niedziela, 8 lipca 2018

W rodzinnej sieci. "Pod śniegiem" Petra Soukupova, "Przeszłość" Tessa Hadley - recenzja porównawcza




Dlaczego dom rodzinny widać choć go nie ma
i lampę co zgaszono trzydzieści lat temu
- ks. Jan Twardowski, Wszystko co dawne

Ilość motywów literackich wykorzystywana przez pisarzy jest ograniczona. Zdarzają się wyjątki, ale najczęściej twórcy nawiązują lub polemizują z wcześniejszymi dziełami tworząc kolejną wariację klasycznej fabuły. Tak się złożyło, że w jednym czasie przeczytałam dwie publikacje, które świetnie ilustrują ten fakt. Pod śniegiem* Petry Soukupovej i Przeszłość** Tessy Hadley – to książki oparte na podobnym zamyśle i wykorzystujące ten sam motyw: rodzinny zjazd, czyli powrót do domu rodzinnego. Temat mocno eksploatowany, dający jednak wiele możliwości - pozwala przyjrzeć się kondycji współczesnej rodziny, ale też poruszyć bliskie zagadnienia (relacje między rodzicami i dziećmi, diagnoza instytucji małżeństwa, powrót do dzieciństwa, upływ czasu). Obie autorki szczodrze z tych tematów skorzystały. Skoro zaś obie zajmują wysoką pozycję literacką we własnych krajach - Soukupova pisze scenariusze popularnych seriali, jest także uznana za jedną z najważniejszych pisarek młodego pokolenia, a Tessa Hadley jest doświadczoną brytyjską autorką specjalizującą się w relacjach rodzinnych - to grzechem byłoby nie wykorzystać okazji i nie przyjrzeć się w jaki sposób obie zmierzyły się ze swoim pomysłem.

Warto nadmienić, że obie prozaiczki wpadły na ten sam koncept - wyraźnie nawiązując do najsłynniejszego dramatu Czechowa i poddając badaniu relacje między trzema siostrami. W obu powieściach jednakowo koncentrujemy się głównie na kobiecych postaciach, ponieważ mężczyźni są nieobecni lub zbytnio skupieni na sobie; w obu przypadkach frustracja dorosłego rodzeństwa wynika z postawy ich ojca. Jednak nie należy sądzić, że wymienione książki są łudząco podobne, są nie tylko skrajnie różne, ale też skierowane do innego czytelnika. Autorki zastosowały zupełnie inną konwencję i stylistykę, wtrącają w odmienny nastrój, a wreszcie – posłużyły się odmiennymi dekoracjami, bowiem akcja  utworów rozgrywa się w różnych porach roku.




Książka Soukupovej – jak przystało na scenarzystkę i absolwentkę szkoły filmowej – jest utrzymana niemal całkowicie w  filmowej konwencji, co znaczy, że pozbawiona jest rozbudowanych opisów, do przedstawienia postaci służą głównie dialogi, a wiele scen łatwo wyobrazić sobie jako gotowe sceny filmu. Narracja jest zmienna, ponieważ książka składa się z szeregu krótkich rozdziałów, które prezentują perspektywę poszczególnych bohaterek. Fabuła składa się z dwóch części. Pierwsza przedstawia podróż sióstr; druga – to cel tej podróży (przyjęcie urodzinowe ojca). Wyprawa z różnych przyczyn jest gorączkowa i burzliwa, co sprawia, że czytelnik poznaje bohaterki w zdecydowanie krytycznym momencie. Olga, Blanka i Kristyna wsiadając do samochodu wpadają w potrzask. Są skazane przez kilka godzin na swoje towarzystwo w klaustrofobicznej przestrzeni. Kobiety różnią się poglądami (zwłaszcza na temat wychowywania dzieci), mają inną sytuację życiową i przechodzą kryzysy; wszystkie jednak chcą przekonać pozostałe siostry, że to właśnie one radzą sobie najlepiej. Można sobie wyobrazić atmosferę, w której przebiega podróż pełna wzajemnych animozji i pretensji, w dotatku w towarzystwie rozkapryszonych dzieci... I nie ma co liczyć na to, że po dotarciu na miejsce sytuacja się uspokoi. Świeżo rozdrapane rany i wspomnienia, ale również niemiła niespodzianka, która czeka w domu sprawiają, że siostry muszą przedefiniować pojęcie i rolę małżeństwa… Książka Soukupovej to potraktowana karykaturalną grubą kreską typowa satyra, a jednocześnie głęboko realistyczna komedia rodzinna, chociaż refleksje głównych bohaterek wcale nie wzbudzają śmiechu.




Tessa Hadley umieszcza akcję swej książki w samym środku upalnego i dusznego lata. Jej bohaterowie – trzy siostry i brat przyjeżdżają do podupadłego rodzinnego domu, który już od dawna pełni rolę wyłącznie letniskową. Dom w bohaterach budzi ambiwalentne uczucia, ale wymaga podjęcia konkretnej decyzji dotyczącej jego przyszłości. Rodzeństwo stawia się w komplecie, chociaż czytelnik nie uniknie refleksji, że bohaterowie przyjmują myśl o ostatnich wspólnie spędzonych wakacjach z ulgą. Najmłodszy brat przybywa w towarzystwie córki i swojej zupełnie nowej i egzotycznej żony, co wywołuje niepokój sióstr, które jeszcze nie wiedzą jak ułożą się ich wspólne relacje. Roland najwyraźniej nie ma ochoty na wspomnienia i na pogrążanie się w dziecięcych traumach. Tyle, że jego ekstrawaganckie siostry nie pozwolą mu o nich zapomnieć. Sprawią, że z każdego kąta i zza każdych drzwi wyłoni się przeszłość. Tessie Hadley udało się oddać atmosferę upalnego, nieco sennego lata, co znajduje odbicie również w nieco leniwej akcji powieści. Co nie znaczy, że nic się w niej nie dzieje. Tego, co najważniejsze bowiem należy szukać na poziomie psychiki i emocji bohaterów. Przedstawiciele poszczególnych pokoleń (włażąc sobie w drogę i podglądając się nawzajem z powodu braku innych rozrywek) zaczynają na siebie wywierać wpływ, ale też sami mocniej odczują pewne sygnały. Roland z niepokojem dostrzeże rodzącą się seksualność swojej córki, Alice przejmie się oznakami upływu czasu, Harriet intensywniej odczuje swoją samotność, a dzieci bezpowrotnie utracą coś ze swej dziecięcej niewinności... Przeszłość jest powieścią o ludzkich namiętnościach i utworem przepełnionym symboliką. Jest przecież coś niepokojącego w obrazie opuszczonej (ale nie zapomnianej!) ukrytej w lesie chaty, która wciąż wywiera wpływ na poszczególnych członków rodziny. Stanowi alegorię mrocznych sekretów, które nasi bohaterowie skrywają w swych sercach.

Pod śniegiem i Przeszłość – to książki, które mają zupełnie inną dynamikę. Może dlatego, że zupełnie w innym miejscu kryje się motor wewnętrzny tych historii, a raczej motor napędzający do działania poszczególne postacie. Powieść Hadley opiera się na refleksjach, ale również na wewnętrznych napięciach i niejednoznacznościach bohaterów. U Soukupovej zaś ich postawa wynika z reakcji na świat zewnętrzny. Proza czeskiej autorki jest bardziej surowa, pozbawiona ozdobników, ograniczona do opowiedzenia perypetii. Książka Hadley wikła się w niuanse i subtelności, jest bardziej dopieszczona literacko; autorka dba jednakowo o portrety psychologiczne i o aurę miejsca. Wprowadza opisy przyrody i detale architektoniczne. Wiejski dom, jego otoczenie (wraz z opuszczoną w lesie chatą) wpisują się w ramę opowieści, ale również potęgują przeżycia bohaterów.

Niezależnie jednak od konwencji, którą posłużyły się autorki i różnych efektów jakie osiągnęły – trzeba przyznać, że wnioski z obu lektur są zaskakująco zgodne. Zapewne dlatego, że obie twórczynie są świetnymi obserwatorkami ludzkiej natury. Postacie, którym się przyglądamy, często błądzą myślami w kierunku przeszłości, ale to nie wspomnienia są najgroźniejsze… Przeszłość tkwi głęboko w nas i stanowi składnik naszych doświadczeń. Jednakże bohaterowie obu opowieści przekonują się, że baczniejszą uwagę należy kierować ku najbliższej przyszłości, ponieważ to ona wykazuje przykrą skłonność do zaskakiwania i sprawiania bolesnych niespodzianek. W tym świetle tytuł książki Tessy Hadley wydaje się nawet nieco przewrotny…


*Pod śniegiem, Petra Soukupová, Afera, 2016
**Przeszłość, Tessa Hadley, W.A.B., 2017

8 komentarzy:

  1. Lubię powieści o relacjach rodzinnych, a z dwóch przez Ciebie przedstawionych bardziej kusi mnie "Pod śniegiem", chyba ze względu na "filmową" narrację. Celne podsumowanie :) Pozdrawiam Cię ciepło, Olu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam obydwie książki. "Pod śniegiem" podobało mi się ogromnie, natomiast "Przeszłość" mnie wymęczyła, wynudziła i choć wnioski faktycznie można wyciągnąć podobne, to dla mnie te lektury dzieli przepaść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo są przeznaczone dla czytelników z całkowicie różnymi preferencjami:)

      Usuń
  3. "Pod śniegiem" jest już w moich planach od dawna, więc na pewno przeczytam :). Świetnie widzieć, że wróciłaś na bloga :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa analiza i porównanie. O książce "Pod śniegiem" czytałem już pozytywne recenzje, ale o "Przeszłości" w ogóle nie słyszałem. Przyznaję, że obie pozycje sprawiają wrażenie interesujących bowiem relacje rodzinne to zagadnienie mocno skomplikowane. Ja całkiem niedawno poznałem historię dwóch sióstr - są to bohaterki utworu "Symfonia w bieli" pióra Adriany Lisboa, brazylijskiej pisarki. W ich relacjach także jest bardzo dużo przemilczeń, niedopowiedzeń, wzajemnych oskarżeń i wyrzutów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi przyszło do głowy, że porównanie będzie dobrym wyjściem do napisania recenzji. Co nie znaczy, że to są najlepiej dobrane lektury. Książek w tej tematyce - co niemiara, chociażby ostatnio wydana przez WL powieść "Spadek" (Vigdis Hjorth). Zastanawiałam się właśnie nad tą książką. Już widzię, że zestawienie temperamentu tej norweskiej i brazylijskiej (którą mi podrzuciłeś) pisarki byłoby równie ciekawe:)

      Usuń