wtorek, 5 czerwca 2018

PRZEKLEŃSTWO DIAMENTÓW - "Miejsce i imię", Maciej Siembieda /recenzja/



Wypowiadając się na temat swojego debiutu powieściowego (444, recenzja tutaj) – Maciej Siembieda wspomi,ał, że chowa w zanadrzu jeszcze wiele interesujących tematów i ma sporo pomysłów na swoje książki. Słowa dotrzymał. Miejsce i imię to kolejna publikacja oparta na prawdziwych wydarzeniach, która czytelnikowi dostarcza rozrywki i refleksji, a przy okazji pozwala zajrzeć za kulisy historii mniej znanej bądź zapomnianej.





Miejsce i imię – to słowa nawiązuje do fragmentu Biblii (Księga Izajasza1), stanowiące clou utworu – to nie tylko w pewnym sensie motto, ale również zgrabna i wielopiętrowa aluzja dotycząca rozmaitych motywów działania wszystkich najważniejszych bohaterów opowieści.

Jakub Kania, którego poznaliśmy w pierwszej części cyklu - otrzymuje nowe zadanie. Tym razem były prokurator (konsultant Instytutu Jad Waszem w Jerozolimie) musi ustalić miejsce pochówku holenderskich Żydów zamordowanych w czasie II w.ś. na terenie obozu pracy na Górze Świętej Anny. Zleceniodawcami są przedstawiciele środowiska jubilerów z Holandii, którzy zamierzają ufundować ofiarom pamiątkową tablicę. Jakub prowadząc śledztwo szybko się orientuje, że pobudki zleceniodawców mogą być dużo mniej szlachetne (a może jednak bardziej?), niż początkowo przypuszczał…

Ustalenie miejsca położenia grobów nie jest łatwe, ponieważ teren byłego obozu jest rozległy, a bezpośredni świadkowie wydarzeń już nie żyją. Sprawa jednak nabiera kolorów, gdy przetrząsając archiwa (i podejmując współpracę z kilkoma interesującymi osobami) śledczy trafia na trop pewnych faktów. Nagła i pospieszna likwidacja obozu pracy w Annabergu jeszcze przed zakończeniem wojny. Skandal związany z osobą komendanta obozu. Tajna szlifiernia. Skarb  Schmelta. Diament i jego klątwa… Jakub Kania z wolna pogrąża się w mrokach przeszłości rozwiązując kolejne zagadki i przekonując się, że jego zlecenie kryje w sobie drugie, a nawet trzecie dno… Niestety nasz bohater nie domyśla się jeszcze, że zdążył narazić się niewłaściwej osobie i jego dochodzenie staje się okazją do załatwienia osobistych porachunków. Wkrótce się przekona, że jego śledztwem interesuje się nie tylko nieco protekcjonalna (chociaż sympatyczna) agentka ABW, ale również rozmaite organizacje, służby, a także środowiska przestępcze. Zaczyna się wyścig z czasem i wkrótce tylko od szczęścia będzie zależało komu uda się najprędzej dotrzeć do sedna tajemnicy – kto wykorzysta ją dla siebie, a kto zasłuży sobie na imię wieczne, które nie zostanie starte…





Miejsce i imię można czytać jako odrębną powieść, ale autor zamieścił sporo solidnych elementów, które świadczą o spójności i inteligentnym rozplanowaniu cyklu. Przedstawiona historia jest zupełnie nowa i świeża, ale logicznie powiązana z poprzednią częścią. Autor kolejny raz serwuje sporą dawkę wiedzy, ale robi to w sposób lekki, przystępny i niepozbawiony humoru. Rozdziały są zwarte, a ich dynamika wynika z kilku przyczyn. Po pierwsze - akcja toczy się w zmieniających się planach czasowych i przestrzennych (dzięki czemu poznajemy nie tylko szczegóły dochodzenia, ale również wiele istotnych, a jednocześnie ubarwiających opowieść elementów, np. tajniki obróbki kamieni szlachetnych czy klimat przedwojennego Amsterdamu). Po drugie - autor nie skupia się na konstruowaniu pogłębionych portretów psychologicznych (co nie znaczy, że nie dba o wyrazistość postaci); głównym atutem książki są żywe dialogi, które sprawdzają się również przy portretowaniu. Siembieda dba o styl i język bohaterów; poznajemy ich w trakcie rozmowy, wyłapując ich ulubione i charakterystyczne powiedzonka. Po trzecie – przez powieść przewija się wiele barwnych postaci, które nie wprowadzają chaosu, natomiast pozwalają spojrzeć na sprawę z kolejnej perspektywy.

O przyszłość i popularność cyklu jestem dziwnie spokojna. Nie tylko dlatego, że rubieże historii, na które prowadzi nas autor są niezwykle interesujące, a druga część potwierdza umiejętności autora i jego autentyczny talent do budowania konstrukcji fabularnych. Powieści Siembiedy zawierają wiele smaczków. Pisarz jest dziennikarzem, więc jego książki są okazją do komentowania współczesnych zjawisk społecznych (Miejsce i imię może być odczytane jako głos w sprawie manipulowania historią). W drugiej części autor również ujawnia nieco rąbka swojej romantycznej natury (nie mam na myśli wyłącznie wątku Dawida i Marty, ale również samo zakończenie książki). Właśnie dziennikarska dociekliwość podszyta romantyzmem idealne predestynuje autora do snucia opowieści o wydarzeniach z przeszłości, których do końca nie można zweryfikować, ponieważ przez lata obrosły w mity… Jakie będzie kolejne zadanie Jakuba Kani? Ja się nie mogę doczekać.

***

1Księga Izajasza (56,5): „ (…) tak mówi Pan: (…) Przyznam w moim domu i w obrębie moich murów miejsce i dam imię lepsze niż mają synowie i córki, imię wieczne, które nie będzie starte.”


Wydawnictwo: Wielka Litera
Cykl: Jakub Kania (tom2)
Data premiery: 14 marca 2018
Ilość stron: 488
ISBN: 9788380322363


Za książkę dziękuje Wydawnictwu: