piątek, 26 października 2018

94 rocznica urodzin Zbigniewa Herberta już 29 października - materiały prasowe






Każdy kraj ma w ciągu całej swojej historii zaledwie kilku takich poetów, których słowa stają się własnością języka przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Tak stalo się z poezją Herberta jeszcze za jego życia.
Czesław Miłosz
„Rzeczpospolita”, nr 176/1988


Rok 2018 jest ogłoszony Rokiem Zbigniewa Herberta, jednego z najświetniejszych poetów polskich drugiej połowy XX wieku. 28 lipca 2018 przypadła dwudziesta rocznica Jego śmierci. 29 października obchodziłby Swoje 94 urodziny. Rok powoli dobiega końca, więc może jest to najlepszy moment, by zapoznać się nie tylko z twóczością, ale również z Jego życiorysem.



 źródło: Wydawnictwo Znak



"ZBIGNIEW HERBERT
Wieczny dowcipniś i kawalarz? Czy raczej pisarz dręczony depresjami, gniewem, przez dekady walczący z bólem ciała i duszy? Nieprzenikniony? Zawsze osobny? Z pewnością: człowiek budujący swe życie na przekór historii, modom, przeciwnościom losu, biedzie, własnym słabościom. Płynący pod prąd.

Pisząc biografię Andrzej Franaszek nie pominął tematów trudnych czy kontrowersyjnych, głęboko wczytał się w korespondencję i prywatne, dotąd nieznane notatki, na nowo oświetlił twórczość Poety. Pogmatwane losy Herberta wpisał w historyczną panoramę, co sprawiło, że z niemal dwóch tysięcy stron wyłania się nie tylko pasjonująca wielowątkowa opowieść o jednym z najwybitniejszych polskich twórców dwudziestego wieku, ale i o epoce, która go kształtowała i inspirowała". /z noty wydawcy/















6 komentarzy:

  1. Ważna postać w polskiej literaturze. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki znakomitej pani polonistce, jeszcze w gimnazjum zapałałem szczerą sympatią do poezji Herberta, ale znam go także jako świetnego eseistę. Prezentowana biografia sprawia b. dobre wrażenie - nie miałbym nic przeciwko, gdybym ktoś uraczył mnie takowym prezentem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z poezją jestem na bakier, nad czym ubolewam mocno. Ale może jeszcze i ja do niej dojrzeję. Natomiast uwielbiam Herberta opowieści o podróżach i kulturze. A poznałam go dzięki prowadzeniu bloga. W szkole "tego nie braliśmy" (że tak zacytuję). Herberta kojarzyłam wyłącznie z poezją. I kiedy przeczytałam na którymś z blogów wrażenia z lektury Barbarzyńcy w ogrodzie wypożyczyłam w bibliotece trylogię (łącznie z Mistrzem z Delf i Martwą naturą z wędzidłem). Dzięki lekturze tych książek przeżyłam kilka cudownych chwil podczas moich podróży w muzeach, gdzie wiszą opisywane przez niego dzieła czy w miejscach, gdzie znajdują się opisywane przezeń świątynie... W tej chwili mam pod ręką Barbarzyńcę, po którego sięgnę przed dokonaniem wpisu na temat wyprawy do Sieny, bo to Herbertowi zawdzięczam tę wycieczkę (to on mnie zaintrygował opisem katedry). Z chęcią sięgnę po jego biografię, gdyż zarówno postaci jej bohatera jak i gatunek literacki interesują mnie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też cenie Barbarzyńcę. Niestety jeszcze nigdy nie miałam okazji odwiedzić Włoch, jeśli jednak kiedyś się tam wybiorę - to z pewnością pojadę tam z książką Herberta. I opowiadaniami Iwaszkiewicza:)

      Usuń
  4. Och, muszę wrócić do Herberta...

    OdpowiedzUsuń