sobota, 10 listopada 2018

Komplet Tragedii Sofoklesa w nowym przekładzie i opracowaniu Antoniego Libery


Dokładnie cztery lata temu, w listopadzie 2014r. – opublikowałam recenzję: SOFOKLES PO LIFTINGU, CZYLI GARŚĆ PLOTEK Z ANTYKU. Okazją była wówczas premiera Trylogii Tebańskiej Sofoklesa wydanej przez Wydawnictwo Sic!, w całkowicie nowym przekładzie i opracowaniu, którego celem było przywrócenie komunikatywności, dostosowanie utworów i ich słownictwa do mentalności współczesnego odbiorcy. Pozwalam sobie przypomnieć tę notkę, ponieważ staje się znowu aktualna. Oto 31 października 2018r. nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukazały się Tragedie Sofoklesa w pięknym wydaniu z twardymi okładkami, w dwutomowej edycji, spolszczone i opracowane przez Antoniego Liberę.

 





Premiera miała miejsce na Targach Książki w Krakowie. Tom I ponownie prezentuje cykl tebański (Króla Edypa, Edypa z Kolonos i Antygonę). Tom II obejmuje cykl trojański (Ajasa, Filokteta i Elektrę),  ale zawiera również Trachinki, tragedię nienależącą do żadnego cyklu, osnutą wokół mitu Dejaniry i Heraklesa. Sofokles w ciągu swojego długiego życia napisał sto dwadzieścia trzy tragedie, z czego do naszych czasów przetrwało w całości zaledwie siedem sztuk. Jakże pięknie dzisiaj prezentują się w komplecie, w dwutomowej edycji. W dodatku wszystkie utwory zostały opracowane w taki sposób,  by oddać intencje wielkiego antycznego tragika: uwaga czytelnika (ale również widza w teatrze) nie ulega rozproszeniu z powodu anachronizmów i sztucznego patosu, lecz całkowicie pozwala skupić się na jasnym i naturalnym przekazie, na mistrzowsko ukazanym dramacie człowieka.




TłumaczenieAntoni Libera
WydawnictwoPIW
data premiery: 31.10.2018
kategoriaklasyka, dramat antyczny       
liczba stron: 346
ISBN: 978-83-06-03517-9


data premiery: 31.10.2018
kategoriaklasyka, dramat antyczny       
liczba stron: 404
ISBN: 978-83-06-03518-6






Link do rozmowy nawiązującej do wstępu Trylogii Tebańskiej:  



Sofokles - (496 - 406 p.n.e.) największy (obok Ajschylosa i Eurypidesa) tragik starożytnej Grecji. Polityk, dowódca wojskowy, kapłan, aktor i kompozytor, przede wszystkim zaś mistrz słowa. Napisał sto dwadzieścia trzy tragedie i dramaty satyrowe, które wykonywano podczas festiwali (zarazem konkursów) religijnych. Dwadzieścia cztery razy zajmował pierwsze miejsce. Otoczony kultem za życia przez współobywateli i czczony jako bohater po śmierci. 



Antoni Libera - pisarz, tłumacz, reżyser teatralny, krytyk literacki, znawca twórczości Samuela Becketta.

 


wtorek, 30 października 2018

„Silva Rerum” Kristiny Sabaliauskaitė, czyli szlachecki ród i jego curriculum vitae [1]




„Gdy przyszła zima i zbliżały się święta Bożego Narodzenia, Urszula coraz częściej myślała o tym, co napisane i zapisane (…), o tym, że ostatecznie wszystko mieści się między dwiema liczbami, że wszystkie święta Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy obchodzone w dzieciństwie, wszystkie podróże, łzy, pocałunki i grzechy, każda śmierć i każde narodziny, wszystkie wojny i wesela stają się w końcu tym krótkim myślnikiem pomiędzy dwiema datami; i u niej ta druga data już się przybliżała, ale jej maleństwa, urodzone podczas moru, w śmiertelnym zamęcie, były jeszcze wolne, nieprzywiązane żadnym dokumentem do bezlitosnej machiny czasu.”2


Kristina Sabaliauskaitė -współczesna litewska pisarka, historyk sztuki, laureatka prestiżowych nagród literackich i finalistka Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2016 – jest autorką bestsellerowej sagi historycznej przedstawiającej losy szlacheckiego rodu związanego z Wilnem. W Polsce ukazały się dotychczas dwie części tej uznanej już w świecie tetralogii: Silva Rerum (nakładem Znaku) i Silva Rerum II (nakładem Wydawnictwa Literackiego); obie w znakomitym tłumaczeniu  Izabeli Korybut-Daszkiewicz.






Bohaterowie

Dwie pierwsze części powieści przedstawiają burzliwe dzieje trzech pokoleń szlacheckiej rodziny Narwojszów. Poznajemy Elżbietę i Jana Macieja, którzy uciekając przed piekłem wojny i osobistymi tragediami stworzyli na odludziu Arkadię, własną oazę spokoju. Jednak ich dzieci – Urszula i Kazimierz łakną świata i chcą z życia czerpać pełnymi garściami, zrobią więc wszystko, by się z tego raju uwolnić. Pierwszy tom ukazuje ich dzieciństwo i wczesną młodość. Silva Rerum II – to kontynuacja, która obejmuje również historię następnego pokolenia. Wnikając w nią powoli zaczynamy rozumieć jak ważna jest dla Urszuli rodzina i dlaczego właśnie ona musiała przejąć odpowiedzialność za rotmistrza Jana Izydora (swojego bratanka) i jego niezbyt fortunne małżeństwo…

To oczywiście nie wszystkie literackie postacie, ponieważ autorka nie skupiła się wyłącznie na członkach rodu Narwojszów. Raczej podeszła do kreowania świata swoich bohaterów z prawdziwym rozmachem. Poznamy zatem również ich przyjaciół i wrogów, małżonków i kochanków; ludzi, którzy wpłynęli na ich los, albo stali się ślepym narzędziem losu w ich rękach. Trzeba dodać, że postacie pierwszo i drugoplanowe są wykreowane z jednakową dbałością, nigdy nie są płaskie i banalne, każda ma swoją biografię czy mikrohistorię. W tym korowodzie barwnych kreacji literackich każdy znajdzie własnych faworytów. Jestem jednak pewna, że nikt nie zdoła oprzeć się urokowi Urszuli i Jana Kirdeja Bironta - ekscentrycznej, samolubnej, nieprzewidywalnej i dumnej szlachcianki; piekielnicy z ognistym temperamentem, która z życia wyciska to, czego chce  i  jej wybranka: magnata, banity, mężczyzny o zgubnym uroku. Urszula i Jan Kirdej tworzą parę, która ma szansę wstąpić (o ile już nie dostąpiła tego zaszczytu) w szeregi wielkich literackich romantycznych kochanków.

Portret epoki i szeroka panorama społeczna

Mocną stroną powieści są nie tylko charyzmatyczni bohaterowie, ale również atrakcyjne tło, na którym rozgrywają się ich awanturnicze przygody. Autorka stworzyła misterną fabułę i mocno zakotwiczyła ją w XVII i XVIII wiecznej historii naszego zakątka Europy. Znaczna część akcji rozgrywa się w Wilnie, które staje się jednym z pierwszoplanowych bohaterów. Poznajemy zatem klimat i dzieje tego niezwykłego miasta oglądając je w kolejnych odsłonach: to cieszące się złotą wolnością, to dźwigające się z ruin po kolejnych tragediach i klęskach. Sabaliauskaitė stosuje polifoniczną narrację ze zmienną perspektywą. Poznajemy w ten sposób historię z punktu widzenia różnych bohaterów (przy okazji obserwując w jaki sposób czas zatacza idealne kręgi). Dodatkowo jeszcze udało się autorce uchwycić wielokulturowość Wilna przez ukazanie sytuacji jego mieszkańców – zamożnych i biednych, rodzimych, ale również cudzoziemców (zasymilowanych bądź prześladowanych), którym przecież miasto wiele zawdzięcza...





Język, styl i literackie echa

Kristina Sabaliauskaitė posługuje się pięknym literackim językiem. Jej zdania (długie, rytmiczne, eleganckie, złożone i niezwykle kunsztowne) ciągną się często przez pół strony, a zarazem z powodu swej lekkości nie wywołują znużenia. W całej powieści nie uświadczymy tradycyjnego zapisu dialogów, co nie znaczy, że ich nie ma. Wypowiedzi bowiem zostały włączone w tok narracji lub w strumień myśli. A dokonano tego tak zręcznie, że brak konwencjonalnego zapisu początkowo może umknąć uwagi. Czytając Silva Rerum – czytelnik obcuje z książką jedyną w swoim rodzaju, a zarazem mocno zakorzenioną w światowej literaturze. Odniesienia są bardziej lub mniej bezpośrednie. Polski czytelnik powinien docenić przemyconą w tekście wiedzę dotyczącą perełek naszej rodzimej literatury. Nie unikniemy wielu skojarzeń. Olga Tokarczuk trafnie określiła Silva Rerum powieścią marquezowską (przez sposób opowiadania i obecność pewnych wątków: np. proroctwa dotyczącego przyszłości rodu czy powtarzające się imiona poszczególnych członków rodziny), co nie znaczy, że książkę można tak jednoznacznie zaszufladkować. Silva Rerum to również powieść sienkiewiczowska - ze względu na klimat i przedstawioną epokę. Oczywiście obie książki powstały w zupełnie innym celu i ich twórcy przyjęli zgoła odmienną optykę. Sienkiewicz wierzył, że w obliczu wyzwania człowiek szlachetnieje, a Sabaliauskaitė widzi tę sprawę inaczej. Według niej człowiek przez całe życie miotany jest namiętnościami, a jeśli coś go zmusza do działania, to nie szlachetność, ale instynkt przetrwania. Sienkiewicz tworzył ikony (może poza Kmicicem i Bohunem), a bohaterowie litewskiej pisarki przegrywają walkę z własnymi wadami; to są ludzie przedstawieni z całym ich cudownym, czasem tragicznym skomplikowaniem… Oczywiście są i inne skojarzenia. Przyznaję, że podczas lektury ani na moment nie opuszcza mnie wrażenie, że wciąż powracam do czegoś znajomego. Bo czyż nie jesteśmy obyci z nazwiskiem Radziwiłłów? Czyż wątek miłości Jana (Delamarsa) i Cecylii mimochodem nie przypomina Nad Niemnem Orzeszkowej? Czyż wreszcie tematyka Kresów nie pozostaje nam wciąż szczególnie bliska?

Non omnis moriar2

„Silva rerum” czyli „sylwa”, to pamiątka rodzinna modna swego czasu w szlacheckich kręgach, stanowiąca rodzaj kroniki, biblii domowej czy poetycko-filozoficznej księgi, w której odnotowywano ważne wydarzenia: narodziny, zgony i uroczystości, ale także wysokość posagów, anegdoty, utwory literackie, sentencje, a nawet przepisy kulinarne. Ponieważ w powieści brakuje tradycyjnego zapisu dialogów, a wypowiedzi bohaterów przytacza narrator – udało się autorce upodobnić swoją książkę do szlacheckiej rodowej sylwy. Narwojszowie przywiązują wielką wagę do swojej rodowej księgi. Wierzą w moc zapisanych słów; nota w księdze jest rodzajem świadectwa istnienia. Tylko dlaczego w takim razie zabrakło w niej miejsca dla Jana Kirdeja Bironta – najważniejszej osoby w życiu Urszuli i Kazimierza?




Silva rerum to nie tylko saga rodzinna, ale również pełna epickiego rozmachu opowieść o fenomenie ludzkiego życia. Opowieść o jego naturze: namiętnościach, o walce ze słabościami i o samotności. Ale również o kapryśnej i nieprzewidywalnej Fortunie, o mrocznej, a zarazem wspaniałej epoce. O kruchości człowieka, ale przede wszystkim o jego niezwykłej zdolności do odradzania się i woli przetrwania. O tym, że im bardziej przerażające jest zagrożenie, na tym większy wysiłek potrafi się zdobyć, by przeżyć. Nawet, jeśli taki zamysł nie mieści się w Boskich planach…

Wspaniała powieść. Polecam gorąco!



1 Curriculum vitae – (łac.) przebieg życia
2 Silva Rerum II, K. Sabaliauskaitė, W. Literackie 2018, str.250
3 Non omnis moriar - (łac.) – „nie wszystek umrę”


Za książkę dziękuję:




piątek, 26 października 2018

94 rocznica urodzin Zbigniewa Herberta już 29 października - materiały prasowe






Każdy kraj ma w ciągu całej swojej historii zaledwie kilku takich poetów, których słowa stają się własnością języka przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Tak stalo się z poezją Herberta jeszcze za jego życia.
Czesław Miłosz
„Rzeczpospolita”, nr 176/1988


Rok 2018 jest ogłoszony Rokiem Zbigniewa Herberta, jednego z najświetniejszych poetów polskich drugiej połowy XX wieku. 28 lipca 2018 przypadła dwudziesta rocznica Jego śmierci. 29 października obchodziłby Swoje 94 urodziny. Rok powoli dobiega końca, więc może jest to najlepszy moment, by zapoznać się nie tylko z twóczością, ale również z Jego życiorysem.



 źródło: Wydawnictwo Znak



"ZBIGNIEW HERBERT
Wieczny dowcipniś i kawalarz? Czy raczej pisarz dręczony depresjami, gniewem, przez dekady walczący z bólem ciała i duszy? Nieprzenikniony? Zawsze osobny? Z pewnością: człowiek budujący swe życie na przekór historii, modom, przeciwnościom losu, biedzie, własnym słabościom. Płynący pod prąd.

Pisząc biografię Andrzej Franaszek nie pominął tematów trudnych czy kontrowersyjnych, głęboko wczytał się w korespondencję i prywatne, dotąd nieznane notatki, na nowo oświetlił twórczość Poety. Pogmatwane losy Herberta wpisał w historyczną panoramę, co sprawiło, że z niemal dwóch tysięcy stron wyłania się nie tylko pasjonująca wielowątkowa opowieść o jednym z najwybitniejszych polskich twórców dwudziestego wieku, ale i o epoce, która go kształtowała i inspirowała". /z noty wydawcy/















czwartek, 4 października 2018

Niepokorna Arundhati Roy. Pisarka, której twórczość stała się bronią









Dwadzieścia lat temu Arundhati Roy zachwyciła świat swoim debiutem. W roku 1997 powieść Bóg rzeczy małych1 została uhonorowana Nagrodą Bookera, lecz kiedy jej autorkę uznano za objawienie, zachwycono się jej piórem (i urodą), a nawet wydawało się, że jej los jako modnej celebrytki z okładek magazynów został przesądzony - ku powszechnemu zdumieniu Arundhati Roy nie tylko zaangażowała się osobiście w różnego rodzaju ruchy antywojenne i antyglobalistyczne, ale zaczęła również pisać drapieżne artykuły i eseje głęboko zaangażowane w politykę, w walkę o prawa społeczne, akcje humanitarne i ochronę środowiska. Nie wszystkim się to spodobało. Szybko zraziła do siebie media (zwłaszcza w Indiach), a później wielokrotnie oburzała opinię publiczną sięgając po tematy tabu lub krytykując indyjskie świętości (np. potępiając sztywną politykę Gandhiego dotyczącą kast). W tym samym czasie wielokrotnie również była honorowana prestiżowymi nagrodami pokojowymi. W roku 2014 magazyn Time umieścił jej nazwisko na liście stu najbardziej wpływowych intelektualistów świata. Z takim dopiero bagażem wiadomości powinniśmy sięgać po Ministerstwo niezrównanego szczęścia2 – jakże cierpliwie wyczekaną drugą powieść Arundhati Roy. Przede wszystkim dlatego, by uzmysłowić sobie, że nie znajdziemy w niej takiego ładunku liryzmu i wielu innych środków artystycznych, których spodziewać się można po lekturze Boga rzeczy małych. Pisarka (dodajmy: niezwykle utalentowana) świadomie bowiem zrezygnowała z wielu ozdobników (co nie znaczy, że zaniechała bądź zapomniała literackiego języka) po to, by dobitniej uchwycić prawdziwy obraz Indii i udowodnić, że zasłużyła sobie przez te wszystkie lata na tytuł „głosu uciśnionych” i „sumienia narodu”.




Tekst został opublikowany na stronie:

Ciąg dalszy recenzji TUTAJ 




1.       Bóg rzeczy małych, Arundhati Roy, Świat Książki, 1998
2.       Ministerstwo niezrównanego szczęścia, Arundhati Roy, Zysk i S-ka, 2018

piątek, 7 września 2018

Rynek w Smyrnie, J. Dehnel




Rynek w Smyrnie to zbiór skrajnie ocenianych młodzieńczych (pochodzących z lat 1999-2002) opowiadań Jacka Dehnela. Wydano go już po sukcesie Lali, co akurat chyba nie do końca okazało się szczęśliwym rozwiązaniem. Do dziś przyjmowany jest w różny sposób. Podczas, gdy jedni zachwycają się eleganckim językiem, inni ganią autora za nadmierną ilość metafor, wtórność motywów (przynajmniej w przypadku ostatniego opowiadania) i za ewidentne imitowanie stylu klasyków.

Wydawnictwo: W.A.B
Seria: ...archipelagi...
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 241


W mojej ocenie zbiorek wypada mimo wszystko pozytywnie. Nie można przecież nie docenić faktu, że jest dziełem dziewiętnastolatka... Oczywiście nie wszystkie opowiadania podobają mi się jednakowo i nie są pozbawione wad, ale ich język, kompozycja i umiejętność stworzenia klimatu zasługują na uznanie. Najlepsze utwory to Patrząc na Stromboli, Filc (w których mocno odczuwamy obecność autora, ale też jego młodzieńczą brawurę) i Rynek w Smyrnie. Rynek w Smyrnie i Sanctus sanctus sanctus z kolei, rzeczywiście zdradzają fascynację sztuką wysoką i klasycznymi mistrzami prozy. Die Schopfung zainspirowany jest Wielką Historią, a Filc - historią rodzinną. Filc daje przedsmak tego, czego można się spodziewać po lekturze Lali.

Tytuł zbiorku uwodzi egzotyką, ale nie należy mu zbytnio ufać. Jeśli się nim zasugerujemy - dojdziemy do wniosku, że klimatem i scenerią nie wszystkie opowiadania do siebie pasują. Bez wątpienia jednak można znaleźć inny wspólny motyw. Mimo młodego wieku większości bohaterów i słonecznych klimatów - leitmotivem zbiorku jest Śmierć. Czasem dosłowna, czasem symboliczna, bo dotycząca np. kresu namiętności.




sobota, 25 sierpnia 2018

Wilno i Troki



Urlop w tym roku spędzamy na Pojezierzu Litewskim (nad jeziorem Tobołowskim, z wypadami nad Wigry), a skoro jesteśmy tak blisko Litwy, grzechem byłoby nie odwiedzić Wilna. Wybieramy wycieczkę autokarową, ponieważ organizowane są na każdym kroku,  a przecież pozwalają zrezygnować z podróży własnym samochodem i zapewniają opiekę przewodnika. Jakie atrakcje gwarantuje jej program? Przechadzkę po malowniczych uliczkach Wilna (zobaczyć można m.in. dawną dzielnicą żydowską i starówkę, Uniwersytet Wileński, Zamek Giedymina i Ratusz), przejście słynną Ostrą Bramą, spacer po cmentarzu na Rossie oraz zwiedzanie wielu kościołów i zamku w Trokach. Dosyć intensywna wycieczka stanowi ciekawe połączenie lekcji historii i podróży sentymentalnej (poruszamy się przecież szlakiem wielkich Polaków, tropimy motywy nie tylko literackie), a przy okazji poznajemy kulturę naszych wschodnich sąsiadów.



Starówka w Wilnie. Rynek. Wykonując to zdjęcie stoję plecami do Ratusza, niegdysiejszego teatru, w którym 1 stycznia 1848 roku odbyła się premiera opery "Halka" Stanisława Moniuszki 


"(...) Po twych ulicach błądzę zadumany
W starych zaułkach na kamieniach siadam,
Głosem znajomym mówią do mnie ściany
I z duszą murów o umarłych gadam.
Z oddali dzwonów pacierz gra wieczorny
Modlitwą żalu stęsknioną i pilną, -
I sercu gościa czci pełnemu kornej,
Ze wspomnień swoich zwierzasz się, o Wilno!"
(fragment wiersza A. Oppmana "Wilno")




Pod Ostrą Bramę i cudowny obraz Matki Bożej Miłosierdzia trafiamy w czasie trwania mszy św. odprawionej w intencji pielgrzymów z Polski


Wnętrze kościoła św. Piotra i Pawła ("perły baroku") ufundowanego przez wojewodę wileńskiego Michała Kazimierza Paca. Rzeźby i płaskorzeźby wykonane są w stiuku. Motyw z amorkami z tego właśnie kościoła trafił na okładkę książki "Silva rerum" Kristiny Sabaliauskaite wydanej w Znaku. Co prawda tych konkretnych amorków nie udało mi się zlokalizować, ale rodzaj i wzór zdobnictwa świadczy, że gdzieś się tutaj na pewno ukryły:)




Cmentarz na Rossie. Tuż przy bramie wejściowej znajduje się skromny cmentarzyk wojskowy z mogiłą matki Józefa Piłsudskiego, w której zgodnie z jego wolą - pochowano serce Marszałka


Najpiękniejszy pomnik na Rossie - Czarny Anioł - autorstwa warszawskiego artysty rzeźbiarza Leopoda Wasikowskiego (1865-1929) - na grobie Izy Salmonowiczówny, która zmarła w wieku 24 lat w 1901 roku


To nie krzywa Wieża w Pizzie. To tylko moja nieudolność. Katedra Wileńska pod wezwaniem św. Stanisława jest tak przeogromna, że mój obiektyw okazał się nieodpowiedni.


Boczna nawa. Wnętrze św. Ducha. W Wilnie zawsze krzyżowały się różne kultury i religie, do dziś w pokojowy sposób koegzystują z sobą kościoły katolickie i ewangelickie, cerkwie, meczet i kinesa.

"(...) cerkiew ciekawie zagląda przez ramię
nad drugim wznosi się kościół
z dzwonnicą na przestrzał
jak drzwi otwarte
do wspólnego nieba"
(fragment wiersza A. Rybałko "To jeszcze Wilno")

Na koniec zwiedzamy Troki nad jeziorem Galve - dawną stolicę Litwy (położoną ok. 28km na zachód od Wilna na jednej z 21 znajdujących się tu wysp) i próbujemy kibinów - specjałów karaimskiej kuchni (W przeszłości Karaimi stanowili przyboczną gwardię Wielkiego Księcia Litewskiego, za jego sprawą osiedlili się w Trokach; dziś jest to dość  liczna i zamknięta grupa etniczna).


Średniowieczny zamek, niegdyś siedziba Wielkiego Księcia Witolda.


Kibiny. Mniam.



Nasz przewodnik uprzedział: "Nie można w ciągu jednego dnia poznać Wilna i kultury Litwy. To tak, jakbyś chciał poznać smak lodów przez szybę cukierni". I miał rację. Nie poznałam Wilna, dopiero nabrałam ochoty, by to zrobić, by uzbroić się w plan miasta i odwiedzić to wszystko, co ominęliśmy. A ponieważ mam zamiar szukać dalszego natchnienia również w lekturach - wypisałam sobie kilka tytułów, które chcę poznać lub sobie przypomnieć.
Oto one:
- Dolinna Issy, Czesław Miłosz
- Soból i panna, Józef Weyssenhoff
- Kunigas: powieść z podań litewskich, Józef I. Kraszewski
- Podania i legendy wileńskie, Władysław Zahorski
- Adam i Ewa, Sergiusz Piasecki
- Silva Rerum, Kristina Sabaliauskaite (t1, Znak)
- Silva Rerum, Kristina Sabaliauskaite (t2, Wydawnictwo Literackie)
A ponieważ jedzenie na Litwie, to zupełnie odrębna i równie pasjonująca historia, koniecznie trzeba poznać książkę:
- Wilno. Rodzinna historia smaków, Ewa Wołkanowska-Kołodziej.

A może ktoś podrzuci jeszcze jakiś inny tytuł?


wtorek, 21 sierpnia 2018

Lektura na letnie wędrówki - "Hajstry. Krajobraz bocznych dróg", Adam Robiński - recenzja




Hajstry… to zbiór reportaży, których tematem (a właściwie bohaterem) jest krajobraz. To pokłosie wypraw krajoznawczych i literackich autora. Adam Robiński wędruje po Polsce, ale trzyma się z dala od przeludnionych szlaków, wybiera bezdroża i okolice czasem traktowane przez turystów po macoszemu.  Każdy rozdział książki poświęcony jest jednemu takiemu regionowi lub subregionowi; każdy rozdział - to inny pejzaż… Relacje z poszczególnych wypraw nie mają charakteru przewodnikowego. Sprawozdawczo-eseistyczne teksty Adama Robińskiego z powodzeniem można zakwalifikować do  gatunku reportażu literackiego.


Autor: Adam Robiński
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-8049-583-8


Wśród miejsc wyróżnionych przez autora znalazły się m.in. mazowieckie Pulwy, Pustynia Błędowska, Góry Izerskie i Łuk Mużakowa. Dzięki jego reportażom dowiadujemy się jak owe regiony (często stanowiące osobliwości przyrodnicze) powstały, co wpłynęło na ich dzisiejszy wygląd, jakie plany z nimi wiązano, jakich przedstawicieli fauny i flory można (bądź nie można) tu spotkać. Robiński pisze w tak obrazowy sposób, że możemy nie tylko zobaczyć poszczególne krajobrazy, ale również ich doświadczyć. Podczas lektury przekonujemy się także, że autor nie wybiera celu swoich wypraw przypadkowo, nie ogranicza się tylko do historii i opisu widoków. Za każdym razem szuka dla swojej opowieści odpowiedniego kontekstu, snuje ją inaczej; każdy reportaż stanowi inną barwną impresję… Każdy rozdział książki, to również  fascynacja postacią związaną z danym regionem, która zainspirowała autora - dała impuls do krajoznawczej wyprawy (w jednym przypadku aż poza granice dzisiejszej Polski), a później stała się „patronem” kolejnego tekstu. W ten sposób poznajemy (lub sobie przypominamy) arcyciekawą galerię ludzi, którzy odkryli interesujące zakątki naszego kraju lub przyczynili się do ich ratowania; którzy powinni się z tymi regionami kojarzyć. W tym gronie znalazł się m.in. Lechosław Herz („Tytus Chałubiński Mazowsza”), Wojciech Giełżyński (dwukrotny mistrz Polski w wioślarstwie, ceniony dziennikarz), Wacław Nałkowski (geograf, przyrodnik, ojciec tej Nałkowskiej), pisarz Igor Newerly i Aleksandra Wachniewska (malarka Roztocza). Adam Robiński pieszo, samochodem, kajakiem bądź na nartach wyrusza szlakami przez nich wytyczonymi, szuka ich śladów i zręcznie splata opowieść o ich pasjach z gawędą o regionach, które sobie ukochali.


Lechosław Herz pisze: „Na pejzaż, zwłaszcza nizinny, trzeba być uwrażliwionym. Trzeba jakby specjalnego rodzaju słuchu, który reaguje na najmniejsze drgnienie powietrza, na te wszystkie tony, półcienie, niuanse, którymi pejzaż potrafi nagrodzić i obdarzyć”*. Robiński staje się w pewnym stopniu kontynuatorem misji Herza i pozostałych bohaterów. Stara się otworzyć ludziom oczy na piękno specyficznych krajobrazów.



* Hajstry. Krajobraz bocznych dróg, A. Robiński, Wołowiec 2017, str. 33