środa, 29 listopada 2017

W lustrze rzeczywistości - najnowsza książka Zadie Smith. "Swing Time" - recenzja



Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski 
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017

Swing Time (piąta powieść głośnej brytyjskiej pisarki Zadie Smith) -  to niezbyt sielankowa historia przyjaźni dwóch dziewcząt dorastających w tej samej ubogiej dzielnicy Londynu. Zbliżyło je wspólne marzenie – od dziecka pragnęły zostać wielkimi tancerkami. To samo marzenie je w przyszłości rozdzieli. Każda będzie się realizować w inny sposób. W swoim czasie dowiedzą się jaką cenę trzeba zapłacić za dziecięce iluzje i jak bezwzględny jest świat show biznesu. W tle stale jest obecna muzyka, ale to nie ona w tej historii pełni najważniejszą rolę. Jednym z najistotniejszych motywów powieści jest taniec  - wywodzący się z plemiennych rytuałów, zaadaptowany przez sentymentalne czarnobiałe filmowe musicale i wszechobecny we współczesnych teledyskach. Taniec w książce Zadie Smith nie stanowi wyłącznie tła dla przeżyć bohaterów i ma różne znaczenia. Pokazuje, jak głęboko mamy zakorzenioną jego symbolikę –  w wykonaniu dziecka taniec odzwierciedla jego niewinność, ale z dodatkiem pewnych gadżetów, w pechowej aranżacji – może stać się kontrowersyjny… Taniec jest również zwierciadłem rzeczywistości, a więc stanowi doskonały symbol zmieniającego się świata, a zwłaszcza: pogłębiającego się rozdźwięku między Wschodem i Zachodem.  Ten sam taniec, który w pewnych kulturach wciąż jeszcze jest środkiem służącym do spontanicznego wyrażania emocji - w zachodnim świecie stanowi element potężnej machiny przemysłu rozrywkowego; jest (wymagającą specjalnej oprawy, wsparcia najnowszą technologią i gigantycznymi kwotami) nieodzowną częścią spektakli i koncertów światowych mega gwiazd.  Swing Time zatem to dość przygnębiający komentarz do naszych czasów, ale ukazany na pulsującym, żywym, szeroko nakreślonym społecznym tle. 




Jak zwykle, w powieściach Zadie Smith, ważnym tematem są podziały rasowe i kolor skóry. Obie najważniejsze bohaterki mają z tego powodu pewne kompleksy i refleksje dotyczące podziałów są w pewnym sensie stale obecne, a zarazem nie jest to problem najistotniejszy. W powieści przecież czarnoskóre bohaterki również odnoszą spektakularne sukcesy. Tym razem  pisarka kładzie nacisk na inny czynnik. Najważniejszym aspektem w całej historii jest tło rodzinne, a determinantą sukcesu - jest opinia społeczna. Przyjaciółki wywodzą się nie tylko z tej samej dzielnicy, ale także z podobnego środowiska - ich rodziny mają podobny status majątkowy i społeczny, ale sytuacja rodzinna obu dziewczynek wygląda inaczej. Tracey jest dzieckiem wyjątkowo uzdolnionym. To ona posiada cechy urodzonej tancerki – naturalny talent, wyczucie rytmu i technikę, a nawet samozaparcie i temperament. Ma również matkę, która wyrzekła się własnego życia, oddaną w służbie dla córki. Tracey nie ma jednak ojca, na którym może polegać. Środowisko uznaje, że Tracey nie ma nawet odpowiedniego oparcia w matce. W oczach opinii publicznej dziewczynka wywodzi się z rodziny dysfunkcyjnej. Stosunkowo szybko powszechnie uznano, iż Tracey niczego nie osiągnie; oczekuje się wręcz, że podąży śladami ojca lub matki. Sytuacja drugiej przyjaciółki jest zupełnie inna. Narratorka, z perspektywy której poznajemy historię – jest córką niezwykle ambitnej (a z czasem wpływowej) kobiety. Matka dziewczynki rozumie, że tylko przez samokształcenie i zaangażowanie na rzecz otoczenia – uzyska awans społeczny, który uleczy jej (podszyte legendą rodziny) kompleksy. Kobieta mało zajmuje się domem, to nie jest jej priorytet, ale córka ma solidne oparcie w ojcu. Dziewczynka nie jest przez to bardziej szczęśliwa od swojej małej sąsiadki, ale przecież najważniejszy jest obraz, jaki wykreuje sobie środowisko... Narratorka będzie zawsze otoczona ochronnym parasolem nieposzlakowanej opinii. Jako córka ambitnej matki jest poniekąd skazana na sukces, mimo iż nawet nie bardzo wie, co z sobą zrobić. W zasadzie życie naszych dwóch bohaterek układa się zgodnie z oczekiwaniami; obie - wbrew własnym chęciom - wpiszą się w społecznie wyznaczone role. Chociaż w efekcie wcale to nie oznacza, że z pustymi rękami zostanie ta, która odniesie mniejszy sukces…
A jaką rolę spełni ich przyjaźń? Powieść dotyka nie tylko problemu materializmu (zmusza do rozważań jak daleko można się posunąć, co można kupić za pieniądze i uzmysławia moralny ciężar takiego postępowania); ukazuje również rosnące poczucie pustki i zagubienia w dzisiejszym świecie, w którym człowiek karmi się jedynie złudzeniem miłości i przyjaźni, w którym często nawet nie potrafi rozpoznać własnych marzeń. Jeśli wydaje nam się, że to właśnie Tracey (ze swoimi małymi zemstami i pretensjami do całego świata) postępuje niedojrzale, to przyjrzyjmy się Narratorce. Czyż ona nie podąża dokładnie tą samą drogą? Być może (chociaż iskierka nadziei jest zaledwie zasugerowana) to właśnie ich przyjaźń – chociaż trudna i pełna  wzajemnie niewyleczonych urazów i żalu, w tym świecie zdewaluowanych wartości, stanie się dla naszych bohaterek drogą do wybawienia…
Nowa powieść nie rozczaruje wielbicieli Zadie Smith, którzy jednak będą musieli przywyknąć do jej coraz ciemniejszego tonu. Swing Time to przenikliwa powieść psychologiczno obyczajowa nie tylko ukazująca funkcjonowanie we współczesnym wielokulturowym świecie, ale w której także udało się uchwycić zmiany w stylu życia i pogłębiającą się materialną przepaść między nacjami (w retrospekcji autorka odtworzyła klimat lat 80. i 90.; w części współczesnej zestawiła blichtr życia bogatych społeczeństw Nowego Jorku i Londynu z wegetacją mieszkańców ubogiej afrykańskiej wioski). Dzięki takiemu bilansowi – udało jej się uświadomić czytelnikowi - w jakim stopniu materializm zawładnął współczesnym światem i skaził dusze. Przygnębiający jest nawet obraz zestawienia ikon kultury, bo autorka zmusza do zastanowienia się nad wartościami, których w nich szukamy. Fred Astair do dziś otaczony jest romantyczną aurą. Michael Jackson u szczytu swojej sławy zszokował (i nieco rozczarował) bohaterów powieści swoimi kompleksami. Wreszcie Aimee - symbol współczesnej celebrytki (niewątpliwie jest połączeniem kilku artystek i aktorek) - to gwiazda, której dobroczynność jest podszyta marketingiem i najzwyklejszym egoizmem. Z pewnością w książkach Zadie Smith odnajdujemy coraz mniej humoru, ale pisarka po raz kolejny udowadnia, że jest doskonałym obserwatorem rzeczywistości. Po zakończonej lekturze możemy tylko stwierdzić: taki właśnie jest świat…

Za książkę dziękuję Wydawnictwu:




środa, 15 listopada 2017

Kraj, w którym milkną ptaki. Co się wydarzyło na Placu Niebiańskiego Spokoju – „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, Magdaleine Thien [recenzja]



„Piękno zostawia odcisk na umyśle. W całej historie wiele było chwil, których nigdy nie uda się odzyskać, ale my wiemy, że one istniały”1



Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 584
ISBN: 978-83-08-06424-5


Madeleine Thien to kanadyjska pisarka o chińsko-malezyjskim pochodzeniu, autorka czterech powieści i zbioru opowiadań, które zostały przełożone na dwadzieścia pięć języków i doczekały się wielu prestiżowych nagród. Nie mówcie, że nie mamy niczego, która znalazła się w ścisłym finale Nagrody Bookera 2016 -  to powieść napisana z rozmachem,  ukazująca losy trzech pokoleń na tle ostatnich kilkudziesięciu lat historii Chin, odważnie i jawnie mówiąca o tragicznych konsekwencjach polityki Mao Zedonga, przede wszystkim o masowych czystkach wśród inteligencji i pogrążeniu kraju w chaosie w czasie wdrażania Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej z 1966 roku.

Jedną z głównych bohaterek, z perspektywy której oglądamy historię (i jednym z narratorów książki) - jest Marie (Li-ling) urodzona w Kanadzie, która będzie musiała udać się w daleką podróż w czasie i przestrzeni, ale również przejść ewolucję mentalną,  żeby zrozumieć motywy, które popchnęły jej ojca do samobójczej śmierci, a także, żeby pojąć reakcję pogrążonej w żałobie matki, która obsesyjnie śledzi telewizyjne wiadomości relacjonujące demonstracje chińskich studentów zakończone masakrą na placu Tiananmen w dalekim Pekinie.

Marie urodziła się w Kanadzie i chociaż jest córką emigrantów - niewiele wie o kraju swojego pochodzenia. Jej światem jest Vancouver; Chiny kojarzą się jej wyłącznie z lekcjami kaligrafii i pozostałaby w swojej błogiej nieświadomości, gdyby tragiczna przeszłość tego kraju nie wdarła się w jej życie w dramatycznych okolicznościach. Z chwilą samobójstwa ojca kończy się jej szczęśliwe dzieciństwo. Ojciec nie pozostawił żadnego listu z wyjaśnieniem swojej decyzji; niczego nie tłumaczą jego prywatne zapiski i dokumenty, odpowiedzi nie przynosi również notatnik z odręcznie przepisanym fragmentem tajemniczej Księgi rejestrów. Przeszłość ojca odgrodzona jest szczelnie zamkniętymi drzwiami, klucz do nich przywiezie dopiero Ai-ming, młodziutka emigrantka (córka również nieżyjącego bliskiego przyjaciela ojca Marie), która uciekła z kraju po wydarzeniach na placu Tiananmen.  Ai-ming zamieszka na pewien czas z Marie i jej matką. Między dziewczętami nawiązuje się niemal siostrzana relacja, kiedy więc po kilku latach studentka zniknie z jej życia - Marie będzie gotowa ruszyć nie tylko jej śladem, ale również tropem przeszłości swego ojca, jego bliskich i kilku pokoleń zaprzyjaźnionych rodzin, a także szlakiem milionów młodych ludzi  (najpierw hunwejbinów przysięgających wierność Przewodniczącemu Mao, a kilka dekad później  – zdeterminowanych studentów żądających reform politycznych), gromadzących się na placu Tiananmen.



Opowieść, którą poznajemy jest skomplikowana, spleciona z wielu wątków i nie zawsze toczy się linearnie, w najszerszym planie cała historia jednak zatacza koło. Zajścia na placu Tiananmen stanowią motyw otwierający i dopełniający opowieść; to oś książki, a zarazem główny cel pisarki, która chce uzmysłowić czytelnikowi jakim symbolem jest to miejsce i wytłumaczyć całą złożoność wydarzeń, których było świadkiem.

Podążając za Marie poznajemy historię przyjaźni i skomplikowanych relacji trojga wybitnych muzyków, którzy w roku 1966 (w momencie ogłoszenia rewolucji kulturalnej) związani byli z Szanghajskim Konserwatorium Muzycznym. Wróbel był kompozytorem, nauczycielem akademickim, a zarazem przyjacielem i mentorem pianisty i młodziutkiej skrzypaczki. Wróbel, Kai i Zhuli - to kluczowi bohaterowie, ustalenie ich losów pomaga Marie rozwiązać rodzinne zagadki, a czytelnikowi uzmysławia rozmiar dramatu chińskiego społeczeństwa. Każdy z tej trójki symbolizuje ponadto jeden z typów postawy, jaką przyjęli obywatele w odpowiedzi na szykany. Każdy z nich postąpił inaczej: mógł się podporządkować, wycofać lub jednoznacznie zademonstrować swoją niezgodę. Każda postawa pociągnęła lawinę konsekwencji, które podzieliły i rozdzieliły przyjaciół. Autorka nikogo nie ocenia i nie potępia. Odkrywa jedynie motywy, które kierowały całą trójką i uzmysławia tragiczną stronę każdej z tych postaw. Uświadamia, że którąkolwiek drogą człowiek podążył – w rezultacie i tak płacił najwyższą cenę.

Książka jest przygnębiająca, ale jej mrok rozpraszają subtelnie wprowadzone elementy humoru, a także stale obecne wątki literackie i muzyczne. Powieść przepojona jest muzyką i nawiązaniami do rozmaitych dzieł. Ważną rolę pełni również Księga rejestrów – książka (a raczej fragmenty) nieznanego autora, która krąży w różnych odpisach i wariantach nie tylko wśród zaprzyjaźnionych rodzin, ale w końcu po całym udręczonym kraju. Księga rejestrów jest wielopłaszczyznową alegorią. Książka jest niebezpieczna, bo zawiera narrację niezgodną z oficjalną wersją Partii. Symbolizuje wolność, twórczość literacką, a nawet sam akt tworzenia dzieła sztuki. Jest przekazywana z rąk do rąk, służy bohaterom do komunikowania się, kodowania wiadomości, ale także do upamiętniania nazwisk ofiar, które przez władze zostały skazane na zapomnienie. Każdy może dopisać dowolny fragment i każdy może w tej księdze zobaczyć okruch własnego losu. W czasach, gdy tak łatwo niszczone jest wielowiekowe dziedzictwo, gdy Partia z taką nonszalancją unicestwia miliony ludzi i wymazuje całe rozdziały historii - Księga rejestrów dla zniewolonych i pozbawionych wszystkiego ludzi staje się  formą oporu, skarbem i rodzajem dowodu istnienia, bo przecież jest symboliczną opowieścią o przetrwaniu.



Mniej więcej podobną rolę pełni szczególny utwór muzyczny – Sonata na fortepian i skrzypce  skomponowana przez jednego z głównych bohaterów. Tak jak Księga rejestrów - również jest utworem alegorycznym. Skrzypce symbolizują Zhuli, a fortepian Kaia. Kompozycja Wróbla jest dziełem sztuki, które powstało w niezwykle trudnych warunkach (muzyk nawet nie miał dostępu do instrumentów, utwór powstał wyłącznie w jego głowie). Jest dowodem na potęgę ludzkiego umysłu, którego nigdy do końca nie można złamać, symbolem misji artysty tworzącego w warunkach terroru, ale dla Wróbla przede wszystkim stanowił hołd dla przyjaźni, próbę odzyskania utraconych chwil i świadectwo istnienia ludzi, po których mógłby nie pozostać żaden inny ślad. A dla jeszcze innego bohatera – ten utwór jest rozgrzeszeniem…

Madeleine Thien wplotła w swoją opowieść wiele gier słownych, rozważań dotyczących natury dźwięku, roli słowa, refleksji na temat istotności zapisywania i utrwalania myśli ludzkiej. Człowiek, który czuje powołanie - musi tworzyć, a w jego twórczości kryją się prawdy o nim samym, o ludziach, których kocha i o czasach, w których żyje. W czasach największego zniewolenia – prawdziwy artysta znajdzie odpowiednie kody i sposoby, żeby dać świadectwo prawdzie. Mniej więcej z takich właśnie pobudek powstała książka Nie mówcie, że nie mamy niczego. Ma uświadomić nie tylko jak ważna jest szczerość w procesie tworzenia, ale także w historycznej narracji. Zdaniem pisarki - przeszłość Chin nie została jeszcze należycie oceniona. Jej książka stanowi ważny głos w tym rozliczeniu, jest protestem przeciwko wybielaniu historii. Mao Zedong doprowadził do śmierci 70 mln osób i był jednym z najbardziej krwawych dyktatorów XX wieku, ale dziś nie wspomina się źle jego nieudanych eksperymentów gospodarczych i kulturalnych. Nawet kilkanaście lat po jego śmierci, nadal dochodziło do bezwzględnego łamania praw człowieka (przykładem jest masakra na placu Tiananmen). Władze Partii nigdy nie ustosunkowały się jednak do tych wydarzeń, dotąd nie ujawniono nawet liczby ofiar. Skutki polityki Mao Zedonga i  demonstracje, które trwały kilka tygodni w 1989 roku (i ich krwawe zakończenie) - do dziś w Chińskiej Republice Ludowej stanowią temat tabu.


Polecam. Tłumacz, jak zwykle jest niezawodny, chociaż nie miał łatwego zadania, a treść książki jest oszałamiająca.


1. Nie mówcie, że nie mamy niczego, Madeleine Thien, Wydawnictwo Literackie 2017, str. 557



 Za książkę dziękuję Wydawnictwu: