wtorek, 19 grudnia 2017

Zapasy z Bykiem Mrozu – Książka o Jakucji i Jakutach i o śladach polskich zesłańców. „Jakuck. Słownik miejsca” - Michał Książek /recenzja/



„W Jakucku zaledwie minus trzydzieści, a widok jak ze szkła. Wystarczy krzyknąć, albo trzasnąć drzwiami, a świat stłucze się niczym akwarium, a kryształowy lazur prześwitującego kosmosu pokruszy się w drobny mak. Czy to samolot z Tiksi leci na południe, czy rysa pierwszego pęknięcia już przekreśliła niebo? Jeśli w taki czas nieopatrznie wysunąć nos spod uszanki, można go dotkliwie odmrozić, dłoń czy palec wyjęte z rękawicy skaleczy byle podmuch. Płuc w nic nie można ubrać, więc każdy oddech to cios nożem. Wdychasz ostrze za ostrzem, zazdroszcząc reniferom skomplikowanej budowy jamy nosowej”.

„Fenomenologia mówi, że spojrzenie dostarcza danych, z których dopiero sami tworzymy widok. Wpatruję się w zakwefiony Jakuck w poszukiwaniu dachów, półpięter, ścian i z największym trudem powołuję miasto do bycia. W smogu jest to bardzo trudne, bo miejsce najwyraźniej nie zamierza istnieć, gdzieś znika. Nie ma z czego zrobić widoku.”

- Michał Książek, fragmenty książki


Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2013
Gatunek: reportaż literacki
Ilość stron: 248
ISBN: 9788375364989




Michał Książek czerpiąc wzorce od najlepszych polskich reportażystów, ale również kierując się własnymi różnokierunkowymi pasjami i wykształceniem  (jest kulturoznawcą, poetą, a także przyrodnikiem, ornitologiem, podróżnikiem i przewodnikiem) – stworzył niezwykłą książkę. Napisał o Jakucji i jej mieszkańcach, a sposób w jaki to zrobił i forma, jaką nadał opracowaniu sprawiły, że Jakuck. Słownik miejsca znacznie wykracza poza standardowe podróżnicze sprawozdania.
 
Jakuck to miasto we wschodniej Syberii, położone nad Leną. Jest stolicą republiki, a zarazem miejscem jedynym w swoim rodzaju, bo w tej krainie (dziesięciokrotnie większej od Polski) tak naprawdę niewiele jest miast. Początki Jakucka sięgają 1632; miasto rozrosło się wokół warownej kozackiej twierdzy, a przetrwało, ponieważ stało się ważnym punktem na kupieckim szlaku. W mieście (jak i w całej Jakucji) panują ekstremalnie surowe warunki: podczas długiej, dziewięciomiesięcznej zimy temperatura spada nawet do -60o C, a ciepłe (czasem gorące) lato jest zbyt krótkie, by ziemia, która tworzy wieczną zmarzlinę – mogła kiedykolwiek roztajać. Kiedy na Syberię zaczęto deportować polskich zesłańców politycznych – wielu z nich osiedlono właśnie w okolicach Jakucka. Niekoniecznie bezpośrednio w mieście (Jakuck był raczej szczytem ich marzeń); natomiast reportażysta szukający wspomnień o zesłańcach – na ich ślady (a nie tropy!) mógł trafić wyłącznie w Jakucku – w jego przepastnych bibliotekach i archiwach. Michał Książek napisał reportaż, w którym przedstawił współczesny i historyczny Jakuck; opisał życie, zwyczaje i mentalność Jakutów – ich przeszłość, ale również mozolny proces odzyskiwania tożsamości po upadku ZSRR; wreszcie wspomina zesłanych Polaków - zwłaszcza tych, którzy zapisali się we wdzięcznej pamięci mieszkańców, a tym najbardziej zasłużonym (Wacławowi Sieroszewskiemu i Edwardowi Piekarskiemu) dedykuje swoją książkę i składa hołd. Można powiedzieć, że duch Sieroszewskiego i jego dzieła przenika reportaż Książka, a dzieło Piekarskiego pozwoliło autorowi znaleźć klucz do sposobu przekazania opowieści.

Michał Książek jest na tyle wytrawnym literatem, że nie ogranicza się do suchych faktów, raczej chce, byśmy poznali miejsca związane z pobytem Wacława Sieroszewskiego (twórcy najwybitniejszego dzieła o Jakutach) w szczególny sposób: przenosi czytelnika w czasie, pozwala mu spojrzeć na Jakuck oczami byłych zesłańców i doświadczyć (niemal na własnej skórze) mrozu, który nie atakuje, ale zwala z nóg. Pozwala również zrozumieć czym dla ludzkiej psychiki jest permanentny kontakt z pustą, ciągnącą się w nieskończoność przestrzenią i z wszechogarniającą depresyjną śnieżną bielą.

Styl Książka jest tak obrazowy i sugestywny, że bez trudu nawet bez fotografii (w wersji e-bookowej ich w każdym razie nie ma) – łatwo sobie można wyobrazić wspaniały i okrutny krajobraz Jakucji, a także szczegółową topografię Jakucka i należycie rozumieć ścisły związek mieszkańców z potężną, niebezpieczną i czasem kapryśną rzeką Leną. Autorowi również udało się uchwycić przemianę tego szczególnego miejsca. Poznamy jego historyczną zabudowę i prześledzimy proces odzierania miasta z tradycyjnego wyglądu, z całego romantyzmu i folkloru. Michał Książek zachwyca troską o najdrobniejsze detale, dlatego spojrzymy nie tylko na miasto, które dzielnie stawia czoło ciągnącym się po horyzont pustym przestrzeniom, ale też nie przejdziemy obojętnie obok misternej ornamentyki wykorzystywanej w tradycyjnym budownictwie; nie umknie naszej uwadze również sztukateria i glazura, którą mróz tworzy na murach z lodu i szronu.

Na początku każdego rozdziału poznajemy kilka jakuckich słów, które pobudzają autora do refleksji lub z których wysnuwa swoje sugestywne obrazy (reportażysta nie ogranicza się sztywno do wokabularza, stale ma jakieś jakuckie słówko na podorędziu). W ten sposób nie tylko oddaje hołd Edwardowi Piekarskiemu (badaczowi Syberii, lingwiście, autorowi Słownika Jakuckiego Języka). Michał Książek musiał czuć intuicyjnie, że użycie wyłącznie polskich słów i pojęć dla uchwycenia skali pewnych zjawisk – byłoby często po prostu niewystarczające. W ten sposób także zwrócił naszą uwagę na ścisły związek brzmienia poszczególnych słów z konkretnymi zjawiskami naturalnymi. Udowodnił, że budowa poszczególnych języków jest zawsze związana z warunkami, w których żyje konkretne społeczeństwo.

Wspaniały reportaż, polecam!

***

 Kilka fragmentów z wokabularza Michała Książka:

„Przestrzeń nazywają Jakuci kujaar. Niepokoi mnie, że tak samo jak szaleńca”

Olootoo – patrzeć w dal”

 „Tymnyy – mróz i chłód zarazem. Mróz po Jakucku nie nastaje czy przychodzi, jak choćby w języku polskim – tylko spada. Jak śnieg, deszcz, nieszczęście lub uderzenie. Jest więc zjawiskiem atmosferycznym równie odczuwalnym jak grad albo ulewa”

 „Tong – marznąć i zamarzać zarazem. Jakby już w samym czasowniku marznąć ukryte było ostrzeżenie przed śmiercią”

 „Balaghan – zdaniem autorów leksykonu Iz istorii ruskich słow – jakuckie słowo balaghan jest rzeczownikiem tunguskim i oznacza dom albo szałas myśliwski. Miejsce życia. U Czukczów balaghan to nazwa małego namiotu (…). W XVII wieku kozaccy i ruscy przejęli ten rzeczownik jako synonim nieporządku i nędzy (…). W jakuckim to słowo do dziś znaczy dom i określa wrzesień. W rosyjskim silnie związane jest z lichą budą, nieporządkiem i brzmi: bałagan. W takiej formie przejęliśmy je od Rosjan”

„Chonoho – wspaniałe słowo. Oznacza gościa, który przybył niespodziewanie i zostaje na noc. Świadczy o niezwykłej gościnności Jakutów. Słowo przez lata używane na wszystkich pięciu jakuckich traktach pocztowych, aktualne do dziś”


Przeczytane dzięki: Legimi.pl 




7 komentarzy:

  1. Jeśli będę miała okazję przeczytam.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten region Rosji skrywa cały ogrom ludzkich historii, dramatów, niezwykłych przeżyć. Ale to także piękna, często dzika i dziewicza, przyroda. Ogromnie kusisz, by chociaż literacko, wybrać się w podróż do tej właśnie krainy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nie tylko reportaż, z którego można wiele wynieść. Także opracowanie potraktowane sugestywnie i obrazowo. Wokół biel i biel, a sam reportaż niezwykle malowniczy:)

      Usuń
    2. Biel, biel i biel kojarzą mi się b. dobrze za sprawą wspaniałej "Krainy śniegu" Yasunariego Kawabaty. Polecam w wolnej chwili - nastrojowa i nostalgiczna proza, która powinna przypaść Ci do gustu :)

      Usuń
    3. Brzmi świetnie. Dziękuję Ci za ten tytuł. Zaraz po świętach porozglądam się za tą książką:)

      Usuń
  3. Mam to w postaci elektronicznej, ale wciąz nie mogę jakoś jej przeczytać. Jakucja bardzo mnie interesuje. Czytałam dwa tomy Sieroszewskiego. Szkoda,że jego nie wznawiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żałuję. Oczywiście zaczęłam się rozglądać za tym dziełem, ale widzę, że ewentualnie można zdobyć parę jego opowiadań... Nawiasem mówiąc, to bardzo romantyczny motyw - Książek znał Sieroszewskiego od dziecka, uczył się czytać na
      jego książce, a po latach wylądował w Jakucji, by szukać jego śladów, co zaowocowało reportażem:)

      Usuń