wtorek, 13 lutego 2018

Quo Vadis, Humanus? „Na wschód od zachodu”, Wojciech Jagielski – recenzja



„Kiedy Brytyjczycy wynieśli się z Indii i przyznali im niepodległość, kaszmirskie domy na wodzie opustoszały na wiele lat. Tym bardziej że wkrótce w Kaszmirze wybuchły rozruchy i wojna, bo wyznający muzułmańską wiarę Kaszmirczycy zażądali niezależności albo przyłączenia do Pakistanu, a indyjskie władze nie chciały się na to zgodzić.
Ale wojenna wrzawa ucichła i po paru latach do Kaszmiru zawitali nowi, pierwsi od czasu Brytyjczyków biali przybysze z Europy. Długowłosi włóczędzy, dzieci kwiaty głoszące miłość, pokój i braterstwo między ludźmi i zapatrzone tak bardzo we własny obraz świata, że prawdziwy obraz życia w tym kaszmirskim zakątku umknął ich uwadze”*

„Nie opowiadaj mi o pokoju, bośmy tu dopiero co nową wojnę mieli, a starsi ludzie jeszcze poprzedniej nie zapomnieli, jeszcze ich straszy po nocach. A i Mahatma nie umarł przecież ze starości, wśród bliskich, otoczony miłością, ale został zabity we własnym domu.  Jaka tam więc z Indii kraina szczęśliwości i pokoju, skoro spływa krwią jak żaden chyba inny kraj na ziemi?”**



Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 304
ISBN: 978-83-240-5333-9


Na wschód od zachodu to książka nie tylko różniąca się od dotychczasowych reportaży Wojciecha Jagielskiego, ale także  jego samego ukazująca w nieco innej perspektywie. Korespondent wojenny (autor Modlitwy za deszcz i Wszystkich wojen Lary) przez wiele lat podróżujący do miejsc ważnych wydarzeń i konfliktów (najczęściej zbrojnych) – musiał już dawno dostrzec, że jego zawodowe ścieżki stale przecinają się bądź pokrywają ze szlakiem ludzi, których w drogę pcha zupełnie odmienna siła. Jagielski wyrusza na wyprawę na wieść o rebeliach, puczach, zamachach i gdy wybucha kolejna wojna; w tym samym czasie - całe rzesze ludzi z Zachodu poszukują na Wschodzie mitycznej Shangri-La, pragną dotrzeć do krainy wiecznej szczęśliwości lub odnaleźć lek na „smutek życia”…

Na wschód od zachodu nie jest zbiorem reportaży, jest raczej opowieścią o tym, jak zmienia się mentalność człowieka, który porzuca zachodni styl życia, wyrusza na Wschód, ale też decyduje się zupełnie poddać wschodniemu rytmowi. Nie każdemu się to udaje. Dzieci kwiaty swego czasu wytyczyły słynny szlak wiodący do Indii i zafascynowały świat nowym stylem życia. Nieprzeliczone tłumy ich naśladowców i następców doprowadziły jednak do wypaczenia pierwotnej idei. Miejsca, do których pielgrzymowali hippisi - dziś zmienione zostały w turystyczne zagłębia. Łatwo można wpaść w pułapkę fałszywych guru i hochsztaplerów; nawet ośrodki, które mają pomagać w duchowym rozwoju – często raczej przypominają zachodnie przedsiębiorstwa nastawione na dochód. Wśród różnych przesłań książki Jagielskiego znajduje się także i to, że podróżnicy udając się na Wschód przyciągnęli Zachód za sobą. Czyż właśnie to najbardziej nie doskwiera Kamal? Dzisiaj prawdziwych poszukiwań duchowych nie realizuje się w sposób,  jaki wymarzyli sobie onegdaj hippisi i podobni im włóczędzy. Tego nie robi się w tłumie. Można próbować odnaleźć swoją drogę jedynie w samotności, indywidualnie. Ale czy owe poszukiwania zakończą się sukcesem? Otóż właśnie pomyślność w tej kwestii nigdy nie była zagwarantowana – ani w erze dzieci kwiatów, ani dzisiaj. Jagielski próbuje dowiedzieć się co osiągnęli (i jaką cenę zapłacili) ludzie z Zachodu, którzy od lat mieszkają w Indiach i zdecydowali się związać swoje losy ze Wschodem na zawsze.

Jagielski najpierw wyjaśnia fenomen wielkiej wędrówki hippisów na Wschód, która przyczyniła się do wytyczenia słynnego „szlaku do Indii”.  Naświetla przyczyny buntu młodych ludzi z Zachodu, którzy masowo zapragnęli zerwać z konsumpcyjnym stylem życia i wybrali włóczęgę. Uświadamia, czego szukali na Wschodzie – wymienia państwa, regiony, nawet ulubione hotele i restauracje dzieci kwiatów. Ukazuje poszczególne etapy ich podróży, a także główne ośrodki w Indiach, które były ich upragnionym celem. Stara się wytłumaczyć jaki jest dzisiaj status podobnych „pielgrzymów” – jak traktowani są przez rdzennych mieszkańców. Jednak hippisi nie są głównymi bohaterami tej książki. Ich ruch, szlak i dzieje są ważnym tłem do właściwej opowieści, w której przyjrzymy się kilku „pielgrzymom” (lub raczej: włóczęgom), którzy zainspirowali Jagielskiego podczas jego podróży. Osoby te przybyły na Wschód przed laty „szlakiem dzieci kwiatów” i tu już pozostały, chociaż niekoniecznie z hippisami się dziś utożsamiają… Jagielski miał okazję pobyć z nimi przez jakiś czas i poznać ich historię.  Z Buddy’m i Eliksirem powłóczył się po pustyni; historię „Świętego” poznał, gdy na wiele dni utknął podczas rozruchów w Delhi. W sposób szczególny jednak przejął się losami Kamal – nie tylko dlatego, że jest rodaczką. Reporter czuje się w pewnym sensie za nią odpowiedzialny, poznał początek jej historii przed laty, gdy jej rodzina zaczęła szykować się do niedoszłej wyprawy ratunkowej… Poznajemy zatem losy grupki osób i staramy się dowiedzieć w jakim stopniu nasi bohaterowie poczuli się częścią Wschodu.

Książka Jagielskiego różni się od dotychczasowych pozycji w jego dorobku pod wieloma względami. Nie tylko dlatego, że tylko dwie pierwsze części mają charakter wyraźnie reportażowy, podczas, gdy trzecia jest bliższa beletrystyce. Zwykle jego książki są plonem reporterskiej misji. Tym razem dziennikarz zbiera materiał cały czas - nie tylko na misjach, ale także pomiędzy nimi, np. w czasie, gdy wypoczywa, czeka na informacje lub na transport. Z jednej strony książka jest opowieścią o niespokojnym świecie i o niespokojnej naturze człowieka, którego w dużej mierze pociąga to, co nieznane, egzotyczne. Autor przygląda się ludziom z Zachodu pielgrzymującym na Wschód i mieszkańcom Wschodu, którzy przyjmują to często ze zdumieniem, bowiem sami uważają, że raju należy szukać na Zachodzie. Korespondent trafia do miejsc dotkniętych konfliktami – gdzie spotyka wędrowców, którzy w tym samym rejonie szukają pokoju… Na tych paradoksach Jagielski zbudował swoją książkę.

Pisząc Na wschód od zachodu pisarz nie ograniczył się do roli obserwatora,  zaangażował się osobiście w analizowany materiał. Czytelnik z łatwością zauważy, że Jagielski jest jednym z bohaterów swojej opowieści –  sam przecież już dawno musiał stać się jednym z „ludzi drogi” i tak jak oni – podlega już nieodwracalnym procesom,  zapewne utknął między światami… Nie bez przyczyny w pierwszej części poznajemy opowieść o (pozornie) nieudanej przeprawie przez pustynię. W pewnym sensie stanowi ona myśl przewodnią utworu – autor bowiem uzmysławia, że nawet, jeśli upragnione miejsce przeznaczenia jest nieosiągalne, to dużo ważniejsza od samego celu podróży - jest droga do niego.


* "Na wschód od zachodu", W. Jagielski, Znak 2018, str. 131
** Tamże, str. 99

                                                                                                                                                                  
Za książkę dziękuję Wydawnictwu:




6 komentarzy:

  1. Ślady kontrkultury w Indiach opisane przez człowieka urodzonego jeszcze za Żelazną Kurtyną - brzmi bardzo interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałuję, że jeszcze nie dane mi było poznać tej książki bo jej tematyka wyjątkowo mnie fascynuje. Jak podkreślasz ta książka zdecydowania różni się od tego, do czego przyzwyczaił nas Jagielski. Ciekawa jestem, czy ta "odmienność" przypadła Ci do gustu? Bo w recenzji nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi :-) Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie - Jagielski pozostaje reporterem, który nie przechodzi obojętnie obok problemów współczesnego świata. Jeśli wyjeżdża w konkretne miejsce – w jakiś region zapalny – nie skupia się wyłącznie na „gorącym wydarzeniu”, ale jest zawsze świetnie przygotowany, przedstawia szeroką analizę i konteksty. Czy wszystkim będzie się podobała nowa książka Jagielskiego? – tego nie wiem, ale osobiście czuję, że nie mogła nie powstać. Nie jest plonem konkretnej misji, ale wynikiem obserwacji poczynionych podczas wielu podróży. Czy jej „odmienność” przypadła mi do gustu? Nie mogę powiedzieć, że książka jest lepsza od „Wszystkich wojen…”, ale nie mogę też stwierdzić, że mnie rozczarowała. Jest inna, opowiedziana inaczej, składa się z trzech różnych części (zapewne autor szukał najlepszej formy, żeby wyrazić, co go nurtuje…). I otrzymałam to, na co liczyłam (a przecież nie sięgnęłam po tę pozycję w ciemno) – kolejną opowieść o współczesnym świecie, o jego problemach, paradoksach. Zwłaszcza o tym, że człowiek się pogubił… Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Lubię jak opowiadasz o książkach :) na szczęście mam czytnik :* uściski Olu i dziękuję za polecenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Małgoś:* <3
      A wiesz, że ostatnio przekonałam się do czytnika? I nie musiałam się przełamywać, miłość od pierwszej chwili ;)

      Usuń
  4. Ciekawy temat. Różnice kulturowe są zawsze fascynujące. :)

    OdpowiedzUsuń