sobota, 14 kwietnia 2018

#64 sZAFa w sieci


Foto: Małgorzata Południak [źródło]



Poezja

Proza

Dramat

ART

O sztuce 

Wyimki z wernisaży

Felietony

Recenzje



Całość opublikowano na stronie:


***
***
***


Publikuję z poślizgiem (z powodów zdrowotnych). Zdecydowałam się to zrobić, żeby podziękować. Udział w tym projekcie był dla mnie zaszczytem,  a sZAFa jest dla mnie ważnym miejscem. Małgosiu, Wiolu - bardzo Wam dziękuję. To był dobry czas. Margarithes, jesteś niesamowita.

Tym wpisem postanowiłam na jakiś czas (zapewne dłuższy) zawiesić działalność na blogu.
Dziękuję wszystkim, którzy przez cały czas wpadali, by zostawić parę słów. Dziękuję również wszystkim, którzy zaglądali, chociaż nie znaleźli nic godnego skomentowania. Tych wszystkich, którzy obdarzyli mój mały kącik sympatią, a których zawiodłam - przepraszam.
Dziękuję i pozdrawiam:)

wtorek, 10 kwietnia 2018

TOBIASZ I JEGO RODZINKA. PEREŁKA ESTOŃSKIEJ LITERATURY DZIECIĘCEJ



Autor: Anti Saar
Ilustracje: Alvar Jaakson
Tłumaczenie: Anna Michalczuk
Wydawnictwo: Widnokrąk
Seria: Bliskie dalekie sąsiedztwo
Kategoria: dzieci +5
Ilość stron: 152



Tobiasz to przedszkolak, który wraz z rodziną (mamą, tatą i dwuipółletnim bratem) mieszka w estońskim mieście Tartu. Tobiasz jest bohaterem książki  Ja, Jonasz i cała reszta Antiego Saara, która została nagrodzona tytułem Rodzynek Roku Estońskiego Centrum Literatury Dziecięcej. Publikacja ukazała się w Polsce 15 marca i jest pozycją, która otwiera cykl nagrodzonych zagranicznych tytułów, które stopniowo będą się ukazywać w ramach projektu Bliskie dalekie sąsiedztwo (mającego przybliżyć polskim dzieciom literaturę i kulturę fińskich i estońskich sąsiadów).

Tobiasz ma sześć lat i jest narratorem książki. Młodsi czytelnicy podczas lektury szybko przekonają się, że chłopiec jest nie tylko znakomitym przewodnikiem, ale również zabawnym i mega fajnym rówieśnikiem. Dorośli - dzięki jego urokowi spróbują z pewnością na moment porzucić swoją dorosłą perspektywę i spojrzą na świat oczami dziecka. Tobiasz może się wydawać mały, ale szybko wyprowadzi nas z błędu; dla swojego braciszka jest przecież Doświadczonym Starszym Bratem i niezwykle inteligentnie przygląda się światu. Chłopiec jest też wyśmienitym obserwatorem swojej rodziny; dostrzega jej zalety i wady… Można powiedzieć, że jest w pewnym sensie kronikarzem rodzinnym. Książka nie jest jednak kroniką. Jest na poły dzienniczkiem, na poły zaś listem otwartym do dzieci z całego świata…


Ilustracje i fragment książki [źródło]


Chłopiec opowiada o swoich rodzinnych sprawach. Opisuje przedmioty z otoczenia, przedstawia członków rodziny wtrącając anegdoty i odnosząc się do przeróżnych perypetii i zdarzeń. Jego wspomnienia są urocze i pełne wdzięku (przeważnie są również przezabawne, chociaż udało się wśród nich zgrabnie przemycić kilka przestróg). Jego familia wcale nie jest idealna, ale za to pełna ciepła, miłości, empatii i szacunku dla drugiego człowieka (nawet jeśli ten człowiek ma sześć, albo dwa i pół roku). Tobiasz opisuje najzwyczajniejsze domowe zajęcia: wspólne posiłki, zabawy, spacery i wyprawy. Wspomina sprawy miłe, ale przecież każdy wie, że w rodzinie nie zawsze jest sielankowo – okazuje się, że najciekawsze i najzabawniejsze są fragmenty przedstawiające mniejsze i większe domowe katastrofy, gafy i wpadki. Przekonamy się jednak, że z tych wszystkich podbramkowych sytuacji rodzina Tobiasza (dzięki wyrozumiałości i miłości) wychodzi zawsze nie tylko obronną ręką, ale również bogatsza w doświadczenia…

Książka ma wiele atutów. Z pewnością czytelnikom przypadnie do gustu pełen wdzięku i uroku sposób narracji, ale również silne prorodzinne przesłanie. Chłopiec opowiadając o swoich zajęciach dość dokładnie charakteryzuje członków rodziny i mimochodem dowodzi, że można różnić pod wieloma względami  (wyglądem, płcią, wiekiem, charakterem, poczuciem humoru), można się z sobą nie zawsze zgadzać (czasem nawet kłócić), a mimo wszystko – tworzyć kochającą się wspólnotę. Tekstowi towarzyszą charakterystyczne rysunki, które nie tylko ilustrują myśli chłopca, ale często je również zabawnie puentują. Autorzy zastosowali również kilka innych sztuczek, by dzieci jeszcze bardziej zaprzyjaźnić z książką (m.in. pozostawili miejsce na obrazek i namawiają dziecko do inwencji twórczej). Ciekawym pomysłem jest również  rozmieszczenie w wielu miejscach kodów QR, dzięki którym mali czytelnicy (przy pomocy Internetu i dorosłego) mogą nieco lepiej poznać Estonię i miasto Tartu, zwłaszcza miejsca, które lubi odwiedzać Tobiasz.




Nasz narrator bawi się, dokazuje, chodzi do przedszkola, jeździ z rodzicami samochodem, czyta, rysuje, słucha strasznych opowieści, a przede wszystkim: ma bzika na punkcie gry w piłkę. Cały czas zaś pilnie obserwuje dorosłych i czasem przyłapuje ich na nielogicznym i niekonsekwentnym zachowaniu. Udowadnia, że niekiedy ich wymagania są naprawdę niełatwe do zrealizowania. Ale również rozumie drugą stronę – ze współczuciem przygląda się jak trudno rodzicom zachowywać się przez cały czas w ten sposób, by być autorytetem dla swoich dzieci!

Ja, Jonasz i cała reszta – to książka, która nie tylko przybliża zwyczaje estońskich sąsiadów, ale także sprawia dużo radości dzieciom i ich rodzicom (z pewnością niejednokrotnie odnajdziemy w niej sytuacje zapamiętane z własnych rodzinnych domów). Anti Saar należy ponadto do autorów obdarzonych wyjątkowym darem. On nie tylko świetnie zna dziecięcą psychikę, ale  również doskonale się w nią wciela. Podobnie, jak w przypadku lektury Dzieci z Bullerbyn Astrid Lingren – czytając przygody Tobiasza – ani przez chwilę nie wątpimy, że  narratorem jest mały chłopiec!

Wspaniała zabawa i przygoda. Przeurocza rodzinka. Dużo humoru. Szczerze polecam!

Za książkę dziękuje Wydawnictwu:



środa, 4 kwietnia 2018

Góry i ich zwykli-niezwykli mieszkańcy - książka z naklejkami dla dzieci


 Ilustracje: Justyna Styszyńska
Tekst: Michał Koziński
Wydawnictwo: Widnokrąg
Liczba stron: 44
Data premiery: 12.03.2018
Wiek: 4+


Dorosły, który czyta swoim pociechom wie, że dobór lektur do wieku dziecka jest sprawą ważną (w zasadzie kluczową), ale też sprawia wiele frajdy. Sytuacja się komplikuje, gdy mamy pociechy w różnym wieku i wybierając książkę przed snem - trzeba trafić nie tylko w różne gusta, ale i  w potrzeby... Tak właśnie jest u nas. Starszy Brat (lat siedem) lubi lektury z dynamiczną akcją, napisane z pazurem i z poczuciem humoru. Młodszy (trzy lata) preferuje kolorowe ilustracje, a jego opowieści powinny być znacznie bardziej sielskie... Trochę trwało zanim osiągnęli biegłość w trudnej sztuce kompromisu (pierwsza historyjka dla Młodszego Brata, druga dla Starszego). Dzisiaj stanowią już zgraną drużynę i mają coraz więcej wspólnych lektur. Ponieważ jednak wychowując dzieci nieustannie musimy być gotowi na zmiany – okazuje się, że właśnie wkraczamy w zupełnie nowy etap…




Starszy Brat nauczył się czytać, więc chłopcy czasem zamykają się w pokoju i sami zajmują się swoimi lekturami. To znaczy: Starszy Brat czyta, a Młodszy słucha z przejęciem. Piękny obrazek... Ale, żeby ta chwila trwała – trzeba zadbać o nowy rodzaj lektur. W naszym przypadku książka powinna posiadać interesujące ilustracje i stosunkowo krótki i nieskomplikowany tekst – i (oczywiście) mieć w sobie to „coś”, co przykuje uwagę chłopców na dłużej.





Strzałem w dziesiątkę okazała się książeczka zaprojektowana przez Justynę Styszyńską (nauczycielkę; absolwentkę wydziału grafiki na Europejskiej Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie). Naszym ostatnim nabytkiem była bajka o niedźwiedziej rodzinie z Tatrzańskiego Parku Narodowego, dlatego nie chcemy jeszcze zupełnie zmieniać tematyki i książka z naklejkami pt. „Góry i ich zwykli-niezwykli mieszkańcy” okazuje się idealna. Justyna Styszyńska jest pomysłodawcą (projektantką) publikacji oraz autorką ilustracji, a tekst został napisany przez Michała Kozińskiego. Książka składa się z kilku części. Jest opowieścią o górach i górskich zwierzętach.

Ilustracja książki [żródło]


Nietrudno się zorientować, że w tej publikacji najważniejszym elementem komunikacji (a zarazem jej największym atutem) – jest obraz. Obrazy, a w zasadzie barwne grafiki – tworzą opowieść samą w sobie – ukazują zwierzęta w ich naturalnym środowisku i w naturalnych sytuacjach. Zwięzłe opisy (żadnego przeładowania informacjami) – uzupełniają przekaz. Dzięki temu dziecko oswaja się z górskim krajobrazem, poznaje (oczywiście w pigułce) historię powstania i budowę gór, przygląda się ich najważniejszym mieszkańcom.



Autorzy książki nie poprzestali na barwnych grafikach i krótkich informacjach dotyczących poszczególnych zwierząt. Trzeba przyznać, że postarali się, by wciągnąć dziecko w zabawę i wyzwolić w nich kreatywność. Na kolejnych stronach zamieścili kilka pustych planszy, które dzieci mogą uzupełnić naklejkami według własnego uznania. Oprócz tego – przy opisie i ilustracjach poszczególnych zwierząt – znajdują się pewne ułatwienia – barwne plamy, które odpowiednio uzupełnione naklejkami przedstawiające oczy, uszy i nosy – pozwalają stworzyć samodzielnie własne portrety zwierząt. Wszystkie niezbędne elementy anatomii zwierząt oraz ich sylwetki znajdziemy w tyle książki. Niektóre elementy są dość małe i zmuszają dzieci do wysiłku i precyzji. Ważne jednak, że naklejki można używać wielokrotnie, co przedłuża zabawę, a nawet umożliwia eksperymentowanie. Dodać przy okazji należy, że autorzy sami nakłaniają do takich badań; zachęcają, by sprawdzić jak cudacznie wyglądałyby zwierzęta z zapożyczonymi elementami anatomicznymi, np. niedźwiedź z dziobem orła… Po takim doświadczeniu - dziecko będzie pewne, że Matka Natura zrobiła to najlepiej: dokładnie wiedziała jak przystosować zwierzęta do warunków, w których żyją...




Książeczka o mieszkańcach gór ukazała się stosunkowo niedawno, ale seria zaprojektowana przez Justynę Styszyńską jest już dobrze znana. Wcześniej ukazały się publikacje o zwykłych-niezwykłych mieszkańcach łąk, lasów i biegunów.













Za książkę dziękuję Wydawnictwu: