środa, 5 lipca 2017

W duchu Czechowa – nowy zbiór opowiadań Elżbiety Isakiewicz





Niewyśnione historie to już drugi zbiór mikroopowieści Elżbiety Isakiewicz (pisarki i reportażystki), składający się z wirtuozerskich miniatur prozatorskich. Budowa i koncepcja tych tekstów jest szczególna. Pod względem formalnym – są opowiadaniami, ale zostały kunsztownie zredukowane i skondensowane do samej swojej istoty. Utwory są zwięzłe i króciutkie (jedno lub dwustronicowe); ich przeczytanie zabiera niewiele czasu, ale każdy z osobna wymaga zatrzymania się i interpretacji (przepuszczenia przez siebie), przez co lektura tomiku przypomina sposób obcowania z poezją. Każdy kolejny utwór to swoisty mikrokosmos, odrębny obraz, którego doświadczamy z osobna. W każdym spotkamy innego bohatera, który żyje we własnym świecie pełnym trosk. Wchodzimy w te mikroświaty – najlepiej niespiesznie, przenosząc się w czasie i przestrzeni, słuchając po kolei wielu narratorów i uświadamiamy sobie, że Niewyśnione historie są odbiciem realnego życia. Zewsząd otaczają nas podobne mikroświaty. Możemy w każdej chwili otrzeć się o nie i uchylić ich rąbka – na przystanku, na bazarze, w parku lub w kolejce do lekarza. Trzeba tylko na chwilę zatrzymać się, otworzyć i nauczyć się słuchać.

Skojarzenie z wierszami nie może być przypadkowe, tym bardziej, że Autorka stosuje podobne środki stylistyczne, przede wszystkim neologizmy, tak bliskie poetom. Jest jeszcze tajemniczy tytuł podkreślający, że epizody wydarzyły się naprawdę, a jednocześnie zwracający uwagę na ich niezwykły charakter i klimat. Wszystkie mikroopowieści ujęte w zbiorku to wspomnienia i refleksje tej natury, które każą człowiekowi po latach zastanawiać się nad ich realnością. Ten i ów bohater musiał niejednokrotnie zadać sobie pytanie: czy to był sen? Czy to mi się kiedyś naprawdę przydarzyło? Czy istnieje jakiekolwiek ostrzeżenie, że to, co dziś przeżywamy – jutro może okazać się prawdą zupełnie nieaktualną?... Czy w pewien nie do końca rozbudzony, rozgrzany do białości letni dzień pod kamienicę rzeczywiście powrócił ostrzyciel noży, by po latach trafić na ślad swej młodości? Czy kolejarz przejeżdżający tylekroć przez miasteczko, którego przeszłość została bestialsko zgładzona – naprawdę zobaczył onegdaj w tym miejscu radość, życie i niczym niezmąconą wiarę w przyszłość? Czy wizerunek Boga w podniszczonej i opuszczonej kapliczce i zarośnięty trawą głaz upamiętniający pomordowanych – nie są najlepszymi dowodami przemijalności epok i krótkotrwałej, niedoskonałej ludzkiej pamięci?

Spójrzmy na bohaterów. Część opowiadań stanowi echa rozmów i zwierzeń rozmaitych ludzi (bliższych i dalszych znajomych i krewnych Autorki), inne zrodziły się wyłącznie z Jej obserwacji (ze scen na ulicy, ze strzępów rozmów zasłyszanych w tłumie), a wszystkie stanowią zadumę nad światem zwyczajnego człowieka. Wsłuchajmy się zatem w to, co leży na dnie duszy lokatorki kamienicy, instruktora jazdy, manicurzystki, zawiadowcy stacji, fotografa, właścicielki sklepu z używaną odzieżą, doktoranta, kinomana, barmana i znawczyni snów… Spójrzmy na świat ich oczami. Narratorzy nie opowiadają swoich historii. Oni wysupłują tę ważną chwilę, w której coś bezpowrotnie utracili, albo wręcz przeciwnie – coś otrzymali. I nie mówimy o rzeczach materialnych, to cenne lekcje życia. Chłopiec godzinami oddany nudnemu zajęciu (siedząc przy szosie z jagodami) mógł powziąć niechęć do bezduszności mijających go samochodów, ale stało się inaczej. Dzięki chwili (okupionej laniem) poczuje łyk swobody i smak adrenaliny, w tym momencie narodzi się jego marzenie i ukierunkuje przyszłość. Młodzieniec, który z niedowierzaniem i lękiem podziwia wyczyny linoskoczka (podnoszącego ryzyko do absurdu) – zda sobie sprawę, że marzenia nie mają granic i nie muszą być p r z y z i e m n e. Dla równowagi spotykamy również refleksje skrajnie przeciwnej natury – gdyż bohaterowie Niewyśnionych historii często borykają się z problemem przemijalności świata i muszą pogodzić się z własną śmiertelnością. Pierwsze opowiadanie to nawiązanie (i odwrócenie) mitu dotyczącego wypędzenia z raju, tym razem Ewa podając jabłko ratuje Adama; ostatnie – uzmysławia, że wszystko przemija, że wraz z nami (i naszą pamięcią) umierają epoki. O wielokrotnym podkreślaniu przemijalności świadczą także inne elementy opowiadań – wyraźną nutę melancholii wprowadzają sami bohaterowie, którzy nierzadko są przedstawicielami niemodnych już, zarzuconych zawodów: ostrzyciel noży, rękawicznik, lustrzarz, a nawet zawiadowca stacji…

Jakie wrażenia pozostawiają opowiadania Elżbiety Isakiewicz? Zapewne uderzy nas, że poruszane w nich refleksje wcale nie są nam obce. To myśli tego typu, które potrafimy dyscyplinować w ciągu dnia, ale te i tak wracają bladym świtem, gdy umysł zawiesza się na pograniczu jawy i snu. To skrajnie intymne refleksje, niepokoje i lęki, które wbiły się jak drzazga w dusze naszych bohaterów i stały się podszewką ich codzienności. Kolejne opowiadania stanowią dowód na to, że ludzie są podobni, a zarazem każdy szuka własnego sposobu, by zmierzyć się ze światem. Być może wreszcie przyjdzie nam myśl, że powinniśmy z większą empatią i wyrozumiałością spoglądać na ludzkie dziwactwa. Bo przecież, jeśli nie wnikniemy w intymny świat bohaterów, nie poznamy ich od środka – ich gesty i zachowania często możemy uznać za ekstrawagancje. Bo czymże jest oddanie „za darmo” (z punktu widzenia matki) uzbieranych jagód? A troska o pomalowanie paznokci, gdy człowiek udaje się w ostatnią drogę? Utworzenie dziwacznej konstrukcji z zespawanych torów (ratującej miejscową społeczność od utraty tożsamości)? A obdarowywanie zmarłego rękawiczkami? Śpiew na przystanku? Zakładanie papilotów na włosy w samym środku piekła wojny? Wszystko to w pewnym sensie dziwactwa, czasem szaleństwa, ale te wynikają z tęsknot, emocji i lęków człowieka. Wykonujemy pewne gesty, czasem bezwiednie, ponieważ tylko w taki sposób możemy poradzić sobie z bolesną stratą, z upływem czasu lub ze strachem. Jeśli pojmiemy, że dziwactwa naszych bohaterów to mechanizmy obronne – uświadomimy sobie, że ich doświadczenia stają się naturalne, zrozumiałe, wręcz uniwersalne.

Nie można nie wspomnieć o obrazowym i sugestywnym języku pisarki, która nadaje zwyczajnym chwilom liryczną i plastyczną oprawę, przez co potrafimy wyobrazić sobie scenerię, porę dnia i nastrój bohaterów: „W białe upalne południe (rozżarzone bruki i mury pokrywał biały nalot, balkony stały w białej pustce) usłyszałam śpiący gdzieś w załomach pamięci dźwięk i zanim obudził się i rozprostował tony, minęła biała chwila.”[1]; „Być może wypatrzył ją na jednym z ogrodowych rautów, które – ziejąc wytworną nudą – wypełniały przestrzeń senno lepkim szmerem wymienianych uprzejmości i rażącą bielą ubrań kelnerów przemykających bezszelestnie miedzy osłoniętymi płóciennym baldachimem stołami.”[2] Jeżeli bohater stoi na przystanku, a jego stan emocjonalny wskazuje, że znajduje się nad przepaścią – Autorka wyeksponuje jeszcze zgrzytliwo-jazgotliwe dźwięki nadjeżdżających tramwajów. Jeśli narratorka kręci się po bazarze, to pogrąży się w „rozszemranym kupieckim gwarze (…) między beczko-wonią kiszonej kapusty, piętrzącymi się kopcami włoszczyzny i drażniącego nozdrza szczypioru.”[3] Za każdym razem są to przywołane zaledwie kilkoma zdaniami skończone ilustracje, niemal gotowe filmowe kadry, które wprowadzają czytelnika w klimat i grają na jego zmysłach.

Skąd siła obrazu i lizyzm, którymi przepojony jest ten zbiorek? Kto śledzi twórczość Elżbiety Isakiewicz, ten wie, że to wypadkowe zawodowych umiejętności i poetyckiej duszy. Mikropowieści - to historie zarejestrowane reporterskim okiem, a jednocześnie dotknięte głęboką wrażliwością; to reportaże, które do szczętu łamią zasadę ascetyzmu arystycznego. Jej opowiadania zawsze podszyte są życzliwością dla człowieka i autentyczną empatią, wręcz czułością. Pisarka niczego nie ocenia i niczemu się nie dziwi. Nad utworami unosi się duch Czechowa...


Przypisy:
1. Niewyśnione historie, Elżbieta Isakiewicz, Sic! 2017, str.13
2. Tamże, str. 82
3. Tamże, str. 35




Tekst opublikowany w kwartalniku:



9 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy takie miniatury przypadłyby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz w każdej chwili się przekonać - wybierając którąś z miniatur prezentowanych na stronie autorskiej na FB. Polecam ich lekturę:)

      Usuń
    2. https://www.facebook.com/search/posts/?q=el%C5%BCbieta%20isakiewicz

      Usuń
  2. Miałam już kilka razy do czynienia z podobnymi lekturami, które utrzymane były w takiej samej formie i wiem mniej więcej jak to już wygląda,. Z reguły nie są to pozycję przeznaczone dla relaksu i wymagają dużego skupienia. Na szczescie takich lektur się nie boję i z chęcią zapoznam się z prezentowana przez Ciebie pozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i życzę satysfakcjonującej lektury:)

      Usuń
  3. Olu, Twoja recenzja jest zarazem subtelna i precyzyjna, czyta się ją jak poezję. Bardzo mnie zaintrygowałaś. Nie znam twórczości Elżbiety Isakiewicz, ale Twoja analiza i poruszone w niej motywy przywodzą mi na myśl opowiadania Julii Fiedorczuk, które mnie urzekły [Bliskie kraje]. Polecam Ci również "Nieważkość". Muszę się zmobilizować i napisać recenzję obu publikacji, ponieważ Fiedorczuk jest tego warta. A po prozę Isakiewicz na pewno sięgnę. Pięknie piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Jolu:) Twórczość Elżbiety Isakiewicz gorąco Ci polecam, jestem pewna, że Cię nie zawiedzie.
      A wiesz, że to ciekawe, że wymieniasz opowiadania Julii Fiedorczuk? To zupełnie inny styl, ale rzeczywiście "Bliskie kraje" w podobny sposób zdradzają niewielki fragment życia bohatera, czasem są niedomknięte i pozornie brakuje w nich puenty... Trzeba się jej domyślić. Lubię te opowiadania. Nie znam natomiast jeszcze "Nieważkości", ale obiecuję, że nadrobię:)
      Jeszcze raz - dziękuję i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ja juz nie wiem co lepsze - Kaiazka czy Recenzja ! Obu Paniom serdecznie dziekuje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuję. Dodam tylko od siebie, że jedynie napisałam recenzję. A to rola odtwórcza. Ukłony dla twórców, którzy z szarej codzienności potrafią wykuć takie perełki:)

      Usuń