czwartek, 13 lipca 2017

TEN KŁOPOTLIWY PRUS - CZYLI BIOGRAFIA PISARZA, DALEKA OD KONWENCJONALNEJ



„We mnie jest dwu ludzi: jeden zupełnie rozsądny, drugi wariat”
– Wokulski, bohater Lalki

„Nie jestem osobą jedną, ale jest ich we mnie kilka”
– Aleksander Głowacki/Bolesław Prus w liście do Mścisława Godlewskiego [1] 



Wydawnictwo: Znak 
liczba stron: 400
ISBN: 9788324045433
Autor: Monika Piątkowska
Data premiery: 8 maja 2017


Prus. Śledztwo biograficzne – to wnikliwa i rozbudowana praca, której celem było rozszyfrowanie osobowości jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy, a zarazem książka, której nie powinno się czytać bez znajomości klucza, którym posłużyła się autorka. Monika Piątkowska nie miała zamiaru stworzyć nowej szkolnej biografii. Nie chciała powielać portretu Prusa, w którym dostrzega się wyłącznie literata. Postanowiła pokazać go w szerszej perspektywie – najpierw jako człowieka; udowodnić, że w jego przypadku jednakową rolę odegrała twórczość i zmagania z chorobą. Te dwa aspekty wzajemnie się przenikały i były ściśle z sobą związane, w zasadzie – twórczość w dużym stopniu wynikała z choroby. Dlatego autorka nie rozgraniczyła tych spraw. Prześwietlając Prusa zastosowała metodę dwutorową: przeanalizowała jego twórczość, ale równie wnikliwie przyjrzała się jego prywatnym zapiskom, nawet tym, które dla badaczy nie miały dotąd żadnej wartości literackiej.

Skąd intrygujący tytuł? Czy słowo „śledztwo” jest uprawnione? Bolesław Prus (a w zasadzie Aleksander Głowacki) nie ułatwił potomnym zadania. Był wstrzemięźliwy w wyznaniach, nawet przyjaciół nie dopuszczał do swego prywatnego świata. Nie poruszał swoich spraw publicznie i nie pisał konwencjonalnego dziennika. Nie odnosił się do swoich dzieł. Nigdy się nie tłumaczył, nawet atakowany - niczego nie prostował i nie dementował. Jeżeli przypadkowo pozostawił jakieś ślady swoich prywatnych (zwłaszcza problematycznych) spraw – prawdopodobnie zostały usunięte przez spadkobierców, którzy wzięli sobie do serca rolę strażników jego publicznego wizerunku. Może właśnie dlatego, że pozostawił tyle niewyjaśnionych kwestii – sylwetka pisarza budziła zawsze wielkie zainteresowanie, do dziś powstało na jego temat sporo opracowań. Autorka biografii wszystkim się wnikliwie przygląda, przede wszystkim zaś zainteresowała się pracą Stefana Borowieckiego (profesora neurologii i psychiatrii Uniwersytetu Poznańskiego), który jako pierwszy zauważył, że artyzm Prusa i jego sposób patrzenia na świat wynika z cierpienia, a  dowcip (który przyniósł mu sławę jako felietoniście) był mechanizmem obronnym. Profesor Borowiecki pracował nad rozprawą naukową pt. Lęki sytuacyjne Bolesława Prusa, gdy nagle zmarł. Niestety, nie dokończył dzieła, chociaż pewne fragmenty zostały opublikowane w 1938 roku (Rocznik Psychiatryczny, str. 32). Jego praca nie jest kompletna, ale to, co pozostawił – stanowi niezwykle cenne uzupełnienie portretu pisarza. Nie można się oprzeć się wrażeniu, że właśnie przemyślenia tego naukowca wywarły decydujący wpływ na kształt opracowania Piątkowskiej, może nawet były punktem wyjścia jej książki.

Zdaniem Piątkowskiej Prus w życiu prywatnym był dyskretny aż do przesady, za to całkowicie obnażał się w twórczości. Stąd – pierwszy etap jej pracy polegał na skonfrontowaniu znanych faktów z życia pisarza z analizą jego utworów. Ich geneza jednak nie została przeprowadzona metodą podręcznikową. Autorka skupia się (idąc tropem prof. Borowieckiego) na szukaniu śladów przeżyć pisarza. Przy okazji stara się rozszyfrować portrety jego bliskich, ukrytych w postaciach literackich bohaterów. Przede wszystkim zaś zwraca uwagę na to, w jaki sposób pisarz traktuje własne alter ego. Z pewnością niektórzy czytelnicy do takiej koncepcji podejdą ostrożnie lub nieufnie; trzeba jednak przyznać, że w przypadku Prusa – biorąc pod uwagę wkład wyżej wymienionego profesora (i jego prekursorów) – metoda uzupełniania białych plam wydaje się jednak uzasadnionym i (w pewnym stopniu już naukowo potwierdzonym) spojrzeniem na fenomen pisarza. Warto na chwilę odsunąć skrupuły i dać ponieść się opowieści Piątkowskiej, by chociaż spróbować wczuć się i zrozumieć emocje, których pisarz (w całej swej intensywności) doświadczał.

Piątkowska zadała sobie sporo trudu, by uchwycić niezwykle skomplikowany portret pisarza. Poza tym - jej książka bierze pod uwagę wiele innych aspektów. Dobrze opracowana biografia (niejako przy okazji) ukazuje panoramę epoki i pod tym względem autorka również poradziła sobie doskonale. Dzięki niej możemy prześledzić dramatyczne losy Prusa, a także poznać te doświadczenia, które stały się przyczyną jego zaburzeń. Zapewne każdy kojarzy pisarza z tajemniczo brzmiącą agorafobią, nie było jednak dotąd okazji spojrzeć tak blisko na  czynniki, które ją spowodowały. Biografka szczegółowo analizuje przyczyny traumy spowodowanej utratą rodziców, chorobą umysłową brata, udziałem w wojnie (Aleksander uciekł do powstania prosto z ławki szkolnej, a wydarzenia, w których wziął udział – ukształtowały jego poglądy raz na zawsze), pobytem w więzieniu, niekończącą się walką z poczuciem odrzucenia i przekonaniem, że się zawiodło cały świat. Prześledzimy literacką i publicystyczną karierę Prusa, a przy okazji upadnie nieco mit o odwiecznej miłości narodu polskiego do Prusa i traktowaniu go jako autorytetu (przez długi czas miał opinię agresywnego i drażliwego dziennikarza, dopiero z czasem to wrażenie zaczęło słabnąć, zachwycono się jego powieściami, odkryto opowiadania, wybaczono „wpadki” i doceniono zaangażowanie w walkę na rzecz słabych i pokrzywdzonych). Analizując twórczość Prusa poznamy nie tylko genezę jego dzieł sztandarowych, ale także okoliczności powstania ich wcześniejszych, mniej udanych, niedojrzałych wersji – co pozwala prześledzić rozwój pisarza. Mamy okazję towarzyszyć w procesie przekształcania się Aleksandra Głowackiego w Bolesława Prusa.

Biografia Piątkowskiej to także opowieść o muzach pisarza - o kobietach, które go fascynowały i które unieśmiertelnił na kartach swych powieści (to gratka dla osób, które chcą wiedzieć czy Madzia Brzeska i Izabela Łęcka miały swoje pierwowzory w życiu realnym, czy raczej były konstruktami literackimi). W tle książki cały czas obecny jest motyw napiętych stosunków wielkich literackich rywali: Sienkiewicza i Prusa. Poznamy skomplikowane relacje obu panów, ich wzajemne złośliwostki i odwety, a także poglądy na temat roli literatury, którymi się zasadniczo różnili. Autorka  wiele uwagi i energii poświęciła temu, by ukazać jak niesprawiedliwie potraktował ich los – jednemu przydzielając rolę ulubieńca narodu, drugiemu wyznaczając drogę pełną cierni. Przekonamy się wreszcie, że książka o jednym z najwybitniejszych pisarzy polskich jest pełną empatii opowieścią o chorobie, cierpieniu i wielkiej samotności. Stanowi udowodnienie tezy, że ciężko jest uwierzyć w siebie i znaleźć sobie miejsce w życiu, jeśli się jest dzieckiem niekochanym.

Lektura książki nasuwa wnioski, że Prus wcale nie marzył o karierze literackiej (chciał zostać naukowcem), jednak został na pisarstwo skazany. Pisał od młodzieńczych lat.  Gdy było mu źle, gdy nie dawał sobie rady z rzeczywistością, gdy przeżywał traumatyczną sytuację – chwytał za pióro. Nie stwarzał nowych światów, pisał o tym, co znał, zamieszczając w utworach okruchy swojego życia. Poddawał siebie analizie. Czasem, jeśli powielał swoje własne doświadczenie – dodawał nieco szczęśliwsze zakończenie, albo pozwalał swojemu wcieleniu postąpić bardziej szlachetnie. Najczęściej jednak skazywał swoich bohaterów na los, którego sam się obawiał (np. motyw szaleństwa). Prus pisał – ponieważ za pomocą utworów obłaskawiał swoją egzystencję. Komentował swoje życie, a twórczość pełniła rolę terapeutyczną. Każda zatem książka – jest w pewnym sensie jego autobiografią.

Z rolą terapeutyczną mechanizmu pisania – ma ścisły związek drugi tor badań autorki. Jest to kierunek jeszcze bardziej zaskakujący i kontrowersyjny, a zarazem – jest przecież nadal tylko konsekwencją założeń książki. Otóż – oprócz rękopisów, szkiców literackich, konspektów, zeszytów o kompozycji i przeróżnych wprawek – Prus pozostawił masę notatek zupełnie innego rodzaju. To tabele, zestawienia, najdziwniejsze ciągi słów, które nie mają wartości literackiej. Ilość i obsesyjność ich tworzenia zdradza jednak, że towarzyszyły mu przez całe życie. Czemu służyły? Są niezbitym dowodem klinicznych objawów nerwicy lękowej pisarza i zapewne pomagały mu w najgorszych chwilach wrócić do równowagi, okiełznać chaos w głowie… Piątkowska, idąc tropem badań prof. Borowieckiego, przygląda się tym zapisom, próbując znaleźć słowa-klucze, które musiały zdradzać emocje, które w chwilach wzburzenia pisarza ogarniały. Autorka potraktowała je - jako nieformalny i nieświadomie pisany rodzaj dziennika. Stale przemyca przykłady takich zestawień, by w końcu wykorzystać je, jako źródło, które może rzucić nieco światła w sprawie romansu Prusa z Aliną Sacewicz (swoją ostatnią muzą) i domniemanego ojcostwa jej syna. Już słyszę zarzuty, że Piątkowską w tym momencie poniosła ułańska fantazja - ale przecież autorka biografii nie wprowadza nas w żadne obszary, które nie byłyby przedmiotem publicznych rozważań wcześniej! Sprawa Aliny i Jana Bogusza Sacewicza była i jest tajemnicą poliszynela od lat (można sprawdzić i porównać, pisze o tym również Marek Sołtysik w artykule: Blizny Bolesława Prusa cz. III [2]. Monika Piątkowska nie wymyśla rewelacji na temat Prusa. Składa jedynie wiedzę, która dotąd była rozproszona.  

Jakim człowiekiem był Prus? Skomplikowanym, doświadczonym przez los i niewyobrażalnie samotnym. Był serdecznym przyjacielem, ale kiepskim mężem. Był jednocześnie skromny i zazdrosny. Mroczny i enigmatyczny. Neurotyczny. Błyskotliwy. Zaciekły. Szalenie utalentowany, ale wyzuty z wiary w siebie. Wyposażony w dar obserwacji, ale za to pozbawiony zmysłu dyplomacji. Niezręczny. Stale walczący na dwóch frontach – z opinią publiczną i z własnymi demonami. Dla współczesnego czytelnika jest to portret w dużym stopniu zaskakujący, niemal sensacyjny. Czy taki człowiek nadaje się na pomnik? Wydaje się, że cała biografia krzyczy, by go z piedestału ściągnąć. Ale za to – by wreszcie spojrzeć na niego z należytym współczuciem. Z podziwem, na który zasłużył jako literat, ale też jako człowiek, który się nigdy nie poddał. By okazać mu zrozumienie i serdeczność, której mu w życiu najbardziej zabrakło.


1. "Prus. Śledztwo biograficzne", Monika Piątkowska, Znak 2017, str. 176
2.  http://palestra.pl/old/index.php?go=artykul&id=2643




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:



13 komentarzy:

  1. Chyba w przyszłym tygodniu już musowo się za nią zabiorę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka zbiera różne oceny, ale warto sięgnąć. Nawet jeśli ktoś nie do końca zgadza się z metodą autorki - to dla poznania sylwetki Prusa. Czytelnika czeka wiele niespodzianek.

      Usuń
  2. W liceum czytałam "Lalke" Bolesława Prusa i wtedy byłam nim bardzo zafascynowana. Chętnie przeczytam jego biografię, aby bliżej poznać jego życiorys i intensywniej odbierać jego twórczośc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia wiem, że "Lalka" dużo lepiej smakuje, gdy sięgnie się po nią poza szkolnym obowiązkiem:) Chętnie do niej wracam, tak jak do "Emancypantek". Po lekturze biografii - już wiem, że z bohaterami Prusa spotkam się jeszcze nie raz:)

      Usuń
  3. Jak zawsze zachęcasz swą opinią do sięgnięcia po książkę i głębszego poznania pisarza...muszę się wybrać do biblioteki, bo z pewnością już ją mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mnie interesowały utwory "od kuchni", a znajomość życia pisarza też jakoś przybliża jego książki, więc korzystam z każdej okazji:) Zazdroszczę tak dobrze wyposażonej biblioteki:)

      Usuń
  4. Odwieczny problem - czy możemy i czy powinniśmy odczytywać utwory opierając się na życiorysie twórcy? Kuszące, ale czy słuszne? I czy to nie jest psychologia dla ubogich? Być może, ale jaka fascynująca. :) Recenzja jak zwykle - smakowita, do książki sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Trafione w samo sedno:) Dziękuję:)

      Usuń
    2. A jeszcze tu mamy sytuację odwórconą - badamy życie autora uzupełniając pewne nieścisłości poprzez analizę motywów, o których pisał.

      Usuń
  5. Książka przykuła moją uwagę właśnie z racji zastosowanej przez autorkę metody budowania portretu biograficznego. Sposób mocno kontrowersyjny, ale z drugiej strony, za jakieś kilka, kilkadziesiąt lat, być może uda się uzupełnić białe plamy w życiorysie Prusa. I wtedy takie zestawienie tego, co wydedukowała Monika Piątkowska z tym, co faktycznie miało miejsce, byłoby niezwykle ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem naukowcem ani specjalistką. Ale jako czytelniczkę - Piątkowska mnie przekonała. Argumentami i przykładami głównie, w sumie tej dedukcji nie było tak wiele. Wiem, że taka metoda będzie miała wielu przeciwników, ale z drugiej strony - skoro nie ma innej możliwości... Sporo faktów z życia Prusa jest też przecież znanych. Brakuje potwierdzeń z jego strony, tzw. punktu widzenia ze strony Prusa. Piarz nie lubił dopuszczać do swoich tajemnic i się odkrywać. Ale za to (jak Piątkowska dowodzi) - komentował wszystko później w swoich utworach. I to jest istota jej pracy...

      Usuń
  6. O, bardzo ciekawa książka o Prusie! Chętnie przeczytam!
    To faktycznie był bardzo tajemniczy człowiek. Swego czasu przewaliłam wszystkie jego biografie dostępne w bibliotekach, jak również masę felietonów, bo szukałam śladów czy też wzmianek o jego zainteresowaniach światem paranormalnym. Bo biegał przecież na seanse spirystyczne i tak dalej. I naprawdę mało znalazłam. To znaczy, jakiś tam artykuł z tego upichciłam o tym do "Czwartego Wymiaru", ale nie byłam zadowolona do końca. Z chęcią sięgnę po tę ksiażkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnina także Piątkowska o zainteresowaniach światem paranormalnym. Nie wiem, czy starczyłoby tego na wysmażenie artykułu, ale z tego, co się zorientowałam - zainteresowania ściśle wiązały się z osobą Juliana Ochorowicza - wieloletniego przyjaciela Prusa, słynnego warszawskiego lekarza, psychologa, filozofa, poetę i wynalazcę. Ich relacja i przyjaźń opisane są dość dokładnie. Ochorowicz właśnie pasjonował się mediumizmem, zapraszał do domu słynne media i organizował jakieś spotkania z udziałem prasy i publiczności. Jedno z takich spotkań opisał Prus w "Emancypantktach". Oczywiście nakłaniam do lektury i nie chcę jej psuć:)

      Usuń