydawało - został już prześwietlony po tylokroć - mało tego, od razu ukazuje konsekwencje, a później dopiero rozwija opowieść, która do tych konsekwencji prowadzi - a jednak czyta się to wszystko z rosnącą fascynacją. Podoba mi się jej sposób opowiadania, podoba mi się proces odkrywania, że jest to sposób przewrotny.

      Usuń
  2. Twoja recenzja mnie urzekła (nie po raz pierwszy zresztą).Powinnam w końcu sięgnąć po książkę, aby przekonać się, czy jej lektura będzie równie zajmująca jak twoje z niej wrażenia. Romans, który romansem nie jest to brzmi bardzo kusząco, a i zaciekawia zakończenie, którego nie zdradzasz. Okładki stonowane bardzo mi odpowiadają. Doskonałość tłumaczenia to dodatkowy atut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Podoba mi się ten pomysł. Z ogromnym zaciekawieniem poddałabym się takiemu egzaminowi.Książkę polecam i z przyjemnocią poznam Twoje zdanie w jej sprawie :):)

      Usuń
  3. Piękna recenzja, zachecilas mnie do przeczytania tej powieści. Zazwyczaj nie jest to gatunek po który sięgam jednak tym razem zrobię wyjątek- może ze względu na fakt ze nie jest to typowy romans. Piękny blog, ciekawe drobiazgowe recenzje. Obserwuje i będę odwiedzać. Zapraszam rownież do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) Jest mi szalenie miło i będzie mi równie przyjemnie gościć Cię w przyszłości:)
      Książka jest romansem (bo przecież potrafi oddać rózne aspekty romansu, łącznie z fascynacją dwojga ludzi). A zarazem nim nie jest, bo podczas lektury odkrywamy drugie i trzecie dno całej historii... Jest w niej dużo prawdy psychologicznej i szczerości. Jak już wspominałam - najlepsza dla wielbicieli wyrafinowanej prozy:)

      Usuń
  4. Twoja opinia zachęca bardzo a i książka wydaje się być z tych, jakie do mnie przemawiają.
    Zgadzam się z Tobą, że wydawnictwo bardzo estetycznie i intersująco wydaje książki a co najistotniejsze wydajwe książki warte czytania.

    OdpowiedzUsuń