środa, 7 czerwca 2017

ŻYCIE JEST SYMFONIĄ MAHLERA – „Busola”, Mathias Énard – recenzja przedpremierowa!



 „Musiałem pokazać po pierwsze, że islam i Orient nie powinny być utożsamiane ze ślepą przemocą i bezbrzeżną głupotą, i po drugie, że wszyscy jesteśmy trochę orientalni”
- Mathias Énard


„O, nie śpij, druhu, nocy tej.
Tyś jest Duch, a myśmy chorzy nocy tej.
Odpędź o oczu Twoich sen! Nocy tej!
Tajemnica się rozwidni, Nocy tej!
(…)
Jak cicho. Inni śpią.
Ja i Bóg jesteśmy sami, nocy tej!
(…)
Gdybym przespał aż do ranka,
Już bym nigdy nie odzyskał nocy tej!”


- frag. „Pieśni o nocy”, Dżalaluddin Rumi, w przekładzie Tadeusza Micińskiego





tytuł: Busola
autor: Mathias Enard
tłumacz: Magdalena Kamińska-Maurugeon 
ISBN: 9788308062388
liczba stron: 512
premiera 14 czerwca!




Busola to literacka hybryda; powieść jest napisana w formie wspomnień głównego bohatera – wiedeńskiego muzykologa zafascynowanego Orientem, które często (z powodów dryfowania w stronę tematów filozoficznych, muzycznych i kulturowych) przybierają kształt literackiego eseju. Franz Ritter – narrator, a zarazem główny bohater – spędza bezsenną noc (wręcz odlicza mozolnie upływające godziny) na rozpamiętywaniu przeszłości i podsumowywaniu życia na skutek dwóch wydarzeń: właśnie usłyszał diagnozę swojej choroby i otrzymał przesyłkę od przebywającej na drugim końcu świata kobiety swojego życia. Natłok wrażeń, emocje i tęsknota nie pozwalają mu zmrużyć oka, dzięki czemu czytelnik poznaje jego biografię, dzieje nieszczęśliwej miłości, a także historię jego fascynacji Orientem. Ponieważ bohater odbył liczne podróże, dobrze poznał wschodnie tradycje, dziedzictwo i wartości, a później niestrudzenie tropił ich ślady na naszym kontynencie – z jego opowieści rodzi się obraz europejskiej kultury, która jest mniej hermetyczna niż skłonni jesteśmy przyznawać. Biografia naszego bohatera stanowi główną oś fabuły, natomiast rozmaite tematy, które przy okazji zostały poruszone – pozwalają na wielorakie interpretacje. Busola to historia miłosna (ale opowiedziana w duchu najlepszych klasycznych tekstów), opowieść o podróżach (również literackich i muzycznych), diagnoza kondycji współczesnego człowieka, a także alegoryczna historia świata.

Sara i Franz

Poznali się na konferencji naukowców w domu Josepha von Hammera-Purgstalla (austriackiego orientalisty żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku, tłumacza Księgi tysiąca i jednej nocy). Franz, który chciał zostać muzykologiem, w zasadzie był zadowolony ze swego miejsca w świecie: z możliwości studiowania i przebywania w Wiedniu, w jednej z najbardziej muzycznych europejskich stolic. Sara (w połowie Francuzka i Algierka) - od początku swój kompas ustawia na Wschód. Dziewczyna podróżuje duchowymi i literackimi szlakami, a Franz tak pokieruje swoją naukową karierą, by być zawsze blisko niej. Razem odkrywają Orient. Sara jest przewodniczką Franza, motorem napędowym zmuszającym do bezustannego intelektualnego wysiłku i do poszukiwań; jego sumieniem, natchnieniem, punktem odniesienia i źródłem wiedzy. Płomieniem, który nie obiecuje ugaszenia pragnienia. Busolą. Jego Muzą i porażką.

Oboje są przeciwnymi żywiołami. On ze swymi zbiorami (książki, płyty, partytury i pamiątki związane z Sarą) i ze stałą akademicką posadą. Ona – zawsze w ruchu, nie do końca uchwytna. Ale kiedy wszyscy ponoszą swoją własną klęskę, gdy świat ogarnia szaleństwo i pogrąża się w bólu – Ona jedna nadal prowadzi swoją krucjatę: „mierzy się z żałobą i chorobą, wytrwale grzebie w smutku tego świata, aby wyciągnąć z niego piękno i wiedzę”1. Franz póki może – dzielnie dotrzymuje jej kroku. Ale któż zdoła dogonić pustynny wiatr?

Symbolizm

Sara i Franz – to para kochanków, ale możemy też poszukać ich znaczenia nieco głębiej. Nasza bohaterka jest przecież wyidealizowana, przedstawiona na wzór niezapomnianych kobiecych literackich kreacji: to nowa wersja Lajli, Julii, Izoldy lub Salambo – kobieta fascynująca i nieosiągalna jak nieuchwytne marzenie. Możemy w naszych bohaterach dopatrywać się symboli, przecież w tej naładowanej nazwiskami i wymownymi wydarzeniami książce nie ma niczego przypadkowego. Franz nie bez powodu mieszka w samym sercu Europy, w mieście, które nazywane jest >>Bramą Orientu<< (autorem takiego określenia jest Hofmannsthal – austriacki pisarz, poeta i dramaturg, autor librett do oper Straussa). I chociaż czytelnikowi stolica Austrii z pewnością kojarzy się najpierw ze Straussem, Schubertem i Schonebergiem – po lekturze Busoli – spojrzy inaczej. Wiedeń stanie się zupełnie innym  miastem… Z pewnością Mathias Enard z premedytacją potraktował swoich bohaterów alegorycznie – Franz jest symbolem Zachodu. Sara – to Orient. Syria przeżywa na naszych oczach niewyobrażalny dramat (Sara pogrążona jest w żałobie), ale powinniśmy zwrócić uwagę i podumać nad tym, że to Franz jest najbardziej chorym bohaterem…

Muzyka

Busola jest bez wątpienia wielowymiarową powieścią o muzyce. Sama powieść jest skomponowana na wzór utworu muzycznego opartego na leitmotivie, wokół którego rytmicznie powracają pewne tematy i frazy.  Raz po raz pojawia się cały szereg nazwisk europejskich kompozytorów, którzy  zrewolucjonizowali muzykę, a przy okazji stali się orędownikami Orientu – przeszczepili go na europejski grunt.  Liszt, Bartók, Berlioz, ale także Karol Szymanowski. We wspomnienia Franza regularnie wkradają się opowieści  (o losach tych twórców, miłości, pasjach i twórczości), które za każdym razem również w magiczny sposób przenoszą nas na Wschód. Książka ma swoją wyraźną ścieżkę dźwiękową i idąc za wskazówkami autora możemy dotrzeć do wielu niezwykłych (czasem nieco zapomnianych) utworów.

Nasz narrator jest muzykiem i muzykologiem, więc ma niezwykle wyczulone ucho – dlatego poznamy muzyczne dzieła, które w książce Enarda posłużyły za ilustracje, ale także wychwycimy charakterystyczne dźwięki wielu miejsc (muzykę miast) lub będziemy świadkami muzycznych skojarzeń. Słuchając turkotu przejeżdżającego tramwaju – spróbujemy od razu odnaleźć jego rozkołysany rytm w energicznej etiudzie Le chemin de fer Charlesa-Valentina Alkana (na nowo odkrywanego genialnego kompozytora, przyjaciela Liszta i Chopina). W mieszkaniu Franza wsłuchamy się w dźwięki miasta, które zlewają się z fragmentami utworów wysłuchiwanych przez bohatera z płyt. Przenosząc się na Wschód – poznamy dźwięki zupełnie innego rodzaju. Z pewnością każdy, kto po raz pierwszy odwiedził tę stronę świata – doznał niezwykłych wrażeń słysząc śpiew muezina płynący z minaretu. Wraz z Franzem będziemy próbować zrozumieć sens tego wezwania.

Hołd dla pisarzy

Dzieło Mathiasa Enarada jest hołdem dla wielu wybitnych utworów literackich. Kto interesuje się szeroko pojętą kulturą (zachodnią czy wschodnią) z pewnością odnajdzie echa własnych literackich pasji. Odwołań do przeróżnych dzieł (od najstarszych pomników literackich, po utwory współczesne) jest tyle, że nie sposób ich wszystkich w recenzji przytoczyć. Pisarz rozmieścił wiele tropów, które ukazują w jaki sposób poezja perska przeniknęła do sztuki i kultury europejskiej. Natkniemy się na nawiązanie do Lajli i Madżnuna – nieśmiertelnej i najbardziej popularnej na całym muzułmańskim Wschodzie legendy o tragicznej miłości młodych kochanków (Romeo i Julia Wschodu), przy czym Enard tworzy współczesną wersję tej baśni (to opowieść o Azrze i Faridzie Lahutim, o młodej parze, która walczyła o wolność Iranu). Na kartach Busoli napotkamy nazwiska wielu istotnych pisarzy, ale kilku twórców Enard wyróżnił w sposób szczególny. Jednym z nich jest Sadegh Hedajat – perski prozaik, jeden z najważniejszych pisarzy współczesnych urodzonych w Iranie, który jest uważany za odnowiciela tamtejszej literatury. Jego najważniejszym osiągnięciem jest Ślepa sowa – dziełko oniryczne, rozgrywające się pośród oparów opium, w nieokreślonym miejscu i czasie. Od fascynacji Hedajatem zaczyna się związek Sary i Franza. Hedajat zainteresował ich jako człowiek pośredniczący w wymianie kulturowej, który poznał dokładnie ten stan, który był wynikiem „tarcia, utraty samego siebie w akcie tworzenia, w zetknięciu z odmiennością”2(aluzja do jego twórczości we Francji). A poza tym poeta stał się patronem Franza: tak jak on - wiedział wszystko o depresji, melancholii i o tęsknocie… Nie można też nie wspomnieć o najwybitniejszym sufickim poecie i mistyku (Dżalaluddin Rumi) i jego poemacie (Pieśń o nocy), którego duch unosi się nad całą książką i nad wspomnieniami Franza (pojawia się także w dźwiękach III Symfonii Szymanowskiego, której możemy wysłuchać wraz z bohaterem). Szczególnie wyróżnionym twórcą, któremu Enard składa hołd – jest Tomasz Mann – Mistrz i „latarnia literatury europejskiej”3. Nietrudno zauważyć, że Busola jest jedną wielką aluzją do jego twórczości (Buddenbrookowie, Doktor Faustus, Czarodziejska Góra). Już główny bohater - chory Franz - może nam się skojarzyć z Hansem Castorpem, chociaż bohaterowie różnią się wiekiem i doświadczeniem. Enard wzorem Manna (z Czarodziejskiej Góry) stworzył paraboliczną powieść o życiu i tak manipuluje swym bohaterem, by ukazać diagnozę sytuacji Europy. Wzorem Doktora Faustusa – tworzy historię, którą w jednej z warstw możemy odczytać jako powieść o muzyce.

Pieśń o Aleppo

Czytając Busolę podążamy za Sarą i Franzem po uliczkach i bazarach Wschodu, odwiedzimy Stambuł i Teheran, spędzimy noc na pustyni, pod gwiazdami, w ruinach zamku, ale odwiedzimy też najsłynniejsze ruiny Syrii. Wspomnienie Palmiry stanie się doskonałą okazją do wysłuchania opowieści o wpływie jej odkrycia na naszą architekturę, bowiem dziś wszystkie europejskie stolice sporo zawdzięczają „palmireńskim kapitelom, kawałki syryjskiej pustyni wyemigrowały nielegalnie do Londynu, Paryża i Wiednia”4. Wraz z bohaterami zaglądamy do Hotelu Baron w Aleppo, w którym zatrzymywali się Lawrence, Agatha Christie, Król Fajsal i Charles de Gaulle, ciesząc się jego dekadenckim klimatem i który dziś można odwiedzać jedynie we wspomnieniach. Hotel Zenobia w Palmirze, który pozwalał turystom spędzać noc pośród majestatycznych ruin – staje się pretekstem do przytoczenia awanturniczych, zbrodniczych i szpiegowskich losów fałszywej hrabiny, pustynnej Maty Hari, domniemanej trucicielki męża – pierwszej zarządczyni Hotelu Zenobia – Margi d’Andurain. Otrzymujemy zatem kontrastowy obraz Syrii sprzed wojny i tej dotkniętej dzisiejszym nieszczęściem, na sielankowe wspomnienia Franza nakłada się mroczny cień. Wstrząsająca historia miasta Aleppo staje się dla autora także okazją, by zedrzeć romantyczną maskę z archeologii i wyjaśnić, że tragedia Syrii rozpoczęła się na długo przed wybuchem aktualnej wojny…

Szaleństwo świata

Podczas lektury Busoli zorientujemy się, że Mathias Enard tropi różne formy szaleństwa – i słusznie, bo ludzie w szaleństwie (z miłości, z tęsknoty i w największych emocjach) tworzą najwspanialsze dzieła sztuki; z szaleństwa popełniają także najpotworniejsze zbrodnie. W korowodzie szaleńców zobaczymy twórców ogarniętych namiętnością, ale także Hitlera, jednego z cesarzy i dżihadystów wysadzających ruiny bezcennych pomników architektury. Przyjrzymy się szaleńcom działającym na Wschodzie i szaleńców Zachodu. Zastanowimy się jak można pogodzić z sobą funkcję duchownego i żołnierza. Poznamy losy wybitnego poety, który naprawdę wiele zrobił, by świat zapomniał o jego genialnej twórczości (Germain Nouveau). Spotkamy ludzi tak szalonych, że zostali uznani za świętych. Przyjdzie nam się zadumać i przywyknąć do myśli, że historia człowieka – to w gruncie rzeczy: historia jego szaleństwa.


Dżihadyści

Są bezwzględni i okrutni. W dodatku niszczą bezcenne dzieła sztuki i architektury (swoje własne dziedzictwo) w akcie bezrozumnego wandalizmu. Mathias Enard poświęca im wiele uwagi – ale problem dżihadu i państwa islamskiego ukazuje w szerszym kontekście. Z jednej strony zwraca uwagę, że „święta wojna”, której dziś jesteśmy świadkami – wcale nie jest taka święta. To wojna „prowadzona z wszelkich możliwych pobudek – poza duchowymi”5. Z drugiej strony uzmysławia, że nie powinniśmy utożsamiać dżihadystów z całym muzułmańskim światem. Wreszcie przypomina pewną historię, dziś skrzętnie pomijaną, która powinna rzucić nieco światła w tej sprawie. Jest to historia nieudanego projektu związanego z Obozem Półksiężyca (Halbmondlager w Zossen, Prusy). Maks von Oppenheimer (niemiecki arystokrata, dyplomata i orientalista) przekonał cesarza Niemiec Wilhelma II, że można wykorzystać dżihad jako tajną broń do walki z Rosją, Wielką Brytanią i Francją o wpływy na Wschodzie. Rozpoczęto działania, które miały rozjątrzyć muzułmański świat. Dżihad rzeczywiście został ogłoszony w 1914 roku, w Stambule. Do Obozu Półksiężyca zaś trafiali jeńcy wojenni – muzułmanie, którzy walczyli po stronie wrogich mocarstw, którzy mieli pod wpływem propagandy przejść na stronę Niemiec. Dzięki temu – muzułmanie mieli odwrócić się od wielkich mocarstw, a zachować lojalność wobec „przyjaznych” Niemców. Obóz – jako przedsięwzięcie zupełnie nieudane, został rozwiązany już w 1917 roku, a „święta wojna”, którą rozpętano – nigdy nie przyniosła oczekiwanego skutku. Mathias Edard przytacza tę zapomnianą historię po to, by udowodnić, że nie cały muzułmański świat ma skłonności do masowego fanatyzmu, że szaleństwo nie zawsze rodzi się na Wschodzie – w tym konkretnym przypadku butelkę ze złym dżinnem odkorkowano na Zachodzie…

Świat na krawędzi?

Każde dzieło zawiera „ziarno własnego zniszczenia”6, każde życie zawiera zarodek swojej śmierci. Nasz świat również nosi zarodek swojego unicestwienia. Koniec nadejdzie i prawdopodobnie sami go sobie zgotujemy. Ale katastrofę można opóźnić - istnieje jeszcze szansa. Szkopuł w tym, że w powieści Enarda rozumie to tylko jeden z bohaterów, dokładnie ten, który oficjalnie uznany jest za nieszkodliwego wariata. Bilger – przyjaciel Franza – naukowiec, książę archeologów, współczesny Schliemann (jedyny Europejczyk, który czuje, że trzeba nauczyć miejscową ludność utożsamiać się z odkryciami, które stanowią ich dziedzictwo). Bilger – symbol złamanej kariery i jeszcze jeden oryginał z korowodu szaleńców. I to właśnie on jest świadomy tego, co się dzieje: „ (…)nasz świat jest zagrożony, nikt nie interesuje się archeologią starożytnej Grecji i Rzymu, wszyscy tylko Al-Kaidą – a już Beethoven rozumiał, że w muzyce należy zbliżyć do siebie dwa brzegi – Wschód i Zachód – żeby odroczyć nadchodzący koniec świata!”7. Uważnie powinniśmy wysłuchać tego przekazu, jakże jest wymowny i alegoryczny. Tylko kto zwróci uwagę na słowa, które autor włożył w usta współczesnej Kassandry?


Busola to hołd dla Orientu, a zarazem wspaniała uczta literacka: wielowymiarowa eskapada przez wieki i przez kontynenty. Wszystkie wątki poruszone w tej książce łączą się w jednym punkcie, wszystkie przekonują, że europejska kultura jest tworem kosmopolitycznym; jak bardzo części świata: Wschód i Zachód – powinny być traktowane tylko umownie.

W powieści roi się od nazwisk, dzieł i zdarzeń, a mimo to – czytelnik ani przez chwilę nie traci sprzed oczu przewodniej idei. Warto też wspomnieć, że udało się autorowi dokonać rzeczy niezwykle trudnej - w książce, która jest formą dziennika i zapisu strumienia wspomnień, czasem strumienia świadomości, a także kroniką współczesnych czasów – udało się utrzymać powieściowe napięcie. Mann, Liszt, Rumi, Balzak, Wiedeń, Europa, Wschód, Aleppo… – wszystkie tematy doskonale łączą się w wielobarwnej (snutej na wzór Księgi tysiąca i jednej nocy) opowieści, w której odnajdziemy wszystko – co we Wschodzie (ale także w nas samych) – najbardziej fascynuje i najbardziej przeraża… W jaki sposób autor dobiera osoby do tego korowodu nazwisk i tytułów? Jakim kierował się kluczem? Łatwo rozszyfrujemy, że to artyści, którzy nigdy nie zasklepili się w swojej „europejskości” i  otworzyli się na istnienie „innego”. A wszystkie dywagacje prowadzą do wspólnej konkluzji: człowiek może odnaleźć się w tym skomplikowanym świecie, może osiągnąć spokój i trafić na przyjazną duszę - ale tylko wówczas, gdy ze światem zestroi swoją wewnętrzną busolę.

Usiądź zatem Czytelniku i rozpocznij z Franzem nocne czuwanie. Weź go za rękę, albo raczej – sam pozwól się poprowadzić przez tę niezwykłą noc – rano stwierdzisz, że stałeś się innym człowiekiem…

***


14 czerwca książka ma swoją polską premierę.
Tego samego dnia kapituła nagrody rozstrzygnie – która z książek zakwalifikowanych do ostatniego etapu konkursu - otrzyma Nagrodę Bookera. Mam szczerą nadzieję, że wygra Busola Enarda. 
Prawdziwe wyrazy uznania dla tłumaczki- 
Magdaleny Kamińskiej-Maurugeon!

***


1. Busola, Mathias Énard, Wydawnictwo Literackie, 2017, str. 452
2. Tamże, str. 14
3. Tamże, str. 332
4. Tamże, str. 164
5. Tamże, str. 308
6. Tamże, str. 502
7. Tamże, str. 127

***

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości: 





23 komentarze:

  1. Wiedziałem, że to przeczytasz - jednak się trochę poznaje człowieka po tym, jak się czyta, co pisze na co dzień. Ale tą recenzją zniszczyłaś mi wewnętrzny system na temat jakości i wytycznych, jak pisać bardzo dobre recenzje. Konkret. :) Sama książka mimo wszystko raczej nie dla mnie, ale musiałem się odezwać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, ale mam nadzieję, że to jest komplement;)
      Bardzo dziękuję za komentarz:)

      Usuń
    2. No komplement, komplement, a jakże. I w pełni szczery. Ja lubię czytać Twoje recenzje, chociaż gust mamy odmienny, bo jesteś jedną z niewielu osób, które naprawdę świetnie i mądrze piszą. Jak potrzebuję natchnienia do pisania to czytam przede wszystkim recenzje Oli z "Książki Oli" i Olgi z "Wielkiego Buka". :)

      Usuń
    3. To bardzo miłe, co piszesz:) Bardzo Ci dziękuję i cieszę się z towarzystwa znakomitej Koleżanki:)

      Usuń
  2. Właśnie wczoraj trafiłam na opis tej książki na stronie WL i od razu wydała mi się ciekawa. A teraz po Twojej recenzji jestem pewna, że po prostu muszę "Busolę" przeczytać. No i to o czym pisze Ciacho to szczera prawda! Olu miażdżysz system :D Brawo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, serdecznie Ci dziękuję. Książkę polecam gorąco!

      Usuń
  3. Olu, rzadko można przeczytać Twoje recenzje, ale jak już coś napiszesz... :) Nad "Busolą" zastanawiałam się bardzo długo, jednak w końcu postanowiłam ją sobie odpuścić (przynajmniej na razie). Jej monumentalność, ogrom nawiązań kusi mnie niesamowicie i jednocześnie odstrasza. Choć nie ukrywam, że chciałabym odnaleźć powieść, która zmusi mnie nie tyle do myślenia, co do wgryzania się w jej strukturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spieszę zapewnić, że mimo monumentalności i setek odniesień - książka nie jest naukową rozprawą i napisana jest językiem powieści. Rzeczywiście autor oddaje hołd wielu twórcom - a jednocześnie udało mu się stworzyć panoramę naszej rzeczywistości. Mam nadzieję, że jednak się skusisz:) Dziękuję, że wpadłaś:)

      Usuń
  4. Za każdym razem, gdy czytam Twą opinię mam to samo odczucie dotyczące doskonałości Twoich tekstów Olu wynikajacych z dokładnej analizy przeczytanej książki
    Książka mnie intryguje, gdyż, jak zdążyłam się zorientować z tego co piszesz, daje bardzo dużo interesującej wiedzy oprócz miłosnej historii. Chociaż z drugiej strony wymaga jednak sporego wysiłku umysłowego, by ogarnąć to wszystko z czym Autor zechciał się podzielić z czytelnikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dziś mam szczęście do życzliwości Czytelników:) Dziękuję Ci, Anno, serdecznie:)
      Dokładnie to ujęłaś - "Busola" to książka, w której opowieść o miłości jest ramą, ale niesie mnóstwo informacji (i obydwa elementy są równie ważne). Oczywiście nie mogę powiedzieć, że nikomu książka nie sprawi problemu, że ilość faktów nie wymaga skupienia. Mogę wypowiedzieć się całkowicie subiektywnie, ale zupełnie szczerze - Wydawało mi się przed lekturą, że to jedna z tych książek, którą trzeba sobie będzie aplikować - a połknęłam ją od razu. I nie ma tu żadnego naukowego języka. Po prostu pochłonęła mnie fascynująca OPOWIEŚĆ.

      Usuń
  5. Jestem ciekaw czy po przeczytaniu książki byłbym pod takim samym wrażeniem jak po lekturze Twojej recenzji. Bardzo wnikliwy tekst który przed potencjalnym czytelnikiem odsłania wiele interesujących aspektów "Busoli".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz nawet pojęcia - jak sama jestem ciekawa takiego porównania:) Chętnie poznam Twoje wrażenia :)

      Usuń
  6. Doceniam wartość tej książki. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać. Ale to będzie dla mnie wyzwanie i chcę po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam! i zapraszam
    http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/06/bez-ciebie-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo będzie okazja - premiera książki już za cztery dni:) Pozdrawiam wzajemnie:)

      Usuń
  7. Orient jakoś niespecjalnie mnie pociąga, ale muszę przyznać, że książka wzbudziła moje zainteresowanie. Ciekawa jestem, czy zostanie nagrodzona.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzień dobry, bardzo Pani dziękuję za piękną recenzję. Podobnie odebrałam tę książkę, gdy pracowałam nad jej przekładem. Byłoby mi miło, gdyby w swojej recenzji umieściła Pani również moje nazwisko, myślę, że warto informować Czytelników, kto przetłumaczył :) Bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie, Magdalena Kamińska-Maurugeon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pani Magdaleno, przepraszam za faux pas. Staram się zamieszczać najważniejsze informacje o książce, także nazwisko tłumacza - pod zdjęciem okładki, tym razem mi to haniebnie umknęło. Ma Pani zupełną rację – często zapominamy, że bez pracy tłumacza książka nie byłaby dla wielu ludzi dostępna - to raz. „Busola” zachwyca – ale przecież jest to efekt działania wielu czynników – także znakomitości przekładu. Serdecznie Pani gratuluję. Dziękuję, że zechciała Pani zaznaczyć Swoją obecność i podzielić się refleksją, to dla mnie zaszczyt. Pozdrawiam:)
      Aleksandra Urbańczyk

      Usuń
  9. Powiedzieć, że zainteresowałaś mnie tą powieścią, to nic nie powiedzieć! Intryguje mnie jej kompozycja - swoje powieści na wzór utworów muzycznych buduje również Jaume Cabre. Muzyka gra główną rolę w "Cieniu eunucha" oraz w "Wyznaję". Niedługo będę czytać "Agonię dźwięków, a "Busolę" wpisuję na listę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Olu, wypatrzyłam tę książkę w zapowiedziach i nabrałam na nią chęci. Po Twojej recenzji, na pewno się z nią zapoznam. Oby była, bodaj w połowie, tak dobra jak Twój wpis, bo już mam ochotę pędzić do księgarni.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja właśnie czytam i jestem ZACHWYCONA. Obawiam się, że nie będę potrafiła ubrać w słowa tego co czuję, żeby napisać recenzję.

    OdpowiedzUsuń